Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ekstraliga po rundzie jesiennej

Ekstraliga po rundzie jesiennej

Piłka nożna | 26 listopada 2016 09:50 | Krzysztof Mokrzycki
Ekstraliga zakończyła rundę jesienną.
fot. www.lubsport.pl
Ekstraliga zakończyła rundę jesienną.

Za nami piłkarska jesień w Ekstralidze kobiet. Mistrzem jesieni został tradycyjnie Medyk Konin, ale za jego plecami czają się Górniczki z Łęcznej. Emocjonująco wiosną zapowiada się walka o najniższy stopień ligowego podium, na który po jesieni najbardziej realną szansę mają trzy zespoły.



Medyk zdominował rozgrywki i wszystkie swoje spotkania wygrał zdecydowanie, minimum dwiema bramkami różnicy. Nawet wiceliderki z Łęcznej nie potrafiły przeciwstawić się sile podopiecznych trenera Jaszczaka i przegrały na własnym stadionie 0:3. Zespół z Konina także z dobrej strony pokazał się w Lidze Mistrzyń i naprawdę niewiele zabrakło do uzyskania awansu do kolejnej fazy rozgrywek. Tak czy inaczej wielki powrót z 1:3 na 4:3 w pierwszym meczu w Wielkopolsce na długo zapadnie w pamięci kibiców. Dodatkowo zespół z Konina ma do rozegrania zaległy, domowy mecz z Mitechem Żywiec, więc przewaga może urosnąć do czterech oczek. Wyróżniło się kilka zawodniczek, ale najbardziej zdecydowanie Lili Kostova (15 goli). Słowa uznania należą się też Paulinie Dudek i Oli Sikorze, które akcjami na skrzydłach napędzały ataki Medyka.


Górnik, prócz porażki z Medykiem, stracił jeszcze jeden punkt – za niespełnienie wymogów regulaminowych został nim ukarany przez PZPN. Patrząc tylko na boiskowe wyczyny Górniczek trzeba oddać, że jako jedyne dotrzymują kroku mistrzyniom kraju i wydaje się niemal pewnym, że to właśnie te dwie ekipy podzielą między sobą pierwsze dwa miejsca. W ekipie z Łęcznej znakomitą rundę rozegrała Ewelina Kamczyk. Reprezentantka Polski strzelała i podawała jak natchniona i jeśli wiosnę będzie miała równie udaną, to stanie się murowaną faworytką do zdobycia nagrody dla piłkarki sezonu.


Na trzecim miejscu przezimują Czarni Sosnowiec. Zespół, w którym przez rozpoczęciem rozgrywek wymieniono sporą część składu, zaprezentował się z dobrej strony, choć podopieczne trenera Majewskiego zanotowały kilka wpadek, przez co mają tyle samo oczek co czwarty w tabeli Wałbrzych. W zespole z Sosnowca najlepiej wypadła jesienią, tradycyjnie już, Nikol Kaletka, ale tym razem dużo częściej niż sezon temu kroku jej dotrzymywały także partnerki, przede wszystkim Słowaczka Patricia Fischerova i sprowadzona z Medyka Paulina Zawiślak. Czarne grają fajny dla oka futbol i sądzę, że wiosną będzie jeszcze lepiej, a jeśli uda się uniknąć wpadek z potencjalnie słabszymi zespołami, to jest szansa na medale dla Sosnowca.


Czwarte miejsce dla Wałbrzycha, który uzbierał tyle samo punktów co Czarne z Sosnowca, ale ma gorszy bilans bezpośrednich spotkań. Pod wodzą Kamila Jasińskiego ekipa z Dolnego Śląska potrafiła znakomicie grać w delegacjach, pokazując przy tym fajny dla oka futbol i doznając porażki jedynie w Koninie, gdzie dopiero w samej końcówce akademiczki straciły dwa gole i w efekcie przegrały 1:3. Gorzej szło wałbrzyszankom u siebie, gdzie potrafiły wygrać Górnik, Sztorm czy Czarni. Na pewno odczuwalny był brak kapitan, Aleksandry Bosackiej, ale także trzeba oddać, że wzmocnienia poczynione latem się sprawdziły: Gradecka, Ratajczak, Dereń grały regularnie, a przy okazji Maciukiewicz została najlepszą strzelczynią zespołu z ośmioma golami na koncie. Wiosna w wykonaniu Wałbrzycha, jeśli będzie lepsza od jesieni, przysporzy kibicom sporo emocji. Jeśli w zespół wkomponują się udanie sprowadzone w ostatnim czasie Patrycja Salwa i Elena Klepatska to wiosną ekipa Jasińskiego powalczy o medale.


Piątą lokatę okupuje beniaminek z Łodzi. UKS SMS to przede wszystkim zabójczy duet z przodu: Martyna Wiankowska – Linda Dudek. Para ta siała postrach w całej Ekstralidze i choć w końcówce rundy spuściła z tonu, to wiosną trzeba będzie się z nimi liczyć. Marek Chojnacki stworzył oparty na wspomnianej dwójce kolektyw, który wskoczyłby za sobą w ogień i wydaje się, że to jest ich klucz do sukcesu. Po kiepskim początku sezonu w garść wzięła się bramkarka Paturaj, która potem obroniła dwa rzuty karne w jednym z meczów i do końca rundy spisywała się bardzo pewnie. Mówi się, że dla beniaminka zawsze najgorszy jest drugi sezon na danym szczeblu rozgrywek – a jak będzie w przypadku Łodzi? Spadek im już raczej nie grozi, a i gra w grupie spadkowej jest mało realna, bo łodzianki mają 9 oczek przewagi nad szóstą w tabeli Olimpią.


No właśnie, Olimpia okazała się być jednym z zaskoczeń in plus. Szóste miejsce to na pewno odzwierciedlenie świetnej pracy, jaką w Szczecinie wykonano latem. Zespół gra dużo lepiej taktycznie niż sezon temu i uzbierał 15 oczek, czyli więcej, niż przez całe minione rozgrywki! W drużynie trener Niewolnej na wyróżnienie zasłużyła przede wszystkim Roksana Ratajczyk, która została najlepszą strzelczynią ekipy, ale kilka ciepłych słów trzeba też skierować w stronę Fil, która w dużej mierze pomogła uporządkować grę w defensywie i choć szczecinianki straciły aż 34 gole, to plasują się w grupie mistrzowskiej, a większość z tych bramek traciły w pojedynczych meczach z Wałbrzychem, Medykiem czy Łęczną.


Drugą połowę tabeli otwierają akademiczki z Wrocławia. Wzmocnione Falborską, ale osłabione odejściem Gradeckiej czy Dereń, akademiczki grały w kratkę. W pamięci kibiców zapisały się przede wszystkim niesamowitym powrotem w Szczecinie, kiedy to z 1:4 potrafiły wyjść na 5:4, by ostatecznie zremisować 5:5. Niesamowitym jest, w jaki sposób wrocławianki potrafią w jednym meczu pokazać dwa oblicza – tak było w Łęcznej, Piasecznie, Szczecinie czy też meczu we Wrocławiu z AZS PWSZ. Wyróżniała się przede wszystkim Dominika Grabowska, a zespół do czasu straty Joanny Wróblewskiej wyglądał naprawdę dobrze. Popularny „Wróbel” daje zespołowi trenera Belli bardzo duży spokój w środkowej linii i jej strata okazała się bardzo odczuwalna. Odbiła się także na wynikach. Siódme miejsce to nie jest maksimum, na jakie stać wrocławskie piłkarki. I one z pewnością o tym wiedzą.


GOSiRKi Piaseczno zgromadziły 15 punktów, ale wskutek decyzji PZPN-u jeden im zabrano, podobnie jak Górnikowi. Zespół z Piaseczna wygrywał z tymi ze swojej grupy, zaś przegrywał z ekipami wyżej notowanymi. Taki typowy średniak. Trener Malarz zimą będzie miał nad czym pracować. Udana końcówka jesieni to w dużej mierze zasługa dobrej postawy Magdaleny Dudek, która w przerwie między rundami nie powinna narzekać na brak ofert. Do poprawy na pewno defensywa, która dopuściła do utraty aż 37 goli, co stawia ją na przedostatnim miejscu w Ekstralidze – więcej stracił jedynie przedostatni w ligowej tabeli Sztorm.


Dopiero na dziewiątym miejscu mamy brązowe medalistki z poprzedniego sezonu, a więc Mitech Żywiec. Podopieczne trener Beaty Kuty zawodziły w tym sezonie, i nawet specyficzny obiekt w Radziechowach nie dał gospodyniom oczekiwanego handicapu. Przede wszystkim odczuwalny okazał się brak Kingi Szemik, a gdy na koniec rundy kontuzji doznała najlepsza strzelczyni zespołu, Renata Warunek, to trener miała ciężki orzech do zgryzienia. Jeśli wiosną nie uda się nieco wzmocnić zespołu, ale z umiarem i przede wszystkim pomysłem, to powtórzenie zeszłorocznego sukcesu stanie się definitywnie niemożliwe, choć już teraz wydaje się być trudnym zadaniem. Na wyróżnienie jesienią zapracowała najbardziej Agata Droździk, ale i ją stać na nieco więcej, co pokazała w poprzednich rozgrywkach.


AZS UJ Kraków przed rozpoczęciem sezonu był wskazywany jako ten potencjalnie silniejszy beniaminek. Świetny atak, znakomita gra w obronie – to atuty, z których akademiczki zasłynęły grając szczebel niżej. Ekstraliga jednak zweryfikowała brutalnie te atuty krakowianek. Atak zatracił gdzieś skuteczność, a i jakość gry w obronie spadła i gdyby nie walkower w meczu z Wrocławiem (0:4 na boisku), to bilans bramkowy wyglądałby jeszcze gorzej. Kraków ma problemy z gra u siebie, gdzie jak dotąd ugrał tylko cztery punkty i zdobył ledwie trzy gole! Jesienią zawodziły wszystkie piłkarki, do historii przeszło 0:12 u siebie z Medykiem, ale wyróżniała się za to Knysak, która walczyła za dwie w każdym meczu. Jak bardzo zależy kapitan beniaminka pokazał mecz w Wałbrzychu, kiedy to po otrzymaniu drugiej żółtej kartki schodziła z boiska zalana łzami. Wiosna musi być lepiej, bo przewaga nad strefą spadkową to tylko sześć punktów.


Przedostatnie miejsce dla Sztormu Gdańsk. Zeszłorocznego beniaminka już na początku rundy spotkały olbrzymie kłopoty, bowiem kontuzji nabawiły się trzy najlepsze piłkarki w ubiegłym sezonie – Magda Kołacz, Marcjanna Zawadzka i Martyna Zańko. Wobec ich braku trzeba było łatać dziury, na kilka meczów sprowadzono do bramki z Kanady Anebelle Matysiak, ale po jej wyjeździe ostatnie dwa mecze broniły zawodniczki z pola. 0:14 w Koninie jest po części tego konsekwencją. U siebie zespół znad morza nie zdobył jeszcze choćby punktu, za to z delegacji przywiózł siedem, w tym sensacyjne trzy z Wałbrzycha. Wiosną na pewno będzie lepiej, bo zapowiadany jest powrót do gry trzech kontuzjowanych piłkarek. Jesienią ciężar liderowania zespołowi wzięła na barki Klaudia Słowińska i jej gra mogła się naprawdę podobać.


Sześć punktów i ostatnie miejsce w tabeli to dorobek jesienny AZS PSW Biała Podlaska. Nie da się ukryć, że w zespole coś się zacięło i z zespołu środka tabeli stał się chłopcem do bicia, przynajmniej w rundzie jesiennej. W bramce doszło do zmiany pokoleniowej, zamiast Kanclerz między słupki wskoczyła Brzezina, ale akademiczki zasadniczo zawodziły. Ich piętą achillesową okazał się najsłabszy atak w całej lidze – tylko 9 goli. Na swoim obiekcie zespół z Lubelszczyzny nie wygrał ani razu, a dwa mecze udało się zremisować. Wygląda to blado. Potrzebne wzmocnienia, jeśli w Białej Podlaskiej nie chcą obudzić się już w pierwszej lidze.



Niebawem na naszym portalu kolejne podsumowania.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)