Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Sowalska: To mój znak rozpoznawczy
Sowalska w akcji.
fot. Irek Pindral
Sowalska w akcji.

Sowalska: To mój znak rozpoznawczy

Piłka nożna | 05 lipca 2016 19:12 | Krzysztof Mokrzycki

W minionym sezonie Ekstraligi pojawiło się mnóstwo młodych, zdolnych piłkarek. Jedną z nich jest na pewno Monika Sowalska. Golkiperka Medyka Konin zaliczyła kilka występów i wciąż się rozwija, co zwiastuje nam kolejny, po Kiedrzynek, Szymańskiej czy Antończyk, diamencik na tej pozycji. Podczas rozmowy ze świeżo upieczoną mistrzynią kraju miałem też okazję przekonać się, że pomimo sukcesów i młodego wieku, nadal twardo stąpa po ziemi i ma poukładane w głowie.






Na wstępie chciałbym pogratulować Ci mistrzostwa oraz Pucharu Polski. Jakie to uczucie, zostać w tak młodym wieku mistrzem kraju?
Jakie to uczucie? Niesamowite. Cieszę się, że mając dopiero 17 lat, do swojego CV mogę zaliczyć tak wielkie osiągnięcia.



W tym sezonie udało Ci się zaliczyć kilka występów, ale głównie występujesz w zespole rezerw. Jaka jest różnica pomiędzy Ekstraligą, a pierwszą ligą?
Obecnie trenuję i gram z Ekstraligą. Treningi z tak doświadczonymi piłkarkami sprawiają mi wiele radości. Różnica polega na pewno w doświadczeniu piłkarek pierwszego Medyka. W obu zespołach jednak na treningach można zobaczyć duże zaangażowanie.



Medyk odjechał konkurencji na kilka długości. Czy Twoim zdaniem ta dominacja będzie trwać nadal, czy jednak przyszły sezon będzie bardziej wyrównany?
Rzeczywiście zostawiłyśmy nasze przeciwniczki daleko w tyle. Nie znaczy to jednak, że zaczniemy próżnować. Tak jak każdy chcemy być coraz lepsze w tym co robimy, a nasza konkurencja na pewno w tym czasie będzie chciała poprawić swoje umiejętności, aby w nowym sezonie znów stawić czoła Medykowi Konin. Nikogo nie skreślamy, nie ważne czy jest w tabeli tuż za nami czy na ostatnim miejscu. Przeciwnika trzeba szanować i grać najlepiej jak się potrafi w każdym meczu, zostawiając całe serducho na boisku.



Dlaczego zdecydowałaś się zostać piłkarką, i to w dodatku na tej pozycji? Wiadomo przecież nie od dziś, że w Polsce futbol uważany jest za sport typowo męski. Nie drażni Cię taka opinia?
Na pierwszy trening poszłam ze swoją starszą siostrą. Grałyśmy razem przez kilka następnych lat. Potem nasze drogi się rozeszły. Siostra skończyła karierę, a ja przeniosłam się ze swojego „rodzinnego” klubu do Medyka.
Dlaczego na bramce? Nie był to zamierzony cel (śmiech). Stanęłam na jednym, drugim meczu i tak wyszło, że to pokochałam (śmiech).
Natomiast co do stereotypu, że piłka nożna to sport typowo dla mężczyzn… Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak wiele wspaniałych klubów kobiecych można znaleźć w Polsce. Cieszymy się z tego, że coraz więcej ludzi przekonuje się do tego sportu.



Twoimi konkurentkami do gry są Jagoda Sapor oraz Anna Szymańska. Jak wygląda rywalizacja między wami; walczycie o każdy centymetr na treningach czy raczej się wspieracie?
Na treningach panuje wspaniała atmosfera. Wszyscy sobie pomagamy i korygujemy wzajemnie nasze błędy. Natomiast rywalizację, która pojawia się na każdym treningu zamieniamy na motywację, aby wszystko wykonywać na 110%.



Jakie są Twoje największe atuty, jeżeli chodzi o grę w bramce?
Na pewno mam dobre warunki fizyczne (śmiech). 9 lat gry pozwoliło mi również na dopracowanie koordynacji ruchowej, a także pewności w każdej sytuacji, która według mnie jest najważniejsza.



Jesteś młodą dziewczyną, więc pewnie marzy Ci się w przyszłości gra w reprezentacji?
Gra w reprezentacji jest moim głównym celem, do którego dążę. Każdy dzień ciężkiego treningu przybliża mnie do niego.



Powiedz, czy Twoje włosy nie przeszkadzają Ci w grze? W Wałbrzychu dało się zaobserwować, że Twój warkocz jest naprawdę długi – nie jest to utrudnienie podczas bronienia?
Naprawdę wiele osób zadaje mi to pytanie. Nie mogę ukryć, że czasem moje włosy są „lekko uciążliwe”, ale w pewnym sensie jest to mój „znak rozpoznawczy” (śmiech).



Jaką osobą poza murawą jest Monika Sowalska?
Jest osobą spokojną, opanowaną, dużo czasu spędzającą na nauce oraz robieniu tego, co kocha najbardziej - grą w piłkę nożną, nie zapominając jednocześnie, jak ważną funkcję w jej kształceniu pełni rodzina.



Jakie plany na przyszłość? Zostajesz w Koninie, czy będziesz chciała gdzieś odejść na wypożyczenie żeby złapać trochę więcej minut i ogrania?
Na razie mam zamiar zostać w Medyku, zwłaszcza dostając szansę od trenera gry w pierwszym zespole. Chcę złapać trochę doświadczenia oraz poprawić swoje umiejętności pod okiem trenerki Szymańskiej. Co będzie później? To się okaże z czasem.



W środowisku panuje opinia, że każdy bramkarz musi być w pewnym sensie wariatem. Zgadzasz się z tą tezą?
Oczywiście. Mało ludzi jest tak chętnych do rzucania się przeciwnikowi prosto pod nogi (śmiech).



Jesteś szczęściarą – gdy większość młodych dziewczyn podczas Waszych meczów robi sobie zdjęcia z Olą Sikorą czy Anią Gawrońską, Ty masz przyjemność trenować z nimi na co dzień. Powiedz zatem, jak starsze zawodniczki podchodzą do tych młodszych, dopiero wchodzących do drużyny?
Każda zawodniczka naszej drużyny zaczynała grę w młodym wieku. Wiedzą zatem jak ciężko jest wejść i czuć się w niej pewnie, aby wykonywać wszystko jak najlepiej. Na szczęście dziewczyny pomagają nam i wspierają dzięki czemu jest nam łatwiej.



Czy masz jakiś bramkarski wzorzec? Jakim klubom kibicujesz?
Wzorca jako takiego nie mam. W każdej bramkarce, bramkarzu próbuję odnaleźć coś, co sprawia, że jest wyjątkowy.



Na koniec opowiedz nam, jakie marzenia i cele na przyszłość stawia przed sobą Monika Sowalska?
Powoli. Na razie chcę skończyć liceum, zdać maturę, zrobić prawo jazdy i udać się na dobre studia. W tym wszystkim oczywiście nie zabraknie mojego hobby.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)