Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ekstraliga: Czarna sobota Sztormu

Ekstraliga: Czarna sobota Sztormu

Piłka nożna | 26 sierpnia 2016 12:10 | Krzysztof Mokrzycki
Czarne rozbiły Sztorm.
fot. www.lubsport.pl
Czarne rozbiły Sztorm.

3.kolejka Ekstraligi za nami. W tej serii rozegrano tylko pięć starć, bowiem nie doszło do hitowego pojedynku Medyka z Wrocławiem. Podopieczne trenera Jaszczaka biorą bowiem udział w turnieju kwalifikacyjnym do Ligi Mistrzyń. Nie przeszkadza to jednak być liderkami tabeli.


W pięciu meczach padło 15 goli. Wciąż mamy kilka ekip niepokonanych i wciąż zadziwia Olimpia, która tym razem zabrała punkty Wałbrzychowi. W dole tabeli powoli coraz gorzej wygląda sytuacja Sztormu, AZS PSW oraz Mitechu. Na szczęście dla tych drużyn do końca rozgrywek mnóstwo spotkań i jeszcze wszystko może odwrócić się o 180 stopni.




Mitech Żywiec - Górnik Łęczna 1:3
Zasada 80 - Kamczyk 14, Sznyrowska 79, 82


Górnik zrewanżował się Mitechowi ze zeszłoroczną wpadkę i tym razem pewnie zwyciężył.
Od początku meczu to zawodniczki z Łęcznej pokazywały większą kulturę gry i więcej utrzymywały się przy piłce, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Mitech grał może nieco chaotycznie, ale to on oddawał więcej strzałów na bramkę Ludwiczak. Po jednym z nich bramkarka Górnika bardzo efektowną paradą zdołała wybić futbolówkę na rzut rożny. W 14.minucie do piłki w okolicy narożnika pola karnego dopadła Kamczyk i fantastycznym uderzeniem z woleja otworzyła wynik spotkania, pakując ją efektownym „spadającym liściem” to bramki Komosy. Miejscowe po golu nieco lepiej zaczęły operować piłką, ale ich próby zazwyczaj lądowały obok słupka bramki Górnika. Ze strony Łęcznej z kolei swoje okazje miały Kamczyk i Zdunek, ale zabrakło im precyzji.
W drugiej części gry podopieczne Beaty Kuty zaczęły grać nieco lepiej i stwarzać okazje po bramką Ludwiczak, ale nie wynikało z tego nic konkretnego, bo była bramkarka Wałbrzycha dobrze wywiązywała się z obowiązków na linii bramkowej. Po drugiej stronie boiska gotowało się głównie za sprawą aktywnej Kamczyk, ale jej strzały nie były już tak precyzyjne, jak to uderzenie z pierwszej połowy. Więcej emocji zobaczyliśmy dopiero w końcówce spotkania – najpierw Sznyrowska wykorzystała błąd obrony miejscowych, a dosłownie chwilę później Zasada zdobyła kontaktowego gola, pakując głową piłkę do siatki. W końcowych fragmentach gry Mitech się odsłonił co wykorzystał Górnik, a konkretniej Sznyrowska, która w sytuacji sam na sam objechała Komosę i strzałem do pustej bramki ustaliła wynik meczu.


Mitech: Komosa – Gruszka, Zasada, Prokop, Droździk, Suskova, Wnuk (85 Zegan), P.Wiśniewska (46 Frączek), Rozmus, Nieciąg, Warunek (75 Gębka)

Górnik: Ludwiczak - Dyguś, Hajduk, Górnicka, Kwietniewska, Parczewska (60 Jaszek), Grzywińska, Jędrzejewicz (60 Zawistowska), Kamczyk (77 Noras), Zdunek, Sznyrowska (85 Wasil)




Olimpia Szczecin - AZS PWSZ Wałbrzych 0:0


Akademiczki straciły pierwsze punkty w sezonie.
Spotkanie na pewno nie porwało kibiców zgromadzonych na obiekcie w Szczecinie. Okazji podbramkowych nie było za dużo. W pierwszej części gry najlepszą sytuację zmarnowała Oliwia Maciukiewicz, która przegrała pojedynek z Niesterowicz. Swój strzał oddała też Mesjasz, po dośrodkowaniu z rożnego, ale nie trafiła w bramkę. Ze strony Olimpii można odnotować uderzenie Ratajczyk, z którym jednak łatwo poradziła sobie Antończyk. Najbliżej szczęścia była Klaudia Miłek, która jednak uderzyła minimalnie obok słupka, z kolei w ostatniej akcji pierwszej części gry po dośrodkowaniu Rędzi z wolnego piłka przeleciała wzdłuż bramki, ale żadnej z akademiczek nie udało się zamknąć akcji.
Druga połowa, choć toczona w lepszym tempie, nadal nie przynosiła goli. Pierwsze okazje miały przyjezdne, ale tego dnia miały rozregulowane celowniki i nie trafiały w światło bramki – między innymi dwukrotnie z rzutów wolnych. Kolejną okazję miała też Miłek, ale zatrzymała ją Niesterowicz. Miejscowe mądrze się broniły, ale z przodu były niemal bezproduktywne. W doliczonym czasie gry AZS PWSZ miał kolejne rożne – po ostatnim z nich strzał głową oddała Mesjasz, ale uderzyła nad bramką. Bezbramkowy remis w Szczecinie stał się faktem.


Olimpia: Niesterowicz - Preś, Michalczyk, Szwed, Szymaszek, Lachman (77 Łuczak), Janik (86 Sudyk), Trzcińska, Niewolna, Witczak (57 Fil), Ratajczyk (83 Brodzik)

AZS: Antończyk - Aszkiełowicz, Bezdziecka (66 Kowalczyk), Dereń, Gonzales, Gradecka, Maciuszkiewicz (76 Pluta), Mesjasz, Miłek, Ratajczak, Rędzia




AZS UJ Kraków - GOSiRKi Piaseczno 0:1
Dudek 32


Choć wedle bukmacherów faworytem było Piaseczno, to tak naprawdę chyba mało kto spodziewał się, że podopieczne Malarza tak łatwo poradzą sobie w Krakowie.
AZS UJ przekonuje się boleśnie na własnej skórze, jak duża jest różnica między 1.ligą a Ekstraligą. Choć akademiczki dobrze rozpoczęły to starcie, bo od dwóch dobrych okazji, to nie potrafiły skierować piłki do bramki Ożgo. Przyjezdne zaś walczyły, jak to mają w zwyczaju, o każdy boiskowy centymetr i dawało to efekty w postaci opanowania środka pola. W 32.minucie gry świetną piłkę za obronę Krakowa dostała Magdalena Dudek i strzałem po długim rogu otworzyła wynik spotkania. Po bramce miejscowe starały się nieco mocniej przycisnąć, ale zespół z Piaseczna bronił się bardzo skutecznie i zazwyczaj wszystkie akcje AZS-u były kasowane tuż przed polem karnym gości. Do przerwy 0:1.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, mimo zmian dokonywanych przez trenerów. Szczęścia próbowały między innymi Maziarz, Zapała i Ładocha, ale albo broniła Kaja Ożgo, albo krakowianki nie trafiały w bramkę. Ze strony Piaseczna trzeba odnotować kolejną próbę Dudek i uderzenie Rapackiej, zatrzymane przez Klabis. W końcówce miejscowe postawiły wszystko na jedną kartę i odważniej poszły do przodu, ale tego dnia defensywa Gosirek była niemal bezbłędna. A gdy przydarzył się błąd to z pomocą przyszło zwykłe, piłkarskie szczęście, bo Sitarz nie trafiła w dogodnej sytuacji w piłkę. Pierwszy komplet punktów dla Piaseczna w tym sezonie.


AZS: Klabis – Bartosiewicz (67 Bolko), Wilk, Konopka (65 Grzywińska), Ładocha, Ferfecka, Sitarz, Knysak, Zapała, Maziarz (77 Malota), Kuciel (60 Bryzek)

GOSiRki: Ożgo – Kołek (60 Dymińska), Sosnowska, Machnacka, Kędzierska, Zdonek, Ciupińska, Rębiś (70 Rosińska), Tkaczyk, Dudek (65 Orzepowska), Rapacka (88 Grzywa)




Czarni Sosnowiec - Sztorm AWFiS Gdańsk 6:0
Zdechovanova x2, Líšková x2, Zawiślak, Kaletka


Mecz, o którym ciężko napisać coś konstruktywnego.
Czarne już do przerwy prowadziły 6:0. Od początku podopieczne trenera Majewskiego rzuciły się na osłabione rywalki niczym lew na swoją ofiarę i stwarzały okazję za okazją. Przyjezdne nastawiły się na stałe fragmenty gry, ale ich dośrodkowania pewnie padały łupem Klimek. W 22.minucie na indywidualną akcję w swoim stylu zdecydowała się Kaletka, ale została sfaulowana w polu karnym i miejscowe miały rzut karny. Kołacz, mimo iż wyczuła intencję strzelczyni, nie była jednak w stanie uderzenie Zdechovanovej wybronić i zrobiło się 1:0. Kilka minut później ta sama piłkarka przeprowadziła świetny rajd na prawym skrzydle, założyła „siatkę” jednej z defensorek Sztormu i dośrodkowała na głowę swojej rodaczki, Liskovej, a ta uderzeniem z kilku metrów pokonała gdańską bramkarkę. Dwie minuty później Sztormówki pogubiły się we własnym polu karnym, o piłkę zawalczyła Zawiślak i koniec końców, skierowała ją do siatki. W 38.minucie na strzał z 25.metrów zdecydowała się Liskova, a piłka, ku rozpaczy Kołacz, wylądowała tuż za jej plecami. Jeszcze przed przerwą kolejnego karnego wywalczyła Kaletka, po której zagraniu piłkę zatrzymywała ręką jedna z obrończyń Sztormu. Nikol sama wymierzyła sprawiedliwość i zrobiło się 5:0. Tuż przed końcowym gwizdkiem kapitalną akcję przeprowadziła Wycisk, minęła kilka rywalek i zagrała wzdłuż linii bramki, a tam Zdechovanova dostawiła nogę i zdobyła szóstego gola dla Czarnych. Nokaut. Do przerwy 6:0.
Na drugą część gry ekipa znad morza wyszła z zamiarem zdobycia choćby honorowego gola i przede wszystkim nie stracenia kolejnych. Czarne zaś wydawały się zadowolone tym, co mają, i nie forsowały jakoś szaleńczo tempa. Z wolnego chciała zaskoczyć bramkarkę Operskalska, ale Kołacz była na posterunku. Ze strony Sztormu z przodu poszarpała trochę Wierzbicka, ale miała mało wsparcia w koleżankach i jej akcje zazwyczaj kończyły się na bloku obronnym rywalek, gdzie świetnie poczynała sobie doświadczona Mika. Ostatecznie bramki już nie padły i Sztorm wraca do domu z opuszczonymi głowami. Trener Chałaszczyk będzie miał nad czym pracować.


Czarni: Klimek - Horváthová (78 Zagajewska), Wycisk, Zdechovanova, Mika, Operskalska, Smidova (63 Matla), Líšková, Wieczorek (75 Dragunowicz), Zawiślak, Kaletka (70 Kowalczyk)

Sztorm: Kołacz - N Świętoniowska, A. Bużan, Kozłowska, Słowy, Turowska (78 Ścisłowska), Cywińska (78 Sirant), K. Bużan, Kamińska, Wierzbicka, Kopińska





UKS SMS Łódź - AZS PSW Biała Podlaska 4:0
Wiankowska x3, Dudek


W końcu wygrał beniaminek z Łodzi.
Tym razem ekipa trenera Chojnackiego zagrała tak, jak życzyłby sobie tego szkoleniowiec – skutecznie z przodu i efektywnie z tyłu. Od pierwszej minuty zmotywowane piłkarki beniaminka zaatakowały swoje rywalki i zepchnęły je do obrony, co zaś otworzyło szansę akademiczkom na granie z kontry. Pierwszą okazję miała Dudek, ale jej uderzenie zatrzymała Kanclerz. W rewanżu próbowała swoich sił Cieśla, ale z jej próbą łatwo poradziła sobie Paturaj. Z biegiem czasu coraz większą przewagę osiągał miejscowy zespół i w 31 minucie w końcu, za sprawą strzału Lindy Dudek, Edyta Kanclerz skapitulowała. Wynik utrzymał się do przerwy, choć znakomitą okazję na wyrównanie zmarnowała w końcówce pierwszej połowy Puk.
Druga część gry miała podobny przebieg, jak ta pierwsza. Nadal UKS SMS utrzymywał się przy piłce, a rywalki próbowały kontrować. Z tym jednak, że z czasem zaczęło im brakować sił, co skrzętnie wykorzystała Martyna Wiankowska. Popularny „Wianek” w drugiej odsłonie meczu ustrzelił hat-tricka, zapewniając tym samym premierową wygraną Łodzi w Ekstralidze kobiet. AZS próbował szczęścia za sprawą wolnych Cieśli, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło.


SMS: Paturaj - Zubchyk (84 Daleszczyk), Chmal, Kurek, Konat, Kowalska, Walak (70 Molenda), Salomon (86 Piątkowska), Wiankowska, Zasowska (75 Kurzawa), Dudek
AZS: Kanclerz – Cieśla, Edel, Gąsieniec (87 Bąk), Kuciewicz, Kusiak, Lefeld, Mikołajczak (50 Bosak), Niedbała (52 Milewska), Puk, Sosnowska




Mecz Medyka Konin z AZS Wrocław został przełożony na 8 września. Powodem oczywiście udział zespołu z Konina w eliminacjach Ligi Mistrzyń.




Tabela (za 90minut.pl)*:


*Tabela uwzględnia rozegrane awansem spotkanie 4.kolejki między AZS UJ Kraków i Medykiem Konin (0:12).



Strzelczynie:*
4 gole – Wiankowska (UKS)
3 gole – Cichosz (AZS), Gawrońska (Medyk), Kamczyk, Sznyrowska (obie Górnik)
2 gole – Grabowska (AZS), L.Dudek (UKS) Sikora (Medyk), Gradecka (AZS PWSZ), Kaletka, Zdechovanova, Liskova (wszystkie Czarni)
1 gol – Bezdziecka, Jędras, Mesjasz, Maciukiewicz, Gonzales (wszystkie AZS PWSZ), K.Bużan (Sztorm), Wilk, Knysak, Zasowska (obie AZS UJ), P.Dudek, Kostova, Guściora (wszystkie Medyk), Jędrzejewicz, Zdunek, Hajduk, Grzywińska, (wszystkie Górnik), Warunek (Mitech), Łuczak, Niewolna, Preś, Michalczyk, Trzcińska (wszystkie Olimpia), Wróblewska (AZS), Edel (AZS PSW), Grzywna, M.Dudek (obie GOSiRKi), Zawiślak (Czarni), Zasada (Mitech)

 

*Nie uwzględniają goli z meczu 4.kolejki.



„11” kolejki:




Ławka:
Niesterowicz (Olimpia)
M.Dudek (GOSiRKi)
Mesjasz (AZS PWSZ)
Kamczyk (Górnik)
Zawiślak (Czarni)
Konat (UKS SMS)
Rędzia (AZS PWSZ)



Passy bramkarskie (trwające):

217 minut – Beata NIESTEROWICZ (Olimpia)
190 minut – Daria ANTOŃCZYK (AZS PWSZ)
180 minut - Anna BOCIAN (AZS Wrocław)
163 minuty – Anna SZYMAŃSKA (Medyk)

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)