Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wstydu nie było. Legia przegrała w Madrycie

Wstydu nie było. Legia przegrała w Madrycie

Piłka nożna | 19 paździenika 2016 10:53 | Krzysztof Mokrzycki
Obrona Legii miała sporo pracy
fot. Marcin Karczewski, superstar.com.pl
Obrona Legii miała sporo pracy

Choć wynik 1:5 chluby nigdy nie przynosi, to Legia nie zrobiła wstydu w Madrycie. Na tle wielkiego Realu mistrzowie Polski mieli przebłyski i długimi fragmentami potrafili grać jak równy z równym z nie byle jakim przecież rywalem.

 

Real wyszedł na mecz chyba za bardzo rozluźniony i po 10 minutach powinien… Przegrywać 0:2. Najpierw w sytuacji sam na sam prosto w nogi Navasa uderzył Jodłowiec, a niewiele później uderzenie zza pola karnego Ofoe zatrzymało się dopiero na słupku bramki gospodarzy. Miejscowi odpowiedzieli tylko niezbyt groźnym uderzeniem Benzemy, z którym poradził sobie Malarz. Gdy jednak Real włączał wyższy bieg, to strzelał gole – w 16.minucie Gareth Bale łatwo ograł przy linii pola karnego Hlouska i precyzyjnym uderzeniem po długim rogu wyprowadził Real na prowadzenie. Chwilę później było już 0:2, bowiem na strzał z dystansu zdecydował się Marcelo, piłka odbiła się po drodze od Jodłowca, kompletnie zmieniając tor lotu i myląc warszawskiego bramkarza. W odpowiedzi Legioniści stworzyli niezłą akcję, po której Danilo sfaulował w polu karnym Radovicia. Serb sam wymierzył sprawiedliwość i z jedenastu metrów pokonał Keylora Navasa, zdobywając dla Legii pierwszego gola w tegorocznej edycji Champions League. Przed przerwą jeszcze kilka okazji miał Real, ale dobrze w bramce spisywał się Malarz, który dwukrotnie zastopował uderzenia Ronaldo. Niestety, po błędzie defensywy Polaków znajdujący się na minimalnym ofsajdzie Danilo dograł w pole karne do Ronaldo, a ten odegrał przed szesnastkę do Asensio, który idealnie zmieścił futbolówkę przy bliższym słupku warszawskiej świątyni. Do przerwy 3:1 dla Realu.


Druga połowa toczyła się w ślimaczym tempie, okazji było jak na lekarstwo. Legia nie odstawała od Realu ambicją i zaangażowaniem, fantastycznie wybiegany był Hlousek, który podłączał się co rusz do akcji ofensywnych. Uderzenie Ronaldo z kilku metrów efektownie odbił Malarz, zaś w Legii brylował Odjidja Ofoe, który świetnie rozrzucał piłki. Kluczowym momentem drugiej połowy okazały się zmiany Zidane’a: na plac gry weszli Morata i Vazquez. To właśnie oni dobili Legię, zdobywając po bramce. Ze strony zespołu Magiery dwa strzały oddał wprowadzony Nikolić, ale z oboma dobrze poradził sobie kostarykański golkiper Realu.


Legia, choć przegrała 1:5, wstydu nie zrobiła, a momentami grała jak równy z równym z wielkim Realem. Z niecierpliwością można czekać na rewanżowe starcie tych drużyn, które za dwa tygodnie odbędzie się w Warszawie. Szkoda, że bez udziału kibiców… Tym też należy się pochwała za mecz na Santiago Bernabeu, bowiem przez całe starcie to polscy fani byli głośniejsi od całego stadionu Realu.

 
Real Madryt vs Legia Warszawa 5:1 (3:1)
16. Bale, 20. Jodłowiec (sam.), 37. Asensio, 68. L. Vázquez, 84. Morata –-- 22. Radović (kar.)

 

 

Real Madryt: Navas – Danilo, Pepe, Varane, Marcelo (C) – Asensio (80. Kovačić), Kroos, James Rodríguez (63. L. Vázquez) – Bale (64. Morata), Benzema, Ronaldo.

Legia Warszawa: Malarz – Bereszyński, J. Czerwiński, Rzeźniczak (C), Hloušek – Jodłowiec, Moulin (82. Kopczyński) – Guilherme (73. Kazajšvili), Odjidja-Ofoe, Kucharczyk – Radović (74. Nikolić).

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)