Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Zbigniew Boniek niczym Herkules

Zbigniew Boniek niczym Herkules

Piłka nożna | 19 marca 2013 22:49 | Jakub Kacprzak

Augiasz miał dzięki przychylności bogów najbogatsze na świecie trzody i stada koni. Z jego stajni, obór i owczarni nie wynoszono jednak od wielu lat gnoju i były one źródłem przykrego zapachu. Również pastwiska zalegała gruba warstwa gnoju. Oczyszczenie ich w ciągu jednego dnia było piątą z 12 prac, które Herkules musiał wykonać. Przypomina Wam ten grecki mit coś ze świata naszego rodzimego futbolu? Mi mocno kojarzy się ta historia ze Zbigniewem Bońkiem i tym co zastał w PZPN. Najlepszy piłkarz w historii naszej piłki, triumfator Pucharu Mistrzów z Juventusem. Postać znana wszystkim fanom futbolu. Obecnie człowiek, który naprawia to co zrujnował Grzegorz „Ajm wery hapi for tu for sitis” Lato.


Zastał bowiem Boniek w Polskim Związku Piłki Nożnej gówno wszechobecne, a nieprzyjemny zapach ciągnął się za związkiem kilometrami. Afer było tak wiele, że aż dziw, iż UEFA nas nie zawiesiła. Lato wraz z Kręciną i resztą zarządzających naszą piłką usilnie próbował zniszczyć wszystko i wziąć jak najwięcej kasy dla siebie. Cztery lata rządów byłego króla strzelców na mundialu w Niemczech były tak fatalne, że ciężko wyobrazić sobie gorszego władającego związkiem sportowym. Można śmiało powiedzieć, że Polak uczy się na własnym błędach. Przecież wcale tak nie musiało być. Przecież na poprzednich wyborach na prezesa Zbigniew Boniek również kandydował. Wtedy jednak pezetpeenowski beton wolał postawić na marionetkę, która o prowadzeniu tak poważnej firmy nie ma pojęcia. I stało się to co było nieuniknione. Runęło wszystko, w pewnym momencie łącznie z Orłem Białym na koszulkach naszych reprezentantów. Gnój rozrzucony był wszędzie i aż dziw, że nie stał się on oficjalnym logiem PZPN.


Gdy doszło do kolejnych wyborów wszyscy zastanawiali się czy nadejdą jakiekolwiek zmiany. Obawialiśmy się, że znów wybrany zostanie człowiek, który nic nie zmieni, a gówno rozmnoży się jeszcze bardziej. Na szczęście Grzegorz Lato nie wystartował, bo nie dostał wymaganej liczby głosów poparcia, Zdzisław Kręcina szybko odpadł i polski futbol ujrzał światełko w tunelu. Zbigniew Boniek został w końcu prezesem PZPN i stanął przed chyba największym wyzwaniem w swoim życiu. Przyznam szczerze, że moja wiara w brązowego medalistę mundialu i legendę Widzewa była przeogromna. Nie wiem czy Boniek czytuje mitologię grecką i czy jego ulubioną postacią jest Herkules, ale porządki w PZPN robi równie skutecznie niczym grecki heros.


Nie czekał na fanfary i oklaski. Zaczął działać od razu. Obniżył ceny biletów na mecz towarzyski z Urugwajem i zaczął porządkować ludzi w zarządzie. Pokazał, że można współpracować z wyborczym rywalem i postawił na Romana Koseckiego. Postanowił nie brać pensji z tytułu bycia prezesem co odebrało wielu jego wrogom argument do atakowania go i przedstawiło w jakże innym świetle niż Grzegorza Lato, który gdyby tylko mógł to pieniądze jadłby na każdy posiłek. To co mnie bardzo cieszy to kompletnie nowy styl marketingu i PR-u, który za poprzednika Bońka nie istniał. Dziś każdy fan piłki w naszym kraju może obserwować Zibiego na Twitterze. Materiałów i newsów o naszej kadrze pojawia się mnóstwo, a oficjalna strona PZPN zaczęła w końcu być w pełni profesjonalną.


Podoba mi się to, że nie boi się wprowadzać zmian i nie liczy się dla niego własna kasa. On swoje zarabia na swoich interesach. Widać, że PZPN traktuje jako wyzwanie. Nie pozwolił na budowę nowej placówki. Uznał to za pomysł zbyt drogi i kazał się prawnikom przyjrzeć czy wszystko odbywało się zgodnie z prawem przy zakupie ziemi. Ustabilizował sprawę tego gdzie ma grać kadra. Dobrze, że dba o szczegóły i nie boi się wyrażać własnego zdania. Cenne jest to, że umie rozmawiać z mediami. Ma prezencję, umie się wypowiadać i zna obcy język. W dzisiejszej Polsce gdzie większość ludzi na najważniejszych stanowiskach to półgłówki, Boniek jest niczym biały kruk.


Oczyszcza on atmosferę zarówno wewnątrz jak i wokół PZPN. Działa non stop i przez ten krótki okres swej kadencji zrobił więcej niż Grzegorz Lato przez cztery lata. Oczywiście przeciwnicy będą szukać na siłę potknięć i błędów. Te z pewnością nadejdą, bo nie ma na świecie człowieka nieomylnego. Ja jednak cieszę się, że Zbigniew Boniek działa z taką energią i dokonuje rzeczy niemalże niemożliwych. Czyszczenie Stajni Augiasza idzie mu wyśmienicie. 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)