Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Nieskuteczna Lechia oddała zwycięstwo w Gliwicach. Dobił ją Robak
Ekstraklasa wróci do gry dopiero za dwa tygodnie
Ekstraklasa wróci do gry dopiero za dwa tygodnie

Nieskuteczna Lechia oddała zwycięstwo w Gliwicach. Dobił ją Robak

Piłka nożna | 18 marca 2013 23:00 | Przemysław Drewniak

Mogli wygrać ten mecz różnicą dwóch, trzech bramek i nikt nie mógłby mieć do nich o to większych pretensji. W ostatnim meczu 19. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lechia Gdańsk zmarnowała jednak kilka stuprocentowych okazji do zdobycia gola i już w czwartym meczu z rzędu traciła bramki w końcówce. W efekcie Piast wygrał w Gliwicach 2:0, a wynik spotkania ustalił powracający na polskie boiska Marcin Robak.


Piast Gliwice 2-0 Lechia Gdańsk


W porównaniu do wygranego meczu w Szczecinie w składzie gospodarzy nastąpiła jedna istotna zmiana. Kontuzjowanego Radosława Murawskiego zastąpił powracający po przerwie spowodowanej urazem Mariusz Zganiacz, który miał nieco odciążyć Tomasza Podgórskiego i obsługiwać prostopadłymi zagraniami Rubena Jurado i Tomasa Docekala. Doświadczony pomocnik nie zdołał jednak w tym meczu zaistnieć, bo nie przechodziły przez niego właściwie żadne akcje gospodarzy. Zawodnicy kierowani przez Marcina Brosza uparcie grali w pierwszej połowie z pominięciem drugiej linii, licząc na wzrost i umiejętność gry głową Docekala. Lechia jednak nie tylko umiejętnie zagęszczała środek pola, ale także wygrywała zdecydowaną większość pojedynków główkowych. Dlatego też to goście posiadali w pierwszej części lekką przewagę i prezentowali się lepiej pod względem piłkarskim. Ale podobnie jak Piast, gdańszczanie nie dochodzili do wielu groźnych sytuacji. Jedyne zagrożenie pod bramką gospodarzy stwarzał Piotr Wiśniewski, ale jego dwa strzały bez problemu wybronił Dariusz Trela. Ogólnie w pierwszej połowie spotkania z boiska wiało nudą, a poziom gry obu zespołów był średni.


W miarę upływu czasu w drugiej połowie na murawie robiło się coraz więcej miejsca, stąd obie drużyny nieco częściej grały podaniami po ziemi. W takiej grze lepiej czuli się piłkarze Bogusława Kaczmarka, którzy powoli dochodzili do głosu, a od 60. do 74. minuty osiągnęli wręcz miażdżącą przewagę. Wówczas Piast zupełnie się pogubił, nie potrafił wyjść z piłka poza własną połowę, a goście co chwila rozmontowywali defensywę gospodarzy. W 64. minucie Marcin Pietrowski odebrał piłkę w środku pola i wyprowadził kontratak, w którym Lechia miała przewagę czterech na dwóch. Nie wykorzystał go jednak Ricardinho, w doskonałej sytuacji trafiając wprost w interweniującego Trelę. Chwilę potem kolejną świetną szansę zmarnował wchodzący z ławki Adam Duda. W 68. minucie niemal stuprocentową okazję dla gdańszczan po raz kolejny powstrzymał golkiper Piasta. Po pięknym rozegraniu piłki Pietrowskiego z Pawłem Buzałą, groźnie z bliskiej odległości uderzył Wiśniewski, ale jego strzał instynktownie wybronił nogami Trela. To on w poniedziałkowy wieczór był zdecydowanym bohaterem swojej drużyny. Gdyby nie jego interwencje w przeciągu całego spotkania, grający bez polotu Piast przegrałby wysoko.


Siła gliwiczan polega na tym, że w ich składzie znajdują się piłkarze, którzy potrafią sami przesądzić o ostatecznym wyniku meczu. Do takich należy wyrastający do miana jednego z czołowych bramkarzy ligi Trela, a także perfekcyjnie wykonujący stałe fragmenty gry Tomasz Podgórski. Kapitan Piasta stanął w 74. minucie przed doskonałą okazją, gdy gospodarze wykonywali rzut wolny z 21 metrów. Nie pomylił się, uderzył idealnie, nie dając szans Michałowi Buchalikowi. Gol ten podciął skrzydła piłkarzom Lechii, których trafienie Piasta tak zszokowało, że nie potrafili już zagrozić nawet bardzo głęboko cofniętemu rywalowi.


Piłkarze z Gdańska nie byliby sobą, gdyby w ostatnich minutach nie stracili jeszcze kolejnej bramki. W 88. minucie przy rzucie rożnym dla Piasta Lechia zaryzykowała, pozostawiając tylko pięciu obrońców w swoim polu karnym. Wykorzystał to Marcin Robak, który powrócił do Ekstraklasy po ponad dwóch latach pobytu w Turcji. Napastnik dziesięć minut wcześniej zmienił Tomasa Docekala i tak krótki czas wystarczył mu dokonać tego, czego nie zrobił od listopada chociażby Ireneusz Jeleń. Były gwiazdor Widzewa mógł trafić do siatki nawet drugi raz, ale jego strzał w doliczonym czasie gry wybronił Buchalik. Gdy do zdrowia wróci Wojciech Kędziora, Marcin Brosz będzie miał twardy orzech do zgryzienia. Stanie przed wyborem pomiędzy zmianą nieźle funkcjonującego ustawienia drużyny, a posadzeniem na ławce aż dwóch napastników spośród Robaka, Docekala i najlepszego strzelca drużyny, Kędziory.


Taki kłopot bogactwa chciałby posiadać jednak każdy ligowy trener. Piast w trzech ostatnich meczach zdobył siedem punktów, awansował na 6. miejsce w tabeli i puka do czołówki Ekstraklasy. Wynik jest z pewnością lepszy niż gra, ale tacy zawodnicy jak Robak, Podgórski, Kędziora czy Jurado mogą w pojedynkę zapewnić gliwiczanom jeszcze wiele punktów.


W Gliwicach mają trzech bramkostrzelnych napastników. A w Gdańsku? Dziś kibice Lechii mogą podziękować za stratę punktów wyłącznie swoim napastnikom. Piotr Wiśniewski gra dobrze, dochodzi do sytuacji, ale w jednym meczu strzela, a w następnych pięciu nie. Podobnie wygląda sytuacja z Pawłem Buzałą. Adam Duda, który seryjnie trafiał w sparingach, także był dziś nieskuteczny. Gdańszczanom pozostaje liczyć na to, że w następnych spotkaniach wróci do nich umiejętność zdobywania bramek. W przeciwnym razie wszyscy jeszcze bardziej zatęsknią za Abdou Razackiem Traore, który dwa tygodnie temu zaliczył swoje premierowe trafienie w barwach Gaziantepsporu.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)