Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Agata Sobkowicz: Sekretu żadnego nie ma, po prostu trzeba mieć szczęście

Agata Sobkowicz: Sekretu żadnego nie ma, po prostu trzeba mieć szczęście

Piłka nożna | 13 lipca 2016 15:05 | Krzysztof Mokrzycki
Sobkowicz w debiucie ustrzeliła dublet
fot. J.Zych, pwsz.com.pl
Sobkowicz w debiucie ustrzeliła dublet

Jeżeli w swoim debiutanckim sezonie na najwyższym szczeblu rozgrywek ktoś zdobywa 15 goli i w zasadzie do końca liczy się w walce o koronę królowej strzelczyń, to znaczy że mamy do czynienia z piłkarką utalentowaną i nietuzinkową. Agata Sobkowicz, bo o niej mowa, w barwach AZS PWSZ Wałbrzych strzelała jak natchniona i można śmiało napisać, że gdyby nie bramki sympatycznej piłkarki wypożyczonej z Rolnika Głogówek, to Wałbrzych nie zaliczyłby tak dobrego sezonu. Teraz, niemal w przeddzień nowych rozgrywek, udało nam się zamienić z Agatą kilka słów.

 

 

Za nami sezon 2015/2016, Twój debiutancki na boiskach Ekstraligi. Czy jesteś zadowolona ze swojej postawy w minionych rozgrywkach?

Runda jesienna nie była dla mnie najlepsza, ponieważ samo przestawienie się z gry w 1.lidze na grę na najwyższym szczeblu rozgrywkowym jest dosyć ciężkie i pierwsze mecze (mimo udanej inauguracji) pokazały, ze jeszcze trochę pracy przede mną. Niestety zmiana obciążeń związana ze zmianą klubu spowodowała, że ucierpiał na tym ponownie mój kręgosłup, przez co kilku meczów w 1. rundzie nie dograłam do końca. Przerwę zimową mogłam w pełni wykorzystać na zniwelowanie kontuzji i na szczęście udało się, a cała zasługa i podziękowania należą się fizjoterapeutce AZS-u Wałbrzych, Ewie Żeligowskiej, która pracowała ze mną bym mogła w pełni sił wystąpić w rundzie wiosennej i tak też się stało. Osobiście uważam, że zajęcie 5.miejsca jako beniaminek, a także strzelenie 15 bramek to dobry rezultat. Oczywiście zawsze może być lepiej, ale z minionego sezonu jestem zadowolona.

 

Do Wałbrzycha przyszłaś z pierwszoligowego Rolnika Głogówek, w którym spędziłaś kilka sezonów. Powiedz, jaka jest różnica pomiędzy pierwszą ligą, a najwyższym szczeblem rozgrywek?
Na pewno gra w ekstralidze jest szybsza i wymaga lepszego przygotowania fizycznego. Rozgrywanych jest więcej meczów, a co za tym idzie - jest większe obciążenie.

 

Strzeliłaś w lidze 15 goli, co sprawiło, że szybko skradłaś serca wałbrzyskiej publiczności. Zdradź nam, co jest sekretem Twojej znakomitej postawy?

Uważam, że na każdą bramkę zapracowała cała drużyna. A to, że akurat mi się udało tyle strzelić, to może fakt że potrafiłam znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie i tutaj sekretu żadnego nie ma, po prostu trzeba mieć szczęście (śmiech).

 

Z kim, podczas pobytu w Wałbrzychu, dogadywałaś się najlepiej, jeżeli chodzi o koleżanki z ekipy?
Najlepszy kontakt miałam z Jessicą Ludwiczak. Mieszkałyśmy naprzeciwko siebie także można powiedzieć, że gdy tylko otwierałyśmy oczy to wpadałyśmy na siebie (śmiech).

 

W akademickich barwach grałaś z nietypowym jak na napastniczkę numerem 5. Możesz nam wyjaśnić, dlaczego wybrałaś akurat „piątkę”?

Już grając w Głogówku nie miałam możliwości wyboru numeru, który najbardziej lubiłam czyli 8, ponieważ był zajęty, dlatego wybrałam 5 i tak zostało do dziś.

 

Znalazłaś się w czołówce strzelczyń ligi, więc naturalne wydaje się być pytanie o reprezentację. Widziałabyś się w kadrze trenera Stępińskiego?

Na pewno chciałabym zagrać w reprezentacji, ponieważ to duży zaszczyt, lecz tutaj nowy trener będzie dobierał zawodniczki odpowiednio do swojej wizji gry, a czy będę miała jeszcze taka przyjemność, by grać w kadrze, to już nie jest zależne ode mnie.

 

Po zakończeniu sezonu zmienił się trener i za Marcina Grykę stery zespołu przejął Kamil Jasiński. Pokusisz się o porównanie obu tych szkoleniowców?

Nie chciałabym porównywać obu tych trenerów. Każdy z nich jest inny i inaczej pracuje z drużyną, a także ma inną wizję gry. Miniony sezon w jakiś sposób zweryfikował pracę Trenera Gryki, natomiast wszyscy zobaczymy co przyniesie kolejny już za sprawą nowego trenera. Oczywiście życzę powodzenia dziewczynom i nowemu trenerowi a także trzymam kciuki, aby poszło im równie dobrze, a nawet lepiej!

 

Sporo tych bramek w karierze nastrzelałaś. Która była dla Ciebie tą najważniejszą?

Każda strzelona przeze mnie bramka była ważna. Nie potrafię ocenić która była najważniejsza, bo z każdej równie mocno się cieszyłam.

 
Na meczach Wałbrzycha pojawiało się coraz więcej fanów. Czy to oznacza, że w Polsce powoli zaczyna wybuchać „boom” na piłkę kobiecą?

Moim zdaniem kobieca piłka na przestrzeni kilku ostatnich lat bardzo się rozwinęła. Tworzą się nowe zespoły, jednak wciąż nam brakuje zainteresowania, a to może wynikać ze złej promocji kobiecej piłki. Mimo wszystko mam nadzieję, że z roku na rok będzie coraz lepiej.

 

Jak sądzisz, co należy zrobić, aby futbol w wykonaniu płci pięknej był w naszym kraju odbierany poważniej?

Tak jak wspomniałam wyżej, trzeba postarać się o to by jak najszczerzej rozpowszechnić kobiecą piłkę, a później poprzez dobra grę udowodnić kibicom, że warto oglądać i dopingować kobiety.

 

Dlaczego zdecydowałaś się zostać piłkarką? Wśród młodych dziewczyn raczej nie jest to zbyt popularny kierunek?

Piłką zaraził mnie starszy brat i nie miałam wyjścia, musiałam zostać piłkarką (śmiech). Lecz, gdy zaczynałam przygodę z piłką to nie było mowy o kobiecej drużynie w moim mieście, musiałam dojeżdżać do Głogówka, a dziś tworzy się tam drużyna dziewcząt, co świadczy o tym że powoli kobiecy futbol się rozwija i staje się bardziej popularny.

 

Masz jakiś idoli, na których starasz się wzorować? Jakim klubom kibicujesz i jakich piłkarzy/piłkarki podziwiasz?
Może to dziwne, ale nie mam idoli, mimo ze wielu piłkarzy podziwiam. Również nie ma żadnego klubu, któremu bym kibicowała.

 

Jaka jest Agata Sobkowicz poza boiskiem? Jak spędza wolny czas, co lubi robić?
Agata jest zakochana w psach (śmiech). Kto mnie dobrze zna ten wie, jaka jestem. Wolny czas staram się wykorzystać w różny sposób. Czasami mniej, a czasami bardziej aktywnie.

 
Na koniec proszę opowiedz naszym czytelnikom o swoich marzeniach, zarówno tych piłkarskich jak i poza boiskowych.
Marzenia... trochę ich jest i wolę nie zdradzać by nie zapeszać (śmiech).

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)