Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ekstraliga: Kaletka podbiła Wrocław, dramat beniaminka
Ewelina Kamczyk ustrzeliła hat-tricka
fot. wikipedia.org,
Ewelina Kamczyk ustrzeliła hat-tricka

Ekstraliga: Kaletka podbiła Wrocław, dramat beniaminka

Piłka nożna | 31 sierpnia 2016 20:53 | Krzysztof Mokrzycki

Niespodzianek raczej nie było, był za to grad goli. Tak najkrócej można opowiedzieć to, co działo się w czwartej kolejce kobiecej Ekstraligi. Padło kilka wyjątkowej urody bramek, a i w tabeli mamy trochę przetasowań. Przykra wiadomość dotarła za to do Wrocławia.



AZS Wrocław został bowiem ukarany walkowerem za występ nieuprawnionej Bączek w meczu zekipą AZS UJ. Na boisku padł wynik 4:0 dla akademiczek, ale w ostatecznym rozrachunku, przez to niedopatrzenie(?), będzie rozliczony jako 0:3. Przy okazji  konta strzeleckie Cichosz, Grabowskiej i Wróblewskiej uszczupliły się o trafienia z tego starcia.

W sześciu meczach w ramach czwartej kolejki padło aż 35 goli, co daje niesamowitą średnią niemal sześciu goli na spotkanie. W rzeczywistości jednak bardzo mocno statystykę podbił Medyk, który w Krakowie rozbił w pył beniaminka aż 12:0! W hitowym starciu dwóch najbardziej utytułowanych firm w polskiej piłce kobiecej, górą Czarni pod wodzą niesamowitej Kaletki. Prócz tego warty odnotowania jest hat-trick Eweliny Kamczyk. Dodajmy, że obie panie nie znalazły się w kadrze na spotkanie reprezentacji Polski z Mołdawią. Swoją sportową złość wyładowały zatem na ligowych boiskach i szczerze mówiąc - imponuje nam taka postawa!




AZS UJ Kraków - Medyk POLOmarket Konin 0:12
Gawrońska x2, Sikora x2, Kostova x2, Chudzik, Dudek x2, Pakulska, Balcerzak, Grad


Mecz w Krakowie, rozegrany awansem dwa tygodnie temu, zakończył się masakrą…
Od początku starcia to Medyk dominował na placu gry i stwarzał kolejne sytuacje pod bramką Klabis. Pierwsze dwie zmarnowała Gawrońska, potem pojedynek sam na sam z krakowską bramkarką przegrała Sikora. W 15 minucie, po fantastycznym podaniu siejącej popłoch w szeregach rywalek Daleszczyk, Paulina Dudek znalazła się sam na sam i strzałem po krótkim rogu wyprowadziła Medyka na prowadzenie. Akademiczki rozpoczęły od środka, szybka strata i Gawrońska ładnym strzałem pod poprzeczkę podwyższyła rezultat spotkania. 6 minut później ładną akcję z lewej strony zakończyła centrą Dudek, a Sikora uderzeniem głową ponownie zaskoczyła Klabis. Chwilę później było już 4:0 dla mistrzyń kraju, a bramkę uderzeniem z najbliższej odległości zdobyła Kostova. AZS UJ miał olbrzymi kłopot z wyjściem z własnej strefy obronnej, o akcjach ofensywnych nie wspominając. Na 5-0 trafiła Sikora, dobijając do pustej bramki piłkę po uderzeniu Dudek, zaś szósty gol był dziełem Natalii Pakulskiej. Wcześniej w słupek uderzyła Guściora, zaś dobitka Gawrońskiej zatrzymała się na poprzeczce. Przy stanie 0-6 źle ustawioną Szymańską z bardzo dalekiej odległości próbowała przelobować Kuciel, ale wszystko skończyło się w rękach bramkarki Medyka. Tuż przed przerwą na 7:0 trafiła Paulina Dudek.
Na drugą połowę trener Jaszczak wpuścił kilka rezerwowych, ale poziom gry nie spadł jakoś drastycznie. Tuż po wznowieniu starcia Konin bił rzut wolny. Dośrodkowania nie przecięła ani krakowska obrona, ani Klabis, i Balcerzak wślizgiem wpakowała ją do siatki. Chwilę później było już 9:0 dla przyjezdnych, po fenomenalnym uderzeniu z dystansu Kostovej. Na kolejnego gola przyszło nam poczekać do 81.minuty. Wtedy to z wolnego uderzyła Dagmara Grad, piłka odbiła się od muru i kompletnie zmyliła Klabis. W końcówce gole dorzuciły jeszcze Chudzik i Gawrońska. 12:0. Nokaut w Krakowie.


AZS UJ: Klabis - Malota (65 Grzywińska), Knysak, Wilk (85 Konopka), Bartosiewicz, Bryzek, Bolko (46 Sitarz), Ferfecka, Zapała, Łagowska (46 Maziarz), Kuciel (75 Ładocha)

Medyk: Szymańska (46 Sowalska) - Ficzay, Slavcheva (46 Grad), Guściora, Dudek, Pakulska (52 Łasicka), Sałata (35 Chudzik), Sikora, Dudek, Kostova, Daleszczyk (28 Balcerzak)




AZS Wrocław - Czarni Sosnowiec 2:5
Cichosz, Wróblewska - Kaletka x2, Operskalska, Tkaczyk, Liskova


Znakomity mecz we Wrocławiu. Obie ekipy pokazały charakter i wolę walki, ale Czarne miały tego dnia znakomicie dysponowaną Kaletkę.
Początek meczu, choć wyrównany, przyniósł gola dla ekipy gości, kiedy to Nikol Kaletka zaskoczyła Annę Bocian precyzyjnym uderzeniem. Gol trochę rozjuszył miejscowe, ale nie potrafiły one konkretniej zatrudnić Klimek. Udało się to dopiero w 20.minucie gry, kiedy to Marta Cichosz znalazła się tam, gdzie powinna i wyrównała stan meczu. Wrocławianki z remisu cieszyły się 10 minut, kiedy to centrę Kaletki z wolnego zamieniła na gola Operskalska. Do przerwy nic się nie zmieniło, choć okazje ku temu były. Bliska powodzenia była Grabowska, ale jej uderzenie minęło słupek świątyni Klimek. W odwecie uderzała Liskova, ale nad bramką. Do przerwy 1:2.
Druga połowa rozpoczęła się od ataku akademiczek. Piłka przed polem karnym Czarnych znalazła się pod nogami Wróblewskiej, ta odwróciła się, popatrzyła i przepięknym, technicznym uderzeniem w samo okienko pokonała bramkarkę Czarnych. Gdy wydawało się, że mecz rozpoczyna się od nowa, na dobrą pozycję wychodziła Matla i została zatrzymana nieprzepisowo przez debiutującą w barwach Wrocławia Falborską. Sędzia nie miała wątpliwości i pokazała zawodniczce jej drugą żółtą, a w konsekwencji - czerwoną kartkę. To zdarzenie ustawiło spotkanie, bo temperatura na murawie była bardzo wysoka i brak jednej zawodniczki dał się wrocławiankom we znaki. W 67.minucie Kaletka znakomicie obsłużyła Zawiślak, ta minęła Bocian i została przez nią zahaczona. Sędzia bez wahania wskazała na wapno. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podeszła popularna „Kiki” i strzałem w prawy dolny róg Anny Bocian wyprowadziła Czarne na prowadzenie. AZS, choć walczył ambitnie i zostawiał serducho na murawie, to popełniał kolejne błędy. Po jednym z nich piłkę przejęła Operskalska, zagrała do Kaletki, a ta nieszablonowym zagraniem wypuściła Tkaczyk, która w sytuacji sam na sam pewnie pokonała wrocławską golkiperkę. W 71.minucie kolejny raz Nikol obsłużyła swoją koleżankę, tym razem Liskovą, a ta zdobyła piątego gola dla Czarnych. AZS chciał jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki, ale wszystkie próby akcji ofensywnych kończyły się na dobrze dysponowanej defensywie gości. Ostatecznie Sosnowiec wygrywa z AZS-em 5:2.

Z kolei parę dni po meczu zespół ze stolicy Dolnego Śląska otrzymał kolejny, bolesny cios. Mecz z AZS UJ, wygrany na boisku 4:0, został zweryfikowany jako walkower 3:0 na korzyść beniaminka. Powodem takiej decyzji miał być występ niezgłoszonej do Ekstraligi Bączek.


AZS Wroclaw: Bocian – Turkiewicz (87 Korda), Ostrowska (46 Grec), Falborska, Olszewska, Wróblewska, Matysik, Grabowska (85 Czudecka), Bączek (65 Iwaśko), Koziarska, Cichosz

Czarni Sosnowiec: Klimek - Wycisk, Mika, Hotvathova, Operskalska, Zawiślak, Kaletka, Smidova (46 Tkaczyk), Zdechovanova (46 Matla), Liskowa, Wieczorek (83 Dragunowicz)




AZS PSW Biała Podlaska - Mitech Żywiec 1:3
Lefeld - Warunek, Suskova, Rozmus


Początek meczu w Białej Podlaskiej, gdzie spotkały się dwie ekipy, które dotąd zgromadziły tylko po punkcie, był wyrównany i żadna z ekip nie chciała się mocniej odsłonić. Zmieniło się to po kwadransie gry, kiedy to Renata Warunek zabawiła się z bramkarką miejscowych i lekkim uderzeniem otworzyła wynik spotkania. Radość zespołu trener Kuty nie trwała zbyt długo, bo już parę minut później w sytuacji sam na sam z Komosą znalazła się Lefeld i pewnym strzałem wyrównała stan rywalizacji. Na przyjezdne podziałało to jak płachta na byka, bowiem szybko rzuciły się do odrabiania strat. Najpierw uderzenie głową Warunek minęło słupek bramki akademiczek, ale już strzał Suskovej po długim roku znalazł drogę do siatki. Jeszcze przed przerwą Wnuk domagała się odgwizdania rzutu karnego, a dośrodkowanie z rzutu rożnego Droździk o mało nie zakończyło się golem, ale Kanclerz w ostatniej chwili zdołała wypiąstkować futbolówkę. Do przerwy 1:2.
Druga część gry była dużo nudniejsza, niżli pierwsza. Podopieczne trenera Różańskiego mogły wyrównać, ale uderzenie Mikołajczak ładnie wybroniła Komosa. W 60.minucie sędzia dopatrzyła się zagrania ręką w polu karnym gospodyń, a co za tym idzie, podyktowała rzut karny. Jedenastkę na gola zamieniła Rozmus. Po tym golu tempo gry zupełnie siadło, bo miejscowe jakby już pogodziły się z kolejną porażką, zaś Mitech, zadowolony z tego, co już miał, nie zamierzał zbytnio forsować tempa. W efekcie akcji bramkowych było jak na lekarstwo, a jedyne co warte odnotowania to strzał Cieśli z wolnego, wybity na korner przez Komosę, oraz uderzenie Suskovej, minimalnie niecelne. Zasłużona wygrana gości.


AZS PSW: Kanclerz – Sosnowska, Kuciewicz, Edel, Michalska, Cieśla, Gąsieniec, Niedbała (46 Milewska), Kusiak, Puk, Lefeld (53 Mikołajczak)
Mitech: Komosa – Droździk, Frączek (83 Zegan), Gruszka, Prokop, Rozmus, Suskova (90 Zeman), P.Wiśniewska, Warunek (74 Gębka), Wnuk, Zasada




GOSiRKi Piaseczno - AZS PWSZ Wałbrzych 1:3
Kędzierska - Maciukiewicz x2, Miłek


W Piasecznie, ku zdziwieniu zgromadzonych widzów, to ekipa miejscowych od początku postanowiła zaatakować bramkę Antończyk. Co prawda większego zagrożenia z tego nie było, ale dzięki temu stworzyło to wałbrzyszankom okazję do kontrataków, z których jednak nie korzystały należycie. Z biegiem czasu AZS zaczął przejmować inicjatywę i oddawać strzały. Najgroźniej było po uderzeniu Miłek, która jednak przegrała pojedynek z Ożgo. W 25. Minucie gry zespół trenera Jasińskiego miał stały fragment gry. Dośrodkowanie trafiło idealnie na głowę Maciukiewicz, ale piłka zatrzymała się tylko na poprzeczce. Zaspała jednak defensywa miejscowych i była napastniczka AZS-u Wrocław dobiła futbolówkę do siatki. Po zdobyciu gola akademiczki chciały pójść za ciosem, ale o włos wyrównania była Rapacka, której uderzenie wybroniła Antończyk. Tuż przed przerwą przyjezdne zgubiły krycie podczas rzutu rożnego, co skrzętnie wykorzystała Kędzierska, pakując piłkę do siatki. Do przerwy zatem 1:1.
Druga część gry to już bardziej widoczna przewaga Wałbrzycha. W 52.minucie piłkę w okolicy linii pola karnego dostała Klaudia Miłek, zbiegła z nią nieco do środka po czym pięknym uderzeniem w długi róg pokonała Ożgo i dała gościom prowadzenie. Z Gosirek zeszło powietrze i próby ataków w ich wykonaniu wydawały się zbyt chaotyczne, by cokolwiek mogło z tego wyniknąć. Po nieco ponad godzinie gry swojego drugiego gola zdobyła Maciukiewicz i jasne stało się, że miejscowe tego meczu nie wygrają. Tym bardziej, że zespół Jasińskiego grał mądrze, szanując piłkę i czyhając na stałe fragmenty gry. One jednak nie przynosiły już efektu. W końcówce zagotowało się pod bramką Ożgo, ale ostatecznie młodziutkiej Smagur zabrakło kilku centymetrów, aby dojść do podania Dominiki Dereń. Wałbrzych po tym meczu awansował na fotel wicelidera rozgrywek.
Przy okazji, jak ćwierkają wróbelki,  AZS PWSZ wzmocni się jeszcze jedną zawodniczką. Konkretnych nazwisk nie podano, ale wedle naszych informacji  będzie to Ana Jelencić. 


GOSiRKi: Ożgo – Ciupińska, Dudek (65 Orzepowska), Kędzierska (78 Rosińska), Kołek, Machnacka, Rapacka (83 Sobczak), Rębiś (56 Grzywna), Sosnowska, Tkaczyk, Zdonek (60 Dymińska)

Wałbrzych: Antończyk - Aszkiełowicz, Gradecka, Mesjasz, Ratajczak, Rędzia (87 Smagur), Jędras (77 Kowalczyk), Bezdziecka, Dereń, Maciukiewicz, Miłek (84 Pluta)




Sztorm AWFiS Gdańsk - UKS SMS Łódź 1:3
Kamińska - Konat, Dudek, Zasowska


Bardzo źle się dzieje w Gdańsku.
Ekipa znad morza koszmarnie rozpoczęła ten sezon i podobnie zaprezentowała się w tym meczu. Miejscowe od pierwszego gwizdka były ekipą słabszą, szukającą swojej szansy w kontratakach, ale dobrze zorganizowana tego dnia druga linia UKS-u nie dawała pograć miejscowym. Przyjezdne zaś, głównie za sprawą Dudek, siały popłoch w szeregach obronnych Sztormu. Na domiar złego w 20.minucie boisko musiała opuścić Zawadzka, której prawdopodobnie odnowił się uraz. Przed przerwą łodzianki miały przynajmniej dwie dobre okazje na zdobycie gola, ale za pierwszym razem uderzenie Wiankowskiej wybiła na rzut rożny Kołacz, a chwilę później strzał z dystansu Zasowskiej minął lewy słupek bramki Sztormu. Do przerwy bez goli.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, z tym że dobrze dotąd broniąca się młoda drużyna Sztormu zaczęła popełniać błędy. W 54.minucie po kornerze miejscowe odpuściły krycie Katarzyny Konat i ta otworzyła wynik spotkania. Sześć minut później dobrą akcję ekipy prowadzonej przez Marka Chojnackiego wykończyła skutecznie Dudek. Sztorm próbował coś zmienić, ale wyraźny brak Zańko z przodu był nie do przeskoczenia i wszystkie próby gdańszczanek kończyły się, w najlepszym przypadku, w rękach Paturaj. W ostatnich dwunastu minutach zobaczyliśmy jeszcze dwa gole: najpierw Zasowska zaskoczyła Kołacz, podwyższając na 3:0, a na pięć minut przed końcem meczu honorowe trafienie dla Sztormu uzyskała Klaudia Kamińska, ustalając wynik tej potyczki.
Sztorm po czterech meczach nadal bez punktu.


Sztorm: Kołacz - Świętoniowska, Zawadzka (20 Kopińska), Sirant, Słowy, Stasiulewicz, Słowińska, Cywińska, K.Bużan, Kamińska, Wierzbicka (80 Turowska)

SMS: Paturaj - Zubchyk (90 Daleszczyk), Chmal, Kurek, Konat, Kurzawa (63 Molenda), Walak (85 Piątkowska), Salamon, Wiankowska, Zasowska, Dudek (80 Osińska)




Górnik Łęczna - Olimpia Szczecin 4:0
Kamczyk x3, Sznyrowska


Olimpia, która w tym sezonie gra dobrze, w Łęcznej skazywana była na pożarcie.
Początek meczu należał do miejscowych, które szybko narzuciły przyjezdnym swoje warunki gry i zaczęły tworzyć sobie sytuacje bramkowe. Dobrze jednak spisywała się Niesterowicz, która wybroniła próby Grzywińskiej i Sznyrowskiej. Twierdza padła dopiero w 25.minucie, kiedy to Sznyrowska przebojem wbiegła pomiędzy dwie defensorki Olimpii i w sytuacji sam na sam pokonała szczecińską bramkarkę. Chwilę później dobrą okazję miała Zdunek, ale jej próbę na raty wyłapała Niesterowicz. Pecha miała Kamczyk, bowiem od pięknej bramki dzieliły ją dosłownie centymetry – reprezentantka Polski huknęła zza szesnastki, ale piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką. Olimpia w tej części gry nie stworzyła choćby jednej, sensownej sytuacji podbramkowej, bo świetnie prezentowała się linia defensywna Górnika, a długie podania w stronę napastniczek padały łupem Palińskiej.
Drugą część gry z wysokiego „C” rozpoczęły miejscowe. Kombinacyjną akcję Górnika idealnym podaniem do Kamczyk zwieńczyła Sznyrowska, a „Kamyk” dostawił nogę i było już 2:0. Po bramce piłkarki z Łęcznej zaprezentowały słynną „kołyskę” dla małego Wiktora. Nie minęło 10 minut, a Górniczki ostemplowały poprzeczkę szczecińskiej bramki, aż w końcu Kamczyk dorzuciła kolejnego gola. I to jakiego! Sznyrowska ładnie pociągła akcję prawym skrzydłem i zagrała na czwarty metr do swojej koleżanki, a reprezentantka kraju fantastyczną piętką wpakowała piłkę do siatki! Bramka stadiony świata, do złudzenia przypominająca jedną z bramek słynnego Ljuboji dla Legii. Potem szczęścia szukała jeszcze Sznyrowska, ale jej próba, po błędzie obrony Olimpii, wylądowała na górnej siatce świątyni Niesterowicz. Mimo wyniku 3:0 Górniczki wciąż atakowały i zmarnowały przynajmniej dwie dobre sytuacje; najpierw uderzenie Kamczyk wybroniła golkiperka, a zaraz potem Marszewska nie trafiła w bramkę. W 85.minucie wynik meczu ustaliła niezawodna Kamczyk, która wykorzystała kolejne znakomite dogranie Sznyrowskiej. Olimpia w tej części gry oddała co prawda dwa strzały autorstwa Witczak i Niewolnej, ale przy obu tych próbach Palińska nie musiała interweniować.


Górnik: Palińska - Górnicka, Kwietniewska, Hajduk, Dygus, Zawistowska (65 Noras), Zdunek (80 Parczewska), Grzywińska (80 Wasil), Kamczyk, Jaszek (60 Marszewska), Sznyrowska

Olimpia: Niesterowicz - Preś, Michalczyk, Szwed, Szymaszek, Lachman (79 Sudyk), Fil (64 Łuczak), Trzcińska, Niewolna, Brodzik (46 Janik), Ratajczyk (61 Witczak)



Tabela (za 90minut.pl):



Strzelczynie:
6 goli – Kamczyk (Górnik)
5 goli - Gawrońska (Medyk),
4 gole – Wiankowska (UKS), Sznyrowska (Górnik), Kaletka (Czarni), Sikora (Medyk),
3 gole – Cichosz (AZS Wrocław), L.Dudek (UKS), Maciukiewicz (AZS PWSZ), Liskova (Czarni), P.Dudek, Kostova (obie Medyk)
2 gole – Gradecka (AZS PWSZ), Zdechovanova (Czarni), Zasowska (UKS), Warunek (Mitech)
1 gol – Bezdziecka, Jędras, Mesjasz, Miłek, Gonzales (wszystkie AZS PWSZ), K.Bużan, Kamińska (obie Sztorm), Wilk, Knysak (obie AZS UJ), Pakulska, Balcerzak, Chudzik, Grad, Guściora (wszystkie Medyk), Jędrzejewicz, Zdunek, Hajduk, Grzywińska, (wszystkie Górnik), Rozmus, Suskova (obie Mitech), Łuczak, Niewolna, Preś, Michalczyk, Trzcińska (wszystkie Olimpia), Wróblewska (AZS Wrocław), Edel, Lefeld (obie AZS PSW), Grzywna, M.Dudek, Kędzierska (wszystkie GOSiRKi), Zawiślak, Operskalska, Tkaczyk (wszystkie Czarni), Zasada (Mitech), Konat (UKS)




„11” kolejki”:




Ławka:
Paturaj (UKS)
Chudzik (Medyk)
Suskova (Mitech)
Operskalska (Czarni)
Gawrońska (Medyk)
Pakulska (Medyk)
Miłek (AZS PWSZ)

 

 


Passy bramkarskie (trwające):
208 minut – Anna SZYMAŃSKA (Medyk)
135 minut – Anna PALIŃSKA (Górnik)


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)