Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ta reprezentacja jest zdolna do wielkich rzeczy

Ta reprezentacja jest zdolna do wielkich rzeczy

Piłka nożna | 18 czerwca 2016 12:34 | Hubert Błaszczyk
Michał Pazdan - bohater meczu z Niemcami.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Michał Pazdan - bohater meczu z Niemcami.

Mecz reprezentacji Polski z aktualnymi mistrzami świata pokazał, że drużyna Adama Nawałki nie przestraszy się żadnego rywala na Euro 2016. Polacy zagrali mądrze, rozważnie, nie rzucali wszystkich sił do ataku, a i tak byli bliżsi zdobycia bramki. Idealnych sytuacji nie wykorzystał Arkadiusz Milik.

 

Kibice przed rozpoczęciem spotkania remis wzięliby w ciemno. Zresztą reprezentacja Polski nie była faworytem bukmacherów. Więcej szans na zwycięstwo dawano w pierwszej kolejce Ukraińcom. Na boisku nie było jednak widać różnicy pomiędzy obiema drużynami. Oczywiście, Niemcy budowali składniejsze akcje, częściej utrzymywali się przy piłce, ale te atuty zostały zneutralizowane przez świetną zespołową obronę polskiego zespołu. Nie było "Obrony Częstochowy" jak przed dziesięcioma laty na mistrzostwach świata w Niemczech.

 

Na pierwszy plan wysunął się Michał Pazdan, który przeciwko Irlandii Północnej zagrał słabo. Irlandczycy po jego niepewnych interwencjach mogli zagrozić bramce Szczęsnego. W czwartek było jednak zupełnie inaczej. Zawodnik warszawskiej Legii był skoncentrowany, idealnie wyczuwał tempo piłek posyłanych do reprezentantów Niemiec. Nie popełnił żadnego błędu i błyszczał na tle solidnego Glika, który wyjątkowo nie musiał naprawiać wpadek kolegów z linii defensywnej. Oczywiście, Pazdan zadłużył na brawa, zagrał prawdopodobnie jeden z najlepszych meczów w karierze, ale ocenianie go na szóstkę byłoby drobną przesadą. Po drugiej stronie boiska na jeszcze wyższym poziomie zagrał bowiem Jerome Boateng, który wyłączył z ofensywnych poczynań jednego z najlepszych napastników świata – Roberta Lewandowskiego.

 

Nie można nie odnieść wrażenia, że polska reprezentacja dojrzała do zwycięstw. Dojrzeliśmy też my, bo po remisie nie było zbędnej podnietki. To tylko część planu, który trzeba zrealizować. Ta grupa ma potencjał, żeby zajść bardzo daleko, a te dwa spotkania pokazały, że w formie są ci, o których najbardziej się obawialiśmy – Jakub Błaszczykowski, Grzegorz Krychowiak i Artur Jędrzejczyk. Zawodnik Borussii Dortmund w obronie przeciwko Niemcom wyprawiał niesamowite rzeczy, w ofensywie było gorzej, ale ewidentnie widać, że doszedł do odpowiedniej dyspozycji po słabszym sezonie. Z kolei Krycha jest klasą sam dla siebie. To nasz najlepszy piłkarz na tym turnieju. Cierpliwie pracuje na kontrakt w wielkim klubie. Przerwał kilka akcji, zanim musiał interweniować Pazdan. Po Jędrzejczyku nie spodziewano się wiele, a tymczasem rozgrywa naprawdę niezłą imprezę. Jest solidny w defensywie, często podłącza się do akcji ofensywnych – tak powinien grać nowoczesny boczny obrońca. Legia czy Krasnodar na pewno nie są dla niego sportowym sufitem.

 

Na koniec słowo o kolejnym rywalu – Ukrainie. Ta reprezentacja rozegrała we Francji dwa skrajne mecze, z dwoma rywalami z zupełnie innej półki. Efekt był ten sam – dwie porażki. To spotkanie, w którym trzeba przypieczętować dobrą dyspozycję. Ale tego piłkarzom Nawałki nie trzeba przypominać. Po zachowaniu na konferencjach prasowych, w samolocie można zaobserwować, że korzystny rezultat im nie zaszkodzi, a może tylko pomóc.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)