Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Krajewska: Nie znosiłam piłki nożnej

Krajewska: Nie znosiłam piłki nożnej

Piłka nożna | 01 stycznia 15:11 | Krzysztof Mokrzycki
E.Krajewska uwielbia beach soccera.
fot. N.Musiał
E.Krajewska uwielbia beach soccera.

Choć za najlepszą bramkarkę w polskiej lidze uważa się Anię Szymańską, to jednak nie ona osiągnęła w minionym roku najwięcej. W niższej klasie rozgrywkowej broni dziewczyna, która w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy zdobywała tytuły najlepszej golkiperki oraz złote medale w kilku odmianach futbolu. Plaża, hala, zielona murawa? Dla Emilii Krajewskiej to nie ma najmniejszego znaczenia!

 

Rok 2016 za nami. Opowiedz nam, jaki było to 12 miesięcy w Twoim wykonaniu?
Ten rok zaczęłam z wielkim impetem, bo długo na to czekałam aby w końcu móc zagrać w akademickich rozgrywkach. Były to moje pierwsze AMP-y i niczego tak bardzo wtedy nie pragnęłam, jak po prostu je wygrać. Zrobiłam to nawet grając finał z kontuzjowaną ręką, która wykluczyła mnie z rozgrywek Final Four Ekstraligi futsalu, który odbył się tydzień później. Po zdobyciu tych dwóch mistrzostw, wzięłam się ostro do pracy aby znów przywrócić rękę do pełnej sprawności. Wykluczyła mnie ona na co najmniej miesiąc gry w rozgrywkach trawiastych, które wtedy właśnie trwały. Miałam wiele innych celów, które na samym początku sobie jasno określiłam i dlatego postanowiłam zostawić trawę trochę na boku. Gdy znów mogłam grać, powróciła wiara na ponowne wzniesienie się. Uwielbiam grać na plaży, w tym roku po raz trzeci brałam udział w Beach Soccerze. Pragnienie wygrania tych rozgrywek urosło we mnie na tyle, że sama nie wierzę w to, co się tam stało i jak. Grałam z myślą, że po prostu nikt i nic mi tego nie odbierze. I tak osiągnęłam coś, co siedziało we mnie bardzo długo. Po tych rozgrywkach postanowiłam przejść do Polonii Poznań. Pojawiło się powołanie na futsal, w którym wzięłam udział. A potem znów złapałam kontuzję. Ligę futsalu zaczęłam siedząc na ławce, i trzymając kciuki, skupiając się na nadchodzących AMP-ach.


Zmieniłaś w minionym sezonie barwy klubowe, z Polonii Środa Wielkopolska do Polonii Poznań. Co skłoniło Cię do takiej zamiany?
Drużyna. W Środzie miałam świetne warunki, świetne obiekty treningowe, możliwości finansowe i inne. Natomiast w Polonii Poznań gra połowa może nawet więcej z nas, na UAM-ie, to chyba było główną decyzją. Poza tym mieszkam już od roku w Poznaniu. Cenię sobie trening, a tu mam go na miejscu, dlatego łatwiej jest mi to wszystko pogodzić czasowo z uczelnią i pracą.

 

Dlaczego postanowiłaś wziąć się za uprawianie akurat piłki nożnej?
Nie postanowiłam. Naprawdę! Po prostu gdy tworzono drużynę w Środzie, w progu moich drzwi stanął trener i zapytał, czy chcę dołączyć. Nie znosiłam piłki nożnej, nie odróżniałam Barcy od Realu i było mi wszystko jedno. W związku z tym, że były wakacje i moja koleżanka też miała ze mną dołączyć zgodziłam się i to tylko dlatego, że uwielbiam się ruszać a piłkę niby mam we krwi, jak i bronienie. Minęły wakacje, nim się obejrzałam minął sezon, drugi.. Zaczął się trzeci, a ja w końcu pokochałam robić to, co robię, aż zaczęłam tym żyć, i tak do dziś.

 

Powiedz nam, jako bramkarka zgodzisz się z tezą, że każdy golkiper musi być po części wariatem?
Więcej niż wariatem! Kamikaze… Rambo... Jakkolwiek można to stwierdzić. Nie jest to ani trochę normalne, uważam, że jest to trochę niczym targnięcie się na swoje życie. Może dlatego, że sama zaliczyłam słupek od bramki, w sumie to ciągle te słupki zaliczam, jednak ten pierwszy raz mógł być moim ostatnim. Na treningu przynajmniej raz dostaję z piłki w twarz… Aż soczewki wylatują. Kiedyś kończyło się niczym, może trochę łez i grałam dalej… Teraz oprócz łez, przez chwilę mam ciemno przed oczami i padam jak kłoda na parkiet, a mimo to się podnoszę i dalej gram. Normalne? Ani trochę! Czyste szaleństwo… Ale to się właśnie kocha.

 


Na jakiej piłkarce bądź piłkarzu starasz się wzorować podczas gry?
Nigdy tego nie robiłam, może dlatego że nie zdążyłam dobrze poznać świata piłki. Natomiast uważam, że nigdy nie będziemy w stanie odwzorować gry innego piłkarza czy bramkarza, każdy ma własne nawyki gry, inne poglądy na grę i inne predyspozycje. Staram się być lepsza od samej siebie. Ale jeśli już, to bardzo podziwiam Victora Valdesa, za drogę i walkę z samym sobą, aby być tym kim się stał, grając w Barcelonie.


Miniony rok był dla Ciebie obfity w sukcesy i w ogóle grę – poza standardowymi boiskami prezentowałaś się także w beach soccerze oraz futsalu. Jaka jest różnica podczas bronienia w tych odmianach piłki?
W każdym rodzaju gry, najważniejsze jest żeby pomimo wszystko przeciąć tor lotu piłki, reszta jest tylko małym dodatkiem w tym wszystkim. Nie wielkość bramki jest ważna, choć różnica jest ogromna, ważna jest dla mnie przestrzeń, wielkość boiska i pola karnego. Im większa przestrzeń tym więcej możliwości, na latanie, na skakanie, na rzucanie się. Nie ważne czy to trawa, piach czy parkiet. Pogoda ma duże znaczenie dlatego dziękuję, że w futsal gra się na hali.

  

A która z tych odmian najbardziej przypadła Ci do gustu?
Beach Soccer! Na to się czeka cały rok. Ciężkie warunki pogodowe, żar z nieba, pełno piasku dosłownie wszędzie. Rzucać się da, latać też można i zawsze miękkie lądowanie, brak rękawic, brak ochraniaczy lekkość i swoboda. Niesamowita, pełna emocji gra.

 
Twoja ciężka praca została doceniona i otrzymałaś powołanie na zgrupowanie futsalowej reprezentacji Polski. Co pomyślałaś, gdy ta informacja do Ciebie dotarła?

W sumie to nie wiedziałam, co mam o tym myśleć... Gdy pierwszy raz zaczęło się coś dziać w tym kierunku miałam kontuzjowaną rękę i marne były moje szanse, ale było mi miło. Pamiętam, że powiedziałam wtedy na głos : “ Coo? Nie... chyba oszalał!!” z lekkim niedowierzaniem, bo nie miałam tego za cel, uśmiechnęłam się i tak się skończyło moje rozmyślanie o tym.

 
Jak widzisz szanse, aby w naszym kraju piłka kobieca była w końcu zauważana? Co musi się stać, aby w Polsce wybuchł „boom” na punkcie piłkarek?
Szanse są zawsze, być może dopiero gdy w największych klubach męskich wprowadzi się obowiązek prowadzenia sekcji żeńskiej. Pewnie jest wiele innych rozwiązań, ale nie skupiam się na nich. Zaakceptowałam już ślepotę skierowaną w naszą stronę.

  

Marzy Ci się, gdzieś tam w głębi serca, gra w dorosłej reprezentacji Polski? Myślisz, że stać Cię na takie wyróżnienie?
Może nie gra w reprezentacji, ale to właśnie z nią mogę spełnić marzenia i cele. Czy zasługuję? Nie mnie to oceniać. Czy mnie stać? Stać mnie na to, żeby zrobić wszystko, aby osiągnąć cel. Przede mną jeszcze długa droga i wiele wyzwań.

 

Jaka, poza boiskiem, jest Emilia Krajewska?
Szalona jak na bramkarza przystało; głupie pomysły nigdy mnie nie opuszczają i zawsze chętnie w nich tez biorę udział. Studiuję na AWF i rozwalam im sprzęt do zaliczeń. Przypał i ryzyko zawsze idzie ze mną w parze jak widać. Do tego pracuję, i trzeba to wszystko pogodzić z treningami. Zawsze myślę pozytywnie, i wiem, że wszystko da się zrobić. Jestem bardzo rodzinna. Niczego tak bardzo sobie nie cenię, jak własnego domu rodzinnego. Staram się mieć wszystko poukładane, przynajmniej w kalendarzu. Bo normalnie zawsze jest choć odrobinę inaczej. Cała ja!

 
Opowiedz nam, jakie plany, cele i postanowienia chciałabyś zrealizować w 2017 roku?
Plany są wielkie, a cele jeszcze większe. Jeden z nich to powtórzyć osiągnięcia z tego roku. Praca, praca i jeszcze raz ciężka praca. A innych niestety nie zdradzę, cicha praca ma głośne efekty. Wybaczcie.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)

Piłka nożna

Najpopularniejsze

Najnowsze

Partnerzy SPORT4FANS.PL