Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Złotka Witkowskiego dziś. Co robią aktualnie mistrzynie Europy z 2013 roku?
Gol Kamczyk w finale dał Polkom tytuł.
fot. wikipedia.org,
Gol Kamczyk w finale dał Polkom tytuł.

Złotka Witkowskiego dziś. Co robią aktualnie mistrzynie Europy z 2013 roku?

Piłka nożna | 26 lipca 2016 17:37 | Krzysztof Mokrzycki

Niedawno minęły równe trzy lata, od kiedy to reprezentacja Polski do lat 17, pod wodzą trenera Zbigniewa Witkowskiego, sensacyjnie zdobyła tytuł mistrzyń Europy w tej kategorii wiekowej. Triumf młodych Polek odbił się szerokim echem w kraju, a kibicom głodnym sukcesów dał nadzieję, że niebawem sukcesy „siedemnastek” przeniosą się na rozgrywki dorosłej kadry.

 

Tak się niestety nie stało. Nie będę się teraz rozwodził, dlaczego i kto jest temu winien. Zasłynął niedługo po turnieju sam trener Witkowski, który w jednym z wywiadów wypalił, że niebawem większość z tych dziewczyn zakończy swoje „kariery” i poszuka sobie lepiej płatnego zajęcia, nawiązując tym samym do kiepskiej sytuacji piłki kobiecej w naszym kraju. Dziś możemy już powiedzieć, że szanowany trener się (na szczęście) pomylił, bo choć w jego kadrze znalazła się w 2013 roku zawodniczka, która już nie ugania się za futbolówką po ligowych boiskach, to jednak większość z nich nadal gra w rodzimej lidze. Jak potoczyły się losy polskich „złotek”?

 

Bramkarkami ekipy Witkowskiego były wówczas Anna Okulewicz oraz Kinga Szemik. Bluzkę z numerem 1 dzierżyła ta pierwsza. Jej losy są bardzo pogmatwane i Ania już nie gra zawodowo w piłkę. Dlaczego? Wszystko rozbiło się o problemy transferowe – Okulewicz chciała zasilić AZS Wrocław, ale z przyczyn formalnych było to niemożliwe, ponieważ akademiczki nie miały odpowiednych funduszy, aby wykupić bramkarkę, a sama zawodniczka nie chciała obciążać sporym wydatkiem rodziców. Wtedy do gry przystąpiła Olimpia Szczecin, która jednak miała oszukać Okulewicz i zamiast okresu trzymiesięcznej umowy w kontrakt podesłany matce piłkarki wpisano cały sezon. To nie podobało się Ani, sprawa rozbiła się nawet o PZPN, ale za nią wstawił się jedynie trener Witkowski. Wówczas rękę do utalentowanej bramkarki wyciągnął Misiura, który szkolił dziewczyny w Berlinie i zaprosił zawodniczkę na treningi i mecze. Niestety, mimo obietnic z jego strony, Okulewicz nie otrzymywała nawet zwrotu kosztów poniesionych za dojazdy i tym podobne. Zawiedziona kolejnym sportowym rozczarowaniem postanowiła poświęcić więcej czasu chorej matce. Obecnie uczy się w technikum weterynaryjnym oraz pracuje w restauracji, opiekując się przy tym swoją rodzicielką.


Jej zmienniczką była Kinga Szemik. Piłkarka Mitechu Żywiec doznała niebawem kontuzji barku i wydawało się, że ponowny tego typu uraz sprawi jedynie tyle, że Szemik już nie będzie nigdy w stanie zagrać w meczu na wysokim poziomie między słupkami. Piękne, młodzieńcze lata bramkarki zamieniły się w koszmar i codzienną, żmudną rehabilitację. Zawodniczka wykazała się niesamowitym hartem ducha i ambicją, bowiem nie tylko wróciła do treningów, ale niebawem wywalczyła sobie miejsce w ekstraligowym Mitechu, gdzie nie miała sobie równych. Sama ekipa z Żywca zajęła w minionym sezonie, między innymi dzięki świetnej postawie Kingi, znakomite trzecie miejsce. Sama zawodniczka zdała maturę i postanowiła poszukać szczęścia za granicą – a konkretniej w USA, gdzie ma zamiar studiować, a przy okazji grać w piłkę. Trzymamy kciuki za powodzenie tego kroku, wszak Szemik jest niesamowicie otwartą i sympatyczną dziewczyną. Na sukces zasłużyła jak naprawdę mało kto.

 

Wśród obrończyń, które Witkowski zabrał na turniej, znajdowały się: Katarzyna Michalska, Patrycja Michalczyk, Karolina Ostrowska, Dominika Dereń, Katarzyna Gozdek, Katarzyna Konat.

 

Większość z nich ma powiązania z Wrocławiem i miejscowym AZS-em. We Wrocławiu do dzisiaj gra Karolina Ostrowska i jest kluczową zawodniczką ekipy trenowanej przez Damiana Rynio. Podobnie jak Dominika Dereń, ale akurat ona jest podobno dogadana już z Wałbrzychem i być może w dniu publikacji tego tekstu będzie już zawodniczką AZS PWSZ. Dereń jednak zanotowała boiskowy skok, bowiem u Witkowskiego pełniła rolę obrończyni, zaś we Wrocławiu częściej grywała na boku pomocy, a nawet w ataku. Prócz niej powiązania ze stolicą Dolnego Śląska miały także Patrycja Michalczyk i Katarzyna Gozdek (kapitan zespołu). Ta pierwsza niedawno zamieniła akademickie barwy na Olimpię Szczecin, gdzie liczy na większą liczbę minut na placu boju, zaś druga z pań rok temu przeniosła się do Konina, ale aktualnie występuje jedynie w pierwszoligowych rezerwach Medyka. Wcześniej jednak jej karierę spowolniła kontuzja. W Olimpii Szczecin gra dziś także Katarzyna Michalska, która przybyła tam z innej szczecińskiej ekipy – Świtu. Najbardziej przewrotne okazały się losy Katarzyny Konat. Kasia grała w Medyku Konin, ale zdecydowała się spróbować swoich sił poza granicami kraju, a konkretniej w Niemczech. Niestety, tamtejszy futbol nieco ją przerósł i wracającą do kraju piłkarkę przyjął z otwartymi rękami zeszłoroczny beniaminek Ekstraligi, AZS PWSZ Wałbrzych. Konat grała nierówno, raz potrafiła zachwycić, by mecz później kompletnie zawieść oczekiwania trenerów. Przed rozpoczęciem sezonu 16/17 zmieniła ponownie barwy i w nowym sezonie będzie grać w UKS SMS Łódź.

 

Linia pomocy, która była siłą kadry u17 na wspomnianych mistrzostwach, składała się z takich piłkarek jak: Paulina Dudek, Magdalena Gozdecka, Gabriela Grzywińska, Ewelina Kamczyk, Sylwia Matysik, Anna Rędzia, Urszula Wasil.


Po kolei: Paulina Dudek dziś jest podstawową zawodniczką mistrza kraju, Medyka Konin. Dodatkowo wywalczyła sobie miejsce w reprezentacji seniorskiej i dziś ciężko wyobrazić sobie drużynę narodową bez sympatycznej, blondwłosej zawodniczki. Bez zmian za to u Magdy Gozdeckiej. Ona podczas turnieju była piłkarką AZS UJ Kraków, i do dziś lojalnie broni barw tego zespołu. W minionym sezonie udało się wywalczyć akademiczkom awans do Ekstraligi i jest to z pewnością spora szansa dla 19-letniej Gozdeckiej na to, aby wypłynąć na szerokie wody, wszak poziom gry w 1.lidze nie jest niestety zbyt wysoki. Tak czy inaczej będzie to dla niej kluczowy rok, a i fakt powrotu po cięzkiej kontuzji jest godny podkreślenia. Gabriela Grzywińska broni barw Medyka Konin ale trzeba uczciwie powiedzieć, że nie jest w ekipie trenera Jaszczaka zawodniczką, która gra w wyjściowym składzie. Częściej możemy zobaczyć ją w rezerwach konińskiego klubu, lub w końcówkach spotkań pierwszej drużyny. Gola w finale zdobyła Ewelina Kamczyk, która wówczas grała również w ekipie Medyka. Sezon temu ta piłkarka zdecydowała się zasilić szeregi Górnika Łęczna, zaliczyła bardzo dobry sezon, okraszony srebrnymi medalami Ekstraligi. Dodatkowo zajmuje ona etatowo wręcz miejsce w dorosłej już reprezentacji Polski i choć nie zawsze wybiega w podstawowym składzie, to jej umiejętności a także cechy mentalne każą przypuszczać, że coraz częściej popularny „Kamyk” będzie pukać do wyjściowej jedenastki drużyny narodowej. Anna Rędzia podczas turnieju finałowego mistrzostw Europy u17 zagrała pełne 90 minut w każdym możliwym meczu. Co za tym idzie, wiadomym było że długo miejsca w Czwórce Radom nie zagrzeje i faktycznie tak się stało. Obecnie broni barw ekstraligowego AZS PWSZ Wałbrzych, a w międzyczasie zdążyła jeszcze zagrać w barwach UKS SMS Łódź. Również i ona znalazła uznanie w oczach trenera Basiuka, który regularnie, o ile jej zdrowie na to pozwalało, powoływał Rędzię do reprezentacji seniorskiej.


Pozostałe dwie zawodniczki to Ula Wasil (obecnie Górnik Łęczna) oraz Sylwia Matysik (AZS Wrocław). Ich piłkarskie losy są niesamowicie powikłane. Obie, uchodzące za olbrzymie talenty, niedługo po turnieju doznały ciężkich kontuzji, które zabrały im bardzo dużo czasu. Matysik od 2010 roku była zawodniczką Medyka i zapowiadała się naprawdę świetnie, ale poważny uraz zahamował jej rozwój. Przed sezonem 2015/2016 zmieniła barwy klubowe i przeniosła się do Wrocławia, gdzie doszła do siebie i znowu momentami czarowała na ligowych boiskach. Zaowocowało to powołaniem do seniorskiej reprezentacji. Wasil stosunkowo niedawno dopiero wznowiła treningi, ale już zdążyła zagrać kilka minut w Łęcznej. Urazu doznała podczas okresu przygotowawczego w 2015 roku, kiedy to podczas sparingu zerwała więzadła krzyżowe. Wróciła do gry pod koniec minionego sezonu, kiedy to trener wpuścił ją w końcówce pucharowego meczu z Zagłębiem Lubin. Być może teraz, w sezonie 16/17, będzie znowu starą, dobrą Wasil.

 

Napastniczki trener Witkowski miał tylko trzy, ale za to jakie! Dżesika Jaszek, Ewa Pajor, Anna Zapała. Najlepiej z całej trójki powiodło się oczywiście Ewie Pajor, która podczas Euro2013 pokazała się ze znakomitej strony a potem zaczęła sztormem zdobywać Ekstraligę. Świetna postawa w rozgrywkach ligowych sprawiła, że po Pajor zgłosił się niemiecki Wolfsburg, czyli kobiecy odpowiednik Realu Madryt. Pobyt w Niemczech jednak nie służy naszej gwieździe, bowiem do dziś nie wywalczyła sobie miejsca w pierwszym składzie, a i z ławki nie podnosi się zbyt często. Być może w tym roku, kiedy do „Wilczyc” dołączyła doświadczona Tarczyńska, Pajor się zaaklimatyzuje i zacznie grać na miarę oczekiwań. Bo póki co zagranica brutalnie weryfikuje jej wartość. A przecież w Polsce wiemy, że talent to ponadprzeciętny. Ania Zapała broni barw beniaminka Ekstraligi, AZS UJ Kraków. Ma ona na swoim koncie rozmaite przygody w różnych reprezentacjach i ligach, bowiem prócz boisk trawiastych grywała także na hali, w tym podczas akademickich mistrzostw Polski, a dodatkowo była w składzie na Uniwersjadę. W jej wypadku wydaje się, że kluczowy będzie zbliżający się sezon. Krakowianki zagrają w elicie i w dużej mierze od wyczynów strzeleckich Zapały będzie zależało to, czy ta przygoda będzie trwać nadal. Na koniec Dżesika Jaszek. Podczas turnieju broniła barw Unii Racibórz, która jednak rok później się rozpadła a napastniczkę przygarnął do siebie Górnik Łęczna. W minionym sezonie Jaszek pokazała się z niezłej strony, strzelając kilka goli, wchodząc z ławki rezerwowych. Tak czy inaczej wciąż jest jeszcze młoda i ma czas, aby zaistnieć w polskim futbolu. A że jest ambitna to możemy być pewni, że jeszcze nie raz o niej usłyszymy.

 

Zobacz film o polskich mistrzyniach Europy:

 

Jak widać, z kadry trenera Witkowskiego, która w 2013 roku została mistrzyniami Europy do lat 17, w piłkę nie gra już tylko Ania Okulewicz. Największą, póki co, karierę z polskich „złotek” zrobiła Ewa Pajor, napastniczka Wolfsburga, choć nie można wykluczyć, że niebawem prześcignie ją choćby Ewelina Kamczyk czy wylatująca do Stanów Kinga Szemik. Tak czy inaczej wygląda na to, że drugiej takiej drużyny się już w Polsce nie doczekamy, tym bardziej, że szkolenie młodych dziewczynek u nas generalnie „leży”.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)