Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ekstraliga: Akademiczki w formie

Ekstraliga: Akademiczki w formie

Piłka nożna | 16 sierpnia 2016 18:32 | Krzysztof Mokrzycki
24 gole padły w tej kolejce.
fot. www.lubsport.pl
24 gole padły w tej kolejce.

W drugiej kolejce Ekstraligi większych niespodzianek nie było. Dziwić może jedynie wygrana Olimpii w Piasecznie, choć może nie tyle samo zwycięstwo, co bardziej jego rozmiary. Ta kolejka, mimo iż dopiero początek sezonu, z pewnością zapadnie na bardzo długo w pamięci kibiców.



Piłkarki rozpieszczały bowiem kibiców w ten weekend. W sześciu meczach padły aż 24 gole, co daje średnią równych czterech bramek na spotkanie! Dodatkowo zawodniczki nie tylko poszły w ilość, ale także jakość – gdyby wybierano gola sezonu, to już dziś mielibyśmy kilka kandydatek. Niestety, kolejkę można także określić „czarną serią” dla bramkarek, które masowo popełniały błędy i prócz wspomnianych kilku dzieł sztuki, zanotowaliśmy także parę bramek z cyklu „futbolowe jaja”.




Górnik Łęczna - UKS SMS Łódź 4:1
Kamczyk x2, Hajduk, Grzywińska – Zasowska


Sporo działo się na boisku w Łęcznej. Miejscowy Górnik był zdecydowanym faworytem do zdobycia trzech oczek, ale SMS tydzień temu nieźle pokazał się w starciu z Wałbrzychem i dziś liczono dokładnie na to samo.
Początek meczu nie zwiastował tragedii. Miejscowe lepiej organizowały się w środku pola, zaś przyjezdne próbowały przeszkadzać. UKS miał swoje okazje, bo raz uderzenie Dudek sparowała na korner Palińska, zaś niewiele później golkiperkę uratował słupek. Z biegiem czasu Górniczki zaczęły przedostawać się po bramkę Szulc i spychać to defensywy zespół Marka Chojnackiego. Długo przyjezdne nie wytrzymały, bowiem w 25.minucie, po błędzie jednej z defensorek w sytuacji sam na sam znalazła się Kamczyk, która niezbyt mocnym uderzeniem pod ręką Szulc wpakowała piłkę do siatki. Kibice nawet nie zdążyli dopić kawy, a już było 2:0. Sprytnie rozegrany rzut wolny zakończył się płaskim uderzeniem popularnego „Kamyka”, a mocno bita piłka, po rękach łódzkiej bramkarki, wpadła do siatki. Po golu tempo nadal nie spadało i Górnik dążył do zdobywania kolejnych goli. UKS rzadko wychodził z akcjami zaczepnymi, a dośrodkowania z bocznych sektorów boiska były pewnie wyłapywane przez Palińską. W 40.minucie zobaczyliśmy najbardziej kuriozalną sytuację w tym starciu. Piłkę na prawym skrzydle dostała Hajduk i kopnęła ją w pole karne. Trajektoria lotu nie była zbyt skomplikowana, ale futbolówka odbiła się od ziemi w polu bramkowym gości i przelobowała zaskoczoną Szulc. Po tym golu Górniczki nieco przysnęły co udało się wykorzystać przyjezdnym – po dośrodkowaniu ze skrzydła piłkę z rąk wypuściła Palińska, a Zasowska sprytnie przelobowała reprezentantkę kraju, ustalając wynik do przerwy na 3:1.
Druga połowa toczona była w nieco wolniejszym tempie. Łęczna zadowolona z tego, co już ma, oraz UKS, nie mający pomysłu na ugryzienie miejscowej obrony. Indywidualne akcje Dudek i Wiankowskiej kończyły się albo na obrończyniach Górnika, albo na dobrze interweniującej Palińskiej. Ze strony gospodyń okazję na podwyższenie rezultatu miała Sznyrowska, ale została uprzedzona przez Szulc. Swoją okazję miała też Emilia Zdunek, ale jej brakło precyzji. W 77.minucie w sytuacji sam na sam znalazła się Grzywińska, ale przegrała pojedynek z łódzką bramkarką. Zrehabilitowała się jednak w samej końcówce, kiedy to pięknym uderzeniem zza pola karnego umieściła piłkę w okienku bramki beniaminka. Był to ostatni akcent tego spotkania, Górnik pewnie i zasłużenie wygrał i okupuje miejsce w górze tabeli z kompletem oczek.


Górnik: Palińska - Dygus, Górnicka, Hajduk, Kwietniewska, Grzywińska, Marszewska (46 Jaszek), Zdunek, Zawistowska (60 Jędrzejewicz), Kamczyk (70 Noras), Sznyrowska (87 Parczewska)

SMS: Szulc - Zubczyk, Chmal, Konat, Molenda, Kowalska (65 Kurzawa), Walak (75 Grajko), Salamon (90 Piątkowska), Wiankowska, Zasowska (77 Osińska), Dudek





GOSiRKi Piaseczno - Olimpia Szczecin 1:4
Grzywna - Michalczyk, Preś, Trzcińska, Niewolna


Niespodziewanie wysoko wygrała Olimpia w Piasecznie.
Początek meczu nie wskazywał na to, że będzie to smutne popołudnie dla miejscowych. Podopieczne trenera Malarza grały naprawdę nieźle i już na początku mogły objąć prowadzenie, ale uderzenie Rapackiej zatrzymała Niesterowicz. Wszystko posypało się w grze Gosirek w 20.minucie, kiedy to Rosińska sfaulowała w polu karnym jedną z rywalek. Rzut karny na bramkę pewnie zamieniła Michalczyk i od tego momentu na placu gry istniał w zasadzie tylko jeden zespół. Przed przerwą to bliżej było Olimpii do podwyższenia rezultatu, niż Gosirkom do wyrównania. Strzały Dudek i Ciupińskiej lądowały w rękach Niesterowicz, zaś z drugiej strony dobrą próbę Ratajczyk udaremniła Ożgo, odbijając piłkę na korner. Do przerwy 0:1.
Kto sądził, że na drugą część gry miejscowe wyjdą z dużo większą werwą, ten się pomylił. Na boisku to Olimpia dyktowała warunki gry i dążyła do podwyższenia rezultatu, a uderzenia Piaseczna zazwyczaj mijały bramkę Niesterowicz, albo kapitan Olimpii pewnie je wyłapywała. W 66.minucie sytuacja miejscowych zrobiła się jeszcze gorsza, bowiem błąd w defensywie gospodyń wykorzystała Trzcińska, pakując piłkę do siatki. Po golu gra Gosirek kompletnie się posypała i Olimpia bezlitośnie to wykorzystała: najpierw na 3:0 podwyższyła w 79.minucie grająca trener gości, Natalia Niewolna, a sześć minut później Piaseczno obiła Joanna Preś, notabene grająca bardzo dobre zawody. Gdy wydawało się, że nic ciekawego już się nie wydarzy, miejscowe stać było na jeszcze jeden zryw, zakończony golem Grzywny, która wykończyła dobrze rozegraną akcję Gosirek i pokonała rezerwową bramkarkę szczecinianek. Ustaliła tym samym wynik meczu. Piaseczno po dwóch kolejkach nadal bez punktu. Olimpia ma już cztery.


GOSiRKi: Ożgo - Sosnowska, Rosińska, Machacka (63 Orzepowska), Kędzierska, Kołek (65 Grzywna), Zdonek (56 Dymińka), Tkaczyk, Dudek (80 Sobczak), Rapacka, Ciupińska

Olimpia: Niesterowicz (82 Lichy) - Preś, Michalczyk, Szwed, Szymaszek, Lachman, Trzcińska (82 Janik), Łuczak (46 Fil), Niewolna, Sudyk (50 Witczak), Ratajczyk (79 Brodzik)





AZS PSW Biała Podlaska – KKS Czarni Sosnowiec 1:1
Edel – Kaletka


Sporo działo się w Białej Podlaskiej. AZS PSW, który tydzień temu zebrał lanie w Koninie, teraz chciał zdobyć pierwsze punkty na ekipie z Sosnowca. Początek starcia wskazywał, że jednak się nie uda, bo to Czarne pokazywały, że gra w piłkę nie jest im obca. Spustoszenie w szeregach defensywnych gospodyń siała Kaletka, zaś u akademiczek wyróżniała się Ewa Cieśla. Pierwsza szczęścia szukała Kozlynets, ale jej uderzenie minęło bramkę Klimek. W odpowiedzi Czarne wyprowadziły niezłą akcję, w efekcie której w polu karnym AZS-u padła Kaletka, ale sędzia nie dopatrzyła się przewinienia. W pierwszej połowie jeszcze ładną akcję dwójkową Kaletki i Zdechovanovej zwieńczyła niecelnym uderzeniem lewą nogą reprezentantka Polski, zaś uderzenie głową Miki zatrzymało się na słupku. Do przerwy 0:0.
Drugą połowę świetnie mogły rozpocząć przyjezdne, bowiem bardzo ładnie z daleka uderzyła Liskova, ale uderzenie Słowaczki efektownie wybroniła Edyta Kanclerz, przenosząc futbolówkę nad poprzeczkę swojej bramki. Z biegiem czasu to Czarne częściej dochodziły do sytuacji podbramkowych, ale bardzo dobrze między słupkami akademickiego teamu prezentowała się doświadczona Kanclerz. Miejscowe próbowały szukać powodzenia strzałami z dalszej odległości, ale uderzenia te nie sprawiały Klimek problemów. Gdy mecz powoli zbliżał się ku końcowi, piłką przed polem karnym dostała Kaletka i to, co zrobiła, można śmiało nazwać czymś genialnym – najpierw minęła jedną z rywalek przed polem karnym, po czym weszła pomiędzy trzy defensorki AZS-u, wyprzedziła czwartą i podcięła piłkę nad Kanclerz, ładując ją do siatki! Asystę zaliczyła Matla. Czarne w końcu dopięły swego i zasłużenie objęły prowadzenie. Niestety, wszystko posypało się w 88 minucie. Rzut wolny biła Cieśla, dośrodkowała w pole karne Czarnych, a tam  Klimek źle obliczyła lot piłki i została uprzedzona przez Edel, która uderzeniem głową wyrównała stan zawodów. W doliczonym czasie gry rezultat się nie zmienił i Czarne wracają do domu raczej smutne, bo nie jest to punkt zdobyty, lecz bardziej dwa stracone. Gra Czarnych wygląda coraz lepiej i zobaczymy, jak będzie się to rozwijało w dalszej części sezonu.


AZS PSW: Kanclerz – Sosnowska, Puk (89. Bosak), Edel, Kusiak, Kuciewicz, Cieśla, Kozlynets (30. Mikołajczyk), Gąsieniec, Niedbała (58. Milewska), Lefeld.
Czarni: Klimek – Fischerova, Horvathova, Kaletka, Liskova (86. Wieczorek), Zawiślak, Matla, Mika, Operskalska, Wycisk, Zdechovanova




Sztorm AWFiS Gdańsk – KKPK Medyk Konin 0:4
Dudek, Kostova, Gawrońska, Sikora


Sztorm chciał powalczyć z Medykiem, ale wskutek kontuzji najważniejszych piłkarek nie miał argumentów, aby przeciwstawić się mistrzyniom Polski.
Medyk prowadził grę i oddawał mnóstwo strzałów na bramkę Kołacz, ale ta udanie rehabilitowała się za zeszłotygodniową wpadkę w Krakowie. Napór podopiecznych trenera Jaszczaka przyniósł efekt w 24.minucie, kiedy to kombinacyjną akcję Balcerzak i Sikory zamieniła na gola Paulina Dudek. Siedem minut później ładnie zza szesnastki przymierzyła Kostova i podwyższyła wynik meczu. Jeszcze przed przerwą swoje okazje miały Sikora i Daleszczyk, ale skończyło się na dobrych interwencjach Kołacz. Sztorm miał kłopot z przedostaniem się pod bramkę Szymańskiej i na poważnie ani razu nie zagroził golkiperce mistrzyń kraju.
W drugiej części gry obraz meczu nie uległ znaczącej zmianie, bo nadal to Medyk dyktował warunki pokazując, że w polskich realiach jest drużyną nie do ogrania. Po kilku nieudanych wypadach ofensywnych na 3:0 podwyższyła Gawrońska, a pięć minut później zespołową akcję przyjezdnych wykończyła Sikora. Przy 4:0 Medyk wciąż kontrolował mecz, ale nie atakował już z taki animuszem jak wcześniej, zapewne mając na uwadze fakt, że zbliża się turniej kwalifikacyjny Ligi Mistrzyń. Z dystansu uderzyła ładnie Pakulska, ale piłka zatrzymała się tylko na górnej siatce. Sztorm mógł pokusić się o zdobycie honorowej bramki, ale Wierzbicka została zablokowana. Wynik meczu nie uległ zmianie, a teraz Medyka czeka wyjazd do Krakowa na spotkanie z AZS UJ. Mecz ten przełożono na wtorek, 16-ego września.


Sztorm: Kołacz – A. Bużan, K. Bużan, Cywińska (78. Ścisłowska), Kamińska, Kopińska (76. P. Świętoniowska), Kozłowska (40. Słowy), Sirant, N. Świętoniowska, Turowska (60. Stasiulewicz), Wierzbicka.
Medyk: Szymańska – Slavcheva, Grad (46. Guściora), Sikora (80. Olejniczak), Ficzay, Dudek, Pakulska, Kostova, Balcerzak (46. Sałata), Daleszczyk (70. Chudzik), Gawrońska





AZS Wrocław – AZS UJ Kraków 4:0
Grabowska x2, Wróblewska, Cichosz


Kolejne oczka zdobył Wrocław i wydaje się, że przedsezonowe kłopoty nie mają żadnego wpływu na postawę akademiczek.
Od początku meczu z akademiczkami z Krakowa to miejscowe posiadały inicjatywę. Już w 11.minucie objęły prowadzenie po skutecznie egzekwowanym przez Grabowską rzucie karnym. Przyjezdne nie potrafiły skutecznie odpowiedzieć, bowiem zostały wręcz „odcięte od tlenu” w środku pola, gdzie rządził i dzielił Wrocław. Kolejne okazje miały więc Marta Cichosz czy też Sylwia Matysik. Krakowianki oddały w tej części gdy jedynie pojedyncze strzały, w dodatku zazwyczaj niecelne lub prosto w rękawice Bocian. W 30.minucie meczu kolejna składna akcja akademiczek i piłka ostatecznie wylądowała w pobliżu Asi Wróblewskiej – reprezentantka kraju nie namyślała się długo i huknęła z pierwszej piłki, z woleja lewą nogą, a futbolówka, ku rozpaczy Klabis, wylądowała idealnie w okienku bramki gości. Gol stadiony świata. Jeszcze przed przerwą mogło być 3:0, ale Cichosz przegrała pojedynek z krakowską bramkarką.
Druga część gry rozpoczęła się identycznie jak pierwsza – od gola dla Wrocławia. Doskonale dogranie z lewej strony wykorzystała Marta Cichosz, dostawiając nogę i z bliska podwyższając rezultat. Pięć minut później z rzutu karnego, na 4:0 strzeliła Grabowska. AZS UJ był rozbity i zupełnie nie miał pomysłu, jak ugryźć miejscowe. Co prawda beniaminek walczył i szarpał, ale tego dnia to było zwyczajnie za mało na znakomicie dysponowany AZS Wrocław. W końcówce bliska szczęścia była ponownie Wróblewska, której uderzenie minimalnie minęło poprzeczkę bramki Klabis. W rewanżu honorowego gola dla gości mogła zdobyć Sitarz, ale jej uderzenie było niecelne. Wysoka wygrana gospodyń skłania do przemyśleń nie tylko ligowe rywalki, ale także selekcjonera reprezentacji narodowej, który już niedługo zadebiutuje w swojej roli w meczu eliminacyjnym z Mołdawią.


AZS Wrocław: Bocian – Cichosz, Grabowska (77. Parka), Koziarska (84. Urbaniak), Kwapisz (65. Czudecka), Matysik, Olszewska, Ostrowska, Turkiewicz, Wróblewska, Zbyrad.
AZS UJ Kraków: Klabis – Bartosiewicz, Wilk, Konopka (85. Malota), Ładocha (69. Ferfecka), Bolko (39. Dul), Knysak, Bryzek (46. Łagowska), Zapała (46. Kuciel), Maziarz, Sitarz.





AZS PWSZ Wałbrzych – TS Mitech Żywiec 4:0
Mesjasz, Gradecka, Maciukiewicz, Jędras


W pierwszym meczu przed własną publicznością, pod okiem selekcjonera reprezentacji Polski, Miłosza Stępińskiego, AZS PWSZ pewnie pokonał Mitech.
Początek spotkania z obu stron był bardzo nerwowy i choć więcej czasu przy piłce utrzymywała się ekipa gospodyń, to okazji było jak na lekarstwo. Dopiero po upływie około 20 minut zaczęło się coś dziać pod bramkami: najpierw, po bardzo ładnej akcji wałbrzyszanek, płaskie podanie ze skrzydła przepuściła Maciukiewicz i dzięki temu w znakomitej sytuacji znalazła się Gonzales, której uderzenie znakomicie wybroniła jednak Komosa. W odpowiedzi uderzenie głową Wnuk sparowała Antończyk. Mecz z biegiem czasu robił się coraz ciekawszy. Wałbrzyszanki zdołały nawet zdobyć dwie bramki, ale w obu przypadkach sędzia boczna podnosiła chorągiewkę. Mitech miał olbrzymie kłopoty z przedarciem się pod bramkę miejscowych, bo bardzo skutecznie grała cała linia obrony Wałbrzycha. Gdy wydawało się, że do przerwy pozostanie wynik bezbramkowy, podopieczne Kamila Jasińskiego miały rzut wolny. Po dośrodkowaniu w pole karne piłka idealnie spadła na głowę Mesjasz, a ta zupełnie niepilnowana nie miała kłopotu z umieszczeniem jej w siatce. Gol do szatni i do przerwy 1:0.
W drugiej części gry obraz meczu nie uległ zmianie – AZS nadal prowadził grę, a Mitech jakby sparaliżowany obecnością selekcjonera nie potrafił zagrozić bramce Antończyk. Drużyna Beaty Kuty starała się atakować lewą stroną, ale jak na złość tego dnia bardzo dobrze poczynała sobie na prawej obronie akademiczek Sabina Ratajczak. Niewiele potem piłkę do siatki skierowała Karolina Gradecka, ale znowu chorągiewka sędzi bocznej powędrowała w górę. Była kapitan AZS-u Wrocław jednak po godzinie gry i tak wpisała się na listę strzelczyń, kiedy to zamieniła centrę Dereń na bramkę, choć wydawało się, że Komosa powinna sobie z tym strzałem dać radę. W 75.minucie Wałbrzych przeprowadził szybka kontrę, po której na czystej pozycji znalazła się Maciukiewicz i w sytuacji sam na sam z Komosą wpakowała piłkę do siatki. W końcówce meczu posypały się zmiany i gra stała się mniej płynna. Mitech miał szansę na honorowe trafienie, ale strzał Suskovej był zbyt lekki i w środek bramki. W ostatnich akcentach tego meczu jeszcze na akcję zdecydowały się gospodynie: piłka ostatecznie trafiła na siedemnasty metr do Karoliny Jędras, która precyzyjnym strzałem przy słupku ustaliła wynik spotkania. Jeszcze należy wspomnieć o utalentowanej Smagur, która w ostatniej akcji meczu ładnie ograła dwie rywalki, ale ostatecznie została zablokowana w polu karnym Mitechu. Efektowna wygrana Wałbrzycha na pewno ucieszyła miejscowych kibiców, a selekcjoner Stępiński na pewno w swoim notesie zapisał kilka nazwisk.


AZS PWSZ: Antończyk – Aszkiełowicz, Bezdziecka (84. Pluta), Dereń, Gonzales (76. Kowalczyk), Gradecka, Maciukiewicz (85. Smagur), Mesjasz, Miłek (80. Jędras), Ratajczak, Rędzia (86. Iwańczuk).
Mitech: Komosa – Droździk, Gruszka, Prokop, Rozmus (55. Nieciąg), Rżany, Suskova, Warunek (80. Frączek), K. Wiśniewska, Wnuk, Zasada.






Tabela(za 90minut.pl):




„11” kolejki:

 

 

 


Ławka:
Niesterowicz (Olimpia)
Mesjasz (AZS PWSZ)
Hajduk (Górnik)
Edel (AZS PSW)
Kostova (Medyk)
P.Dudek (Medyk)
Niewolna (Olimpia)




Strzelczynie:
3 gole – Cichosz (AZS), Gawrońska (Medyk)
2 gole – Grabowska (AZS), Sikora (Medyk), Gradecka (AZS PWSZ), Kamczyk (Górnik)
1 gol – Bezdziecka, Jędras, Mesjasz, Maciukiewicz, Gonzales (wszystkie AZS PWSZ), K.Bużan (Sztorm), Wilk, Knysak, Zasowska (obie AZS UJ), P.Dudek, Kostova, Guściora (wszystkie Medyk), L.Dudek, Wiankowska (obie UKS), Jędrzejewicz, Zdunek, Hajduk, Grzywińska, Sznyrowska (wszystkie Górnik), Warunek (Mitech), Łuczak, Niewolna, Preś, Michalczyk, Trzcińska (wszystkie Olimpia), Wróblewska (AZS), Kaletka (Czarni), Edel (AZS PSW), Grzywna (GOSiRKi)





Passy bramkarskie (trwające):

180 minut – Anna BOCIAN (AZS Wrocław)
163 minuty – Anna SZYMAŃSKA (Medyk)

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)