Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Peszko: mogę pięć razy się pomylić, ale w końcu wypracuję gola

Peszko: mogę pięć razy się pomylić, ale w końcu wypracuję gola

Piłka nożna | 10 sierpnia 2016 14:10 | Maciej Baraniak
Sławomir Peszko
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Sławomir Peszko

Trener Piotr Nowak regularnie od nowego sezonu Lotto Ekstraklasy stawia na Sławomira Peszkę. Zawodnik w dotychczasowych czterech spotkaniach tego sezonu zawsze pojawiał się w wyjściowej jedenastce gdańszczan. W sumie zanotował już 314 minut występów w sezonie 2016/17. W sobotnie popołudnie zawitał do Wrocławia, gdzie Lechia od sezonu 2013/14 nie może strzelić bramki. Padł bezbramkowy remis, podobnie jak przed rokiem.
 

– Dla mnie ten rezultat to średni wynik. Chcieliśmy stąd wywieźć trzy punkty. Możemy powiedzieć, że Śląsk gra dobrze w defensywie, bo nie traci bramek. Ciężko było o klarowne sytuacje, chociaż stworzyliśmy dwie sytuacje, które powinniśmy wykorzystać. Można czuć niedosyt, ale do końca niezadowolonym też być nie można. Skoro wywozimy punkt z terenu drużyny, która dobrze sobie radzi w tym sezonie – mówi Sławomir Peszko.


Pomocnik gdańszczan w tym spotkaniu często grał po stronie gdzie grał Alvarinho. Z pewnością ułatwionego zadania nie miał, biorąc pod uwagę ofensywne zapędy Portugalczyka, w barwach WKS-u.


– Trochę w tym meczu miałem inne założenia niż we wcześniejszych spotkaniach, ale to akurat po mojej akcji , była ta stuprocentowa sytuacja. Mogę pięć razy w meczu się mylić, ale też mogę zrobić jedną akcję, po której powinna paść bramka. Przecież Marco przypadkowo nie chciał nie strzelić, chciał strzelić bramkę. Akurat bramkarz go wyczuł i gdzieś to szczęście ma Śląsk, że nie traci tych bramek i ono im sprzyja. Szkoda, bo po bramce zmienilibyśmy system i nastawili się na grę z kontry – zauważa zawodnik Lechii.


Po wyjazdowej przegranej w Płocku w pierwszej kolejce, widać, że lechiści wyciągnęli wnioski. Wygrali w Lublinie z Górnikiem Łęczna, teraz zremisowali z drużyną, która jeszcze w tym sezonie nie straciła bramki. – To jest niebo a ziemia. Zdecydowanie poprawiliśmy grę w defensywie, ustawienia przy stałych fragmentach, gdzie już każdy jest bardziej odpowiedzialny. To widać już na boisku – stwierdził.


Do końca nie było wiadomo, czy trener Piotr Nowak pojawi się z drużyną we Wrocławiu  (nieobecność P. Nowaka mogła mieć związek ze śmiercią jego ojca i przygotowaniami do pogrzebu – zródło Przegląd Sportowy 5.08.2016). – Trener dołączył do nas wczoraj wieczorem. Fajnie, że przyszedł i pokazał, że w ciężkiej sytuacji jest z nami. To jest dla nas dodatkowa energia, on i tak ma tyle energii, co cała nasza jedenastka – powiedział pomocnik gdańskiej drużyny.


W następnych kolejkach Lechia Gdańsk zmierzy się u siebie z Koroną Kielce a potem pojedzie do Białegostoku. Sławomir Peszko pozostaje optymistą jeżeli chodzi o zbliżające się spotkania, ale twardo stąpa po ziemi. – Nie doliczamy jeszcze trzech punktów, ale wiadomo, że jesteśmy mocni u siebie. Jeżeli będą cztery punkty z dwóch meczów, będziemy zadowoleni. Siedem punktów w ostatnich trzech meczach to bilans przyzwoity, ale myślami wracam do Płocka, bo powinno być minimum 8 punktów na naszym koncie. Spokojnie, odrobimy to. Nie jest tak , jak poprzedniej jesieni, gdzie część nie grała, siedziała na trybunach, część narzekała i przekładało się to na niskie miejsce w tabeli – podsumował popularny ,, Peszkin’’.

 

Z Wrocławia,

Maciek Baraniak
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)