Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna 6.kolejka Ekstraligi: Sztorm bliski punktów

6.kolejka Ekstraligi: Sztorm bliski punktów

Piłka nożna | 28 września 2016 11:53 | Krzysztof Mokrzycki
Sztorm pokazał się z dobrej strony, lecz na Olimpię to było za mało.
fot. www.lubsport.pl
Sztorm pokazał się z dobrej strony, lecz na Olimpię to było za mało.

Szósta kolejka Ekstraligi kobiet obyła się bez większych niespodzianek, co jednak nie oznacza, że było nudno. Wręcz przeciwnie, piłkarki stanęły ponownie na wysokości zadania i kibice mogli zobaczyć kilka efektownych goli.



15 lat i 6 dni – tyle właśnie w sobotnie popołudnie miała debiutująca w Ekstralidze Oliwia Cichy z Czarnych Sosnowiec, bijąc tym samym rekord w tej kategorii.
W sześciu meczach zawodniczki strzeliły 26, co daje średnio ponad 4 bramki na spotkanie. Przerwa reprezentacyjna posłużyła większości zespołów, bowiem panie na murawach zaprezentowały się bardzo dobrze. Najwięcej emocji było w Gdańsku, gdzie Sztorm rozegrał swój najlepszy mecz w tym sezonie, a mimo to przegrał z Olimpią i wciąż pozostaje bez punktu.




AZS PSW Biała Podlaska – AZS PWSZ Wałbrzych 1:3 
Gąsieniec 69 – Bezdziecka 47, Mesjasz 63 (karny), Kowalczyk 86


Mecz pomiędzy dwiema akademickimi ekipami przyniósł sporo emocji, ale dopiero w drugiej połowie. Pierwsza odsłona przebiegała pod delikatne dyktando przyjezdnych, ale AZS PSW dobrze się bronił. Bliska otwarcia wyniku była Bezdziecka, ale w dobrej sytuacji nie trafiła w światło bramki. Nieco więcej szczęścia miała Maciukiewicz, ale tylko na tyle, że jej uderzenie zatrzymała była koleżanka klubowa z Wrocławia, Brzezina. Przyjezdne biły sporo stałych fragmentów gry, ale niewiele z nich wynikało. W tej części gry zespół z Białej Podlaskiej tylko raz próbował poważniej zagrozić bramce Antończyk, ale próbę Puk wybroniła reprezentacyjna golkiperka.
Po przerwie z wysokiego „C” rozpoczął zespół trenera Jasińskiego. W polu karnym miejscowych najlepiej odnalazła się aktywna Bezdziecka i wpakowała piłkę do siatki, otwierając wynik spotkania. Przy większej dawce szczęścia i precyzji, była zawodniczka Zagłębia mogła zaliczyć nawet hat-tricka, ale raz zatrzymała ją Brzezina, a innym razem jej próba poszybowała minimalnie obok słupka. W 63.minucie gry w polu karnym gospodyń padła jedna z wałbrzyszanek i sędzia nie miała wątpliwości, dyktując rzut karny. Do piłki podeszła Mesjasz i podwyższyła prowadzenie akademiczek z Wałbrzycha. Zdenerwowane takim obrotem sprawy miejscowe ruszyły do mocniejszego naporu, co zaowocowało bramką Gąsieniec, która wykorzystała lukę w obronie wałbrzyszanek i dała swojemu zespołowi bramkę kontaktową. Przez kolejny kwadrans oba zespoły próbowały spokojnie budować akcje ofensywne, ale dobrze spisywały się obie bramkarki , choć gwoli prawdy więcej roboty miała w końcówce Antończyk. W 86.minucie wynik meczu ustaliła młodziutka Julia Kowalczyk, która tym samym zdobyła swojego premierowego gola w Ekstralidze.


Biała Podlaska: Brzezina – Cieśla, Edel, Gąsieniec, Kuciewicz, Kusiak (70. Niedbała), Michalska, Mikołajczak, Puk (52. Milewska), Sosnowska, Wołos
Wałbrzych: Antończyk – Aszkiełowicz, Bezdziecka, Dereń, Gradecka, Kowalczyk, Maciukiewicz (90. Iwańczuk), Mesjasz, Pluta (87. Jędras), Ratajczak, Rędzia




KS GOSiRKi Piaseczno – KS Górnik Łęczna 1:5 
 Sobczak 75 – Jaszek 4, Kamczyk 39, Zawistowska 83, Marszewska 87, Zdunek 90


Ciężki tydzień Gosirek. Zespół z Piaseczna odpadł z Pucharu Polski, a w sobotę zebrał tęgie lanie od Łęcznej. Od początku spotkania to zespół z Lubelszczyzny przejął inicjatywę i już po czterech minutach prowadził 1:0 po bramce Dżesiki Jaszek. Gol zmienił niewiele, bo dalej to wicemistrzynie kraju nadawały ton boiskowym wydarzeniom, a Piaseczno stać było tylko na pojedyncze wypady zakończone zazwyczaj na defensywie rywalek lub w rękawicach Ludwiczak. W 39.minucie w swoim stylu gola na 2:0 zdobyła niezawodna Ewelina Kamczyk i na przerwę przyjezdne schodziły przy pewnej i zasłużonej, dwubramkowej przewadze.
Druga część gry zaczęła się od ataków miejscowych, ale niewiele konkretnego z nich wynikało. Uderzenie Dudek wybroniła Ludwiczak, z kolei Ciupińska uderzyła nad poprzeczką. Górniczki co prawda nadal próbowały atakować, ale brakowało w tych akcjach ostatniego podania. Na kwadrans przed końcem meczu niespodziewanie Jessikę Ludwiczak pokonała Sobczak i zrobiło się tylko 1:2. Fakt ten niesamowicie zdenerwował przyjezdne, które w ostatnie siedem minut wyżyły się na rywalkach, pokonując debiutującą w bramce Gosirek Edytę Kanclerz aż trzykrotnie, po uderzeniach Zawistowskiej, Marszewskiej oraz Zdunek. Łęczna wciąż bez straty punktów w tym sezonie.


Piaseczno: Kanclerz – Rosińska, Sosnowska, Kędzierska (67. Sobczak), Machnacka, Zdonek, Dudek (62. Orzepowska), Dymińska, Ciupińska (70. Rębiś), Tkaczyk, Rapacka (46. Grzywna)
Łęczna: Ludwiczak – Górnicka, Kwietniewska, Dyguś, Hajduk, Grzywińska, Zdunek, Jędrzejewicz (46. Marszewska), Kamczyk (85. Noras), Jaszek (46. Zawistowska), Sznyrowska




AZS Wrocław – TS Mitech Żywiec 4:1
Koziarska 25, Cichosz 26, Matysik 52, Grabowska 69 (karny) – Wiśniewska 40


Mecz we Wrocławiu miał być rewanżem za poprzedni sezon, kiedy to Mitech sprzątnął niemal sprzed nosa akademiczkom brązowe medale. Teraz AZS słodko się zemścił.
Choć spotkanie rozpoczęło się od wzajemnego wybadania obu drużyn, to już po siedmiu minutach pierwszą próbę zanotowała Wróblewska, ale jej uderzenie obroniła Komosa. W rewanżu niecelnie głową uderzyła Warunek. Z biegiem czasu wrocławianki zaczęły osiągać optyczną przewagę, co zaowocowało w 25.minucie, kiedy to Koziarska celnym uderzeniem otworzyła wynik meczu. Dosłownie 60 sekund później było już 2:0, bowiem Mitech popełnił błąd przy wyprowadzaniu piłki, ta trafiła pod nogi Cichosz, która w sytuacji sam na sam pewnie podwyższyła prowadzenie miejscowych. Po drugim trafieniu Mitech wyglądał jak bokser po nokdaunie – niby próbuje odpowiadać na ciosy, ale robi to bardzo chaotycznie i bez większej strategii. Promyk nadziei wlała w serca kibiców gości Wiśniewska, która uderzeniem w długi róg pokonała bramkarkę Wrocławia. Gwizdek oznajmiający przerwę zespół trener Kuty przyjął zapewne z wielką ulgą.
Po przerwie obraz gry uległ nieznacznej zmianie, bo przyjezdne częściej niżli w pierwszej części meczu atakowały bramkę Bocian. Siedem minut później na dobrej pozycji znalazła się Sylwia Matysik i także nie była gorsza od swoich koleżanek i wpakowała futbolówkę do siatki. Z prób Mitechu jednak nie wynikało za dużo, a gdy już udało się dojść do okazji, to na posterunku była albo wrocławska bramkarka, alby zwykłe, piłkarskie szczęście, kiedy to Renata Warunek nie trafiła czysto w piłkę. Gdy Mitech zaczynał się rozkręcać, nadzieję zabrała im Dominika Grabowska, pewnie egzekwując rzut karny. Komosa wyczuła intencję strzelającej, ale nie udało jej się sięgnąć piłki. Ostatnie 20 minut było wyrównane, ale nie obfitowało w okazje bramkowe. AZS skupiał się raczej na utrzymaniu się przy piłce, z kolei Mitech, choć chciał grać do przodu, robił to zbyt chaotycznie i wszystkie próby paliły na panewce. W końcówce wrocławskie zawodniczki popisały się świetną kontrą, ale Cichosz przegrała pojedynek z Komosą. Bramkarka z Żywca popisała się też dobrą interwencją po uderzeniu z dystansu Wróblewskiej. Ostatecznie więcej goli nie padło i AZS udanie zrewanżował się za poprzednie rozgrywki, zwyciężając aż 4:1.


Wrocław: Bocian – Turkiewicz, Ostrowska, Grec (78. Falborska), Olszewska, Wróblewska, Matysik – Koziarska, Grabowska (86. Czudecka), Iwaśko (62. Kwapisz), Cichosz (90. Sztuka)
Żywiec: Komosa – Wnuk, Zasada, Prokop, Gruszka (46. Rżany), Suskova, Droździk, Rozmus (74. Zegan), Gębka (60. Nieciąg), P. Wiśniewska (85. Chrzanowska), Warunek




AZS UJ Kraków – SMS Łódź 1:1
Maziarz 3 – Wiankowska 86 (karny)


Pojedynek beniaminków na remis.
AZS UJ, który przed starciem nie był faworytem bukmacherów, rozpoczął z dużym animuszem i już pierwsza akcja ofensywna przyniosła zespołowi z Krakowa bramkę. W odpowiednim miejscu i czasie znalazła się Justyna Maziarz, która pewnym strzałem pokonała Paturaj i otworzyła wynik spotkania. Łodzianki potrzebowały trochę czasu, aby się otrząsnąć i zacząć grać do przodu. Akademiczki chciały ten fakt wykorzystać i stworzyły jeszcze dwie dobre okazje, ale raz Paturaj uprzedziła Zapałę, a drugim razem Knysak z wolnego uderzyła minimalnie nad poprzeczką. UKS obudził się po dwudziestu minutach i po raz pierwszy Klabis została zatrudniona przez Lindę Dudek, ale poradziła sobie z tym zadaniem. Przed przerwą jeszcze dwie dobre okazje miały przyjezdne, ale za każdym razem piłka, po uderzeniach piłkarek z Łodzi, mijała świątynię Karoliny Klabis. Do przerwy miejscowe prowadziły zatem 1:0.
Zmiana stron przyniosła też zmianę stylu gry u podopiecznych trenera Chojnackiego. Zespół beniaminka zaczął grać z większym animuszem i mając niewiele do stracenia odważniej ruszył do przodu, co z kolei dawało miejscowym szansę na kontrataki. Raz było naprawdę blisko, by UJ podwyższył prowadzenie, ale uderzenie aktywnej Zapały minimalnie minęło spojenie bramki gości. Chwilę później do mocno zagranej piłki ze skrzydła nie zdołała dojść Maziarz. Im bliżej było do końca, tym bardziej odsłaniały się przyjezdne, ale przy tym tworzyły okazje, ale brakowało im skuteczności. Ponadto dwa razy dobrze na linii bramkowej spisała się krakowska bramkarka. Gdy wydawało się, że nie zmieni się rezultat spotkania, ambicja łodzianek została nagrodzona rzutem karnym. Jedenastkę na gola pewnie zamieniła Wiankowska, ustalając tym samym wynik meczu. Z przebiegu meczu trzeba jednak zaznaczyć, że to zasłużony rezultat, gdyż żadna ze stron nie osiągnęła w ciągu 90 minut znaczącej przewagi i, tym bardziej, udokumentować jej bramkami.


Kraków: Klabis – Bartosiewicz, Bolko, Bryziek (60. Dul), Ferfecka (87. Malota), Knysak, Konopka, Ładocha, Maziarz (90+2. Kuciel), Sitarz, Zapała
Łódź: Paturaj – Zubchyk, Chmal, Kurek, Konat, Kowalska (65. Osińska), Walak (75. Kurzawa), Salamon, Wiankowska, Zasowska (46. Molenda), Dudek (90. Piątkowska)




Sztorm Gdańsk – Olimpia Szczecin 2:3
Słowińska 66, Bużan 74 (karny) – Witczak 55, Niewolna 76, Szwed 80 (karny)


Kapitany mecz w Gdańsku! Skazywane na pożarcie Sztormówki pokazały kawał solidnego futbolu i były naprawdę blisko zdobyczy punktowej. Niestety, tego dnia miejscowym nie sprzyjała fortuna i… pani sędzia.
Od początku spotkania to osłabiona ekipa gospodyń rozgrywała piłkę, a zaskoczona Olimpia biegała tylko za wymieniającymi sporo podań Sztormówkami. Pomysłem Olimpii na rozbicie obrony rywalek były długie podania za linię defensywy, ale dobrze na przedpolu spisywała się debiutująca Matysiak. Sztorm zaś często podchodził pod bramkę rywalek i co rusz gotowało się blisko świątyni Niesterowicz. Ta jednak spisywała się bez zarzutu, broniąc uderzenia Kamińskiej i Słowińskiej. Po upływie 30.minut gry w polu karnym Olimpii padła jedna z miejscowych i zawodniczki i sztab trenerski domagali się odgwizdania rzutu karnego. Gwizdek jednak milczał. W końcówce tej części gry szczęście dopisało młodej golkiperce gospodyń, bo Ratajczyk przestrzeliła w dogodnej sytuacji. W odpowiedzi gola do szatni mogła zdobyć aktywna Słowińska, ale chybiła celu. Do przerwy 0:0.
Druga połowa zaczęła się ponownie od ataków Sztormu, za co zostały szybko skarcone, bo to Witczak zaskoczyła Matysiak i zrobiło się 0:1. Po objęciu prowadzenia Olimpia chciała skupić się na obronie rezultatu i to był, jak się okazało, spory błąd. Dobrze dysponowany Sztorm tworzył kolejne okazje, a Niesterowicz i szczecińska obrona miała sporo roboty. W 66.minucie ładnym uderzeniem popisała się Słowińska i wyrównała stan rywalizacji. W 73.minucie ta sama piłkarka została sfaulowana przed polem karnym rywalek. Po rzucie wolnym sędzia dopatrzyła się nieprzepisowego zagrania w polu karnym Szczecina i podyktowała rzut karny. Z jedenastu metrów nie pomyliła się Kinga Bużan i wyprowadziła Sztorm na prowadzenie. Tego, co stało się później, nie wymyśliłby nawet sam Hitchcock. Najpierw po rzucie wolnym Niewolna wyrównała stan meczu, a na 10 minut przed końcem kontrowersyjny, przynajmniej wedle opinii miejscowych, rzut karny na bramkę zamieniła Szwed. Mimo mocnej końcówki świetnie grający Sztorm nie zdołał wyrównać stanu rywalizacji i poniósł szóstą porażkę w tym sezonie i wciąż zamyka tabelę. Ale z taką grą na pewno ten stan rzeczy nie potrwa długo.


Sztorm: Matysiak – N. Świętoniowska, A. Bużan, Sirant, Słowy, Wierzbicka (62. Stasiulewicz), Cywińska (62. Kopińska), Słowińska, K. Bużan, Kamińska, Kowalczyk
Olimpia: Niesterowicz – Janik, Michalczyk (46. Witczak), Szwed, Szymaszek, Lachman, Fil (72. Łuczak), Trzcińska, Niewolna, Sudyk (68. Brodzik), Ratajczyk




Medyk Konin – Czarni Sosnowiec 3:1
Daleszczyk 10, Kostova 25, Dudek 81 – Liskova 65


Spotkanie w Koninie rozpoczęło się od dużej przewagi Medyka, który już w 10 minucie, za sprawą Kasi Daleszczyk, wyszedł na prowadzenie. Mimo prowadzenia mistrzynie kraju nie spuściły ani trochę z tonu, spychając rywalki do rozpaczliwej defensywy. W większości jednak strzały miejscowych mijały bramkę Klimek. W 25.minucie Medyk ładnie rozprowadził akcję na prawe skrzydło, tam w tempo weszła Grad i zagrała wzdłuż bramki, a tam znalazła się Kostova i pewnie wpakowała bezpańską futbolówkę do siatki rywalek. Przed przerwą zespół z Konina miał jeszcze przynajmniej trzy doskonale okazje, ale co z tego, skoro za każdym razem piłka mijała świątynię Czarnych. Akcje Sosnowca w większości kończyły się w zarodku, bo w środkowej strefie boiska bardzo dobre zawody rozgrywała Pakulska.
Po przerwie niespodziewanie to Czarne rozpoczęły z dużym animuszem i zaczęły powoli dochodzić pod bramkę Szymańskiej, jednak brakowało im dokładności w rozegraniu. Sporo szumu robiła rezerwowa Matla. Gdy jednak Medyk odzyskał swój rytm i pachniało golem na 3:0, to niespodziewanie przyjezdne zdobyły kontaktowego gola. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska piłka trafiła pod nogi Liskovej, ta nieco się zagubiła w sytuacji, ale podobnie zrobiła defensywa Medyka i bramkarka Szymańska, więc słowacka zawodniczka odwróciła się i uderzeniem w środek bramki kompletnie zaskoczyła zdezorientowaną Szymańską. Chwilę później mogło być 2:2, ale uderzenie Operskalskiej minęło bramkę gospodyń, podobnie jak próba Kaletki. Medyk w końcówce doszedł do siebie i w 81.minucie po dobrze wykonanym wolnym Paulina Dudek zaskoczyła Weronikę Klimek i ustaliła wynik meczu. Mimo wygranej 3:1, trener Jaszczak nie do końca był zadowolony z postawy zespołu, z kolei Czarnym można pogratulować, bo zwłaszcza drugie 45 minut w ich wykonaniu wyglądało nieźle, a są przecież pierwszym zespołem w Ekstralidze w tym sezonie, który potrafił mistrzyniom Polski strzelić gola.


Medyk: Szymańska – Ficzay (81. Olejniczak), Slavcheva, Pakulska, Grad, Kostova, Guściora, Sałata, Chudzik (42. Dudek), Daleszczyk (46. Balcerzak), Gawrońska
Czarni: Klimek – Wieczorek (27. Liskova), Wycisk, Mika, Fischerova, Operskalska, Smidova (17. Matla), Horvathova (81. Cichy), Zawiślak, Zdechovanova, Kaletka




Tabela (za 90minut.pl):



„11 kolejki”:




Ławka:
Niesterowicz (Olimpia)
A.Bużan (Sztorm)
Pakulska (Medyk)
P.Dudek (Medyk)
Konopka (AZS UJ)
Kamczyk (Górnik)
Kowalczyk (AZS PWSZ)
Cichosz (AZS Wrocław)



Strzelczynie:
8 goli – Gawrońska, Kostova (obie Medyk), Kamczyk (Górnik),
6 goli –Kaletka (Czarni), Wiankowska (UKS), P.Dudek (Medyk),
5 goli –Sikora (Medyk), Sznyrowska (Górnik),
4 gole –L.Dudek (UKS), Cichosz (AZS Wrocław), Daleszczyk (Medyk), Liskova (Czarni)
3 gole –Maciukiewicz (AZS PWSZ), Zawiślak (Czarni), Warunek (Mitech),
2 gole – Gradecka, Mesjasz, Bezdziecka (wszystkie AZS PWSZ), Zdechovanova (Czarni), Zasowska (UKS), Pakulska, Chudzik (obie Medyk), Suskova, Wnuk (obie Mitech), Lefeld (AZS PSW), Hajduk, Grzywińska, Zdunek (wszystkie Górnik), K.Bużan (Sztorm), Niewolna (Olimpia)
1 gol – Jędras, J.Kowalczyk, Miłek, Gonzales (wszystkie AZS PWSZ), Kamińska, A.Bużan, Słowińska (wszystkie Sztorm), Wilk, Knysak, Maziarz (wszystkie AZS UJ), Balcerzak, Grad, Guściora (wszystkie Medyk), Jędrzejewicz, Jaszek, Zawistowska, Marszewska (wszystkie Górnik), Rozmus (Mitech), Łuczak, Witczak, Szwed, Preś, Michalczyk, Trzcińska, Szymaszek (wszystkie Olimpia), Wróblewska, Koziarska, Grabowska, Matysik (wszystkie AZS Wrocław), Edel, Mikołajczak, Gąsieniec (wszystkie AZS PSW), Grzywna, M.Dudek, Sobczak, Kędzierska (wszystkie GOSiRKi), Operskalska, Tkaczyk (obie Czarni), Zasada (Mitech), Konat (UKS)

 


Passy bramkarskie (trwające):
225 minut – Anna PALIŃSKA (Górnik)

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)