Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Biliński: znam swoją wartość, to nie jest moje optimum

Biliński: znam swoją wartość, to nie jest moje optimum

Piłka nożna | 10 września 2016 16:56 | Maciej Baraniak
Kamil Biliński
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Kamil Biliński

Poniedziałkowy mecz Śląska Wrocław z Ruchem Chorzów może być dla Kamila Bilińskiego meczem, w którym wreszcie doczeka się szansy na występ od pierwszej minuty na własnym stadionie w sezonie 2016/17. W dotychczasowych trzech spotkaniach rozegranych we Wrocławiu od lipca tego roku, co prawda otrzymywał szansę gry w dwóch spotkaniach, wchodząc z ławki rezerwowych, ale zawsze kończyło się wynikiem bezbramkowym. Przełamał się na wyjeździe w Krakowie, gdzie zdobył gola i zaliczył dwie asysty, w meczu z Wisłą. Czy przebudzi się we Wrocławiu i zdobędzie bramkę dla WKS-u ?

 

Przerwa na reprezentację może służyć Kamilowi Bilińskiemu. W nie tak dawno rozegranym meczu sparingowym z Miedzią Legnica, napastnik strzelił nawet dwie bramki. Mógł strzelić nawet trzy, ale w porę przypomniał sobie, kto w pierwszej kolejności był do wykonywania jedenastki w tym spotkaniu. Za złamanie regulamiu, nawet w meczu sparingowym, mogła spotkać go kara. Na treningach trafia, piłki coraz częściej dogrywają mu nowi piłkarze – Riera, Juan Roman, Engels. – Chodziło o to , aby jak najszybciej wprowadzić zawodników, których sprowadził sztab szkoleniowy. Pracowaliśmy głównie nad elementami, które są nam potrzebne do jeszcze lepszej gry w lidze. Jest progres, ale jeszcze nam parę rzeczy brakuje i pracujemy nad tym , aby strzelać jak najwięcej bramek i oczywiście dalej ich nie tracąc. Mecz w Krakowie dużo mi dał, wygraliśmy go znacząco i oby tak dalej – mówi Biliński.


Teraz do Wrocławia przyjeżdża chorzowski Ruch, który w tym sezonie w czterech rozegranych meczach na wyjeździe stracił aż 9 bramek, jednak Kamil ostrzega przed hurraoptymizmem. – Ta liga jest dziwna tak naprawdę. Nowi piłkarze, pytają się nas jaki jest ten zespół i tak naprawdę jest ciężko powiedzieć. Ruch może przyjechać i zagrać super spotkanie a może być też tak, że zagra tak jak Wisła z nami. My patrzymy przede wszystkim na siebie chcemy realizować swoje cele. Chcemy pokazywać fajny futbol i będziemy grali o trzy punkty. Na pewno tych punktów im nie oddamy. Muszę wygrać rywalizację i dostawać więcej szans od trenera. Zawodnicy, którzy do nas przyszli posiadają moim zdaniem duże umiejętności i można z nimi stwarzać naprawdę fajne akcje. To mi się podoba, bo lubię jak ktoś stwarza mi sytuacje i to mnie cieszy.


Być może w poniedziałkowym meczu, któryś z nowych piłkarzy otrzyma szansę od trenera Rumaka. Jeśli nie od początku spotkania, to chociaż trochę minut w drugiej połowie. – Ja nie będę się wypowiadał na temat, który z nich może zagrać. To trener o tym decyduje, każdy z nich posiada duże umiejętności i jest w stanie nam pomóc. Mam nadzieję, że w poniedziałkowym meczu, ktoś z nich, albo może i wszyscy zagrają i pomogą nam w wygraniu tego spotkania – zauważa Kamil.


Napastnik Śląska zdaje sobie sprawę, że to przebudzenie przyszło w dobrym momencie, dodając mu przede wszystkim pewności siebie, bez względu na to, że była przerwa na kadrę.


- Ja znam swoją wartość i umiejętności. Wiem, co już osiągnąłem w swojej przygodzie z piłką. Nie od wczoraj strzelam bramki, był w moim okresie pewien moment, troszkę wpadłem w dół i moja pewność spadła o parę poziomów niżej. Jednak cały czas pracowałem nad tym. To nie jest jeszcze optimum mojej formy. Wiem, że z każdym moim dobrym meczem i bramką jeszcze więcej mogę dać zespołowi i radości naszym kibicom – komentuje popularny Bila.


Dużą uwagę zawodnik przywiązuje do odpowiedniej diety. O ile kiedyś w jednym z wywiadów kapitan Podbeskidzia – Marek Sokołowski zwracał uwagę na miks składający się z soku z buraka, marchewki i kiszonej kapusty, gracz Śląska w podobnym tonie wypowiada się o piciu soku z buraka. – Cały czas na tym jadę i to jest mój taki dodatkowy pomysł, aby być jeszcze lepszym. To mi pomaga, czuję się dobrze i z tego korzystam. Już wcześniej kiedyś pracowałem z dietetykiem i wdrożyłem plan , jak chcę wyglądać i się prowadzić.


Mecz z Ruchem w poniedziałek, kolejny w piątek z Jagiellonią. Biorąc pod uwagę, że to dni robocze, dodatkowo bezpośrednią relację w Eurosporcie ( poniedziałkowe spotkanie), może to ponownie odbić się na frekwencji. Po konferencji piątkowej można było usłyszeć, że na razie sprzedano 4 tys. biletów, a grupa chorzowskich kibiców zamierza skorzystać z około 500-600 biletów. Oddajmy głos Kamilowi Bilińskiemu: - Zdajemy sobie sprawę, że to mecz poniedziałkowy o godzinie 18. Jest trochę niewygodną godziną dla kibiców, ale wiemy, że dla chcącego nic trudnego. Jeżeli swoją postawą ostatnimi tygodniami pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie sprowadzić tych kibiców na stadion, to chcemy aby tych kibiców było jak najwięcej i nam pomagali. Taka pomoc jaką mieliśmy z ich strony w Krakowie, na pewno dużo nam dała. Pomoc u siebie we Wrocławiu od strony trybun będzie dodatkowym bodźcem do tego, abyśmy jeszcze więcej od siebie wykrzesali. Na pewno ten mecz wygramy i wierzymy, że przyjdą kibice i zobaczą dobre widowisko z naszej strony.


z Wrocławia Maciek Baraniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)