Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Startuje turniej dwóch wymiarów. Jak zaprezentują się Polacy?

Startuje turniej dwóch wymiarów. Jak zaprezentują się Polacy?

Piłka nożna | 10 czerwca 2016 14:52 | Hubert Błaszczyk
Arkadiusz Milik będzie gwiazdą turnieju we Francji?
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Arkadiusz Milik będzie gwiazdą turnieju we Francji?

Meczem Francja – Rumunia rozpoczną się mistrzostwa Europy. Dla wielu z nas najważniejsza impreza w tym roku. Francuski turniej będzie miał wymiar sportowy, ale drugie nie mniej ważne zadanie to zapewnienie bezpieczeństwa drużynom, oficjelom i kibicom. Pośrodku tego futbolowego szaleństwa jest reprezentacja Polski. Oczekiwania są duże. Rozbudzili je sami piłkarze, którzy w eliminacjach pokazali, że potrafią przeciwstawić się Niemcom, a z wyspiarskimi drużynami walczyli do ostatniej minuty.

 

W piątek mistrzostwa zainaugurował koncert Davida Guetty. Show muzyczno-laserowo pod Wieżą Eiffla budziło szacunek. Tłumy ludzi bezpiecznie bawiły się w samym sercu Paryża, radośnie witając wielki piłkarski turniej. Oglądając takie obrazki można zapomnieć, że jeszcze kilka miesięcy temu to miasto było pogrążone w żałobie. Przypominać o tym będą puste ogródki przed kawiarniami. Właścicielom zabroniono bowiem przeprowadzać transmisji w tych miejscach. Można się burzyć z tego powodu, ale względy bezpieczeństwa trzeba zrozumieć. Ryzyka nie da się wyeliminować w stu procentach, ale można je znacznie zminimalizować i to czynią francuskie służby.

 

Polska reprezentacja jest daleko od turniejowego zgiełku. PZPN na bazę dla naszych piłkarzy wybrał La Baule. Spokojne miasteczko nad Oceanem Atlantyckim, w którym – jak przyznaje Maciej Sawicki – naszym zawodnikom nie brakuje niczego. Polacy na mecze będą dojeżdżać do Nicei, podparyskiego Saint-Denis oraz Marsylii.

 

Polscy kibice za absolutny plan minimum uznają wyjście z grupy. Po świetnych eliminacjach trudno nie oczekiwać zrealizowania tego celu. Prysznicem były mecze sparingowe z Holandią i Litwą. Przemysław Rudzki pisał po nich, że przejmują się nimi tylko ludzie nie znający się na piłce. Polemizowałbym z tym stwierdzeniem – mi przynajmniej zapaliła się żółta lampka. Bo po kontuzji Rybusa i przy słabszej formie Pazdana mamy ewidentny problem z zestawieniem linii defensywy, nie mówiąc już o współpracy całego bloku obronnego.

 

Ale zostawmy te rozważania, bo rywale też mają swoje problemy. Irlandczycy chuchają i dmuchają na Kyle’a Lafferty’ego, a Niemcy do Francji przyjechali bez Reusa i z kontuzjowanym Hummelsem. To tak jakby u nas wyrwać Błaszczykowskiego i Glika. Jedynie Ukraińcy przygotowują się w ciszy i spokoju. Na nich w polskich mediach zwraca się najmniejszą uwagę. Całkiem niesłusznie, bo to groźna drużyna, która w 2016 roku nie przegrała jeszcze meczu.

 

W dniu rozpoczęcia Euro nie sposób nie wspomnieć o faworytach. Tych jest kilku. O Niemcach już wspomniałem – mają swoje kłopoty i trudno będzie im odegrać pierwszoplanową rolę. Półfinał jest możliwy, ale czy finał na Stade de France? Raczej nie. Eksperci stawiają na gospodarzy lub Hiszpanię. Francuzi mają wszystko, żeby nawiązać do sukcesów generacji Zinedine Zidane’a. Podobnie jak Anglicy są głodni sukcesu, czego nie można napisać o piłkarzach z Półwyspu Iberyjskiego. A ten czynnik jest równie ważny jak umiejętności piłkarskie.

 

Przed nami miesiąc futbolowego święta. Miejmy nadzieję, że nie zakłócą go żadne pozaboiskowe wydarzenia. Niektórzy zżymają się na reformę UEFA. Na emocje związane z wielkimi meczami przyjdzie nam poczekać dłużej, ale spragnieni emocji już w pierwszej fazie dostaną kilka piłkarskich klasyków: Niemcy – Polska, Hiszpania – Chorwacja, Belgia – Włochy. Będzie na co popatrzeć!

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)