Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Król Artur kończy panowanie

Król Artur kończy panowanie

Piłka nożna | 01 marca 16:42 | Krzysztof Mokrzycki
Artur Boruc ustąpił pola młodszym
fot. wikipedia.org,
Artur Boruc ustąpił pola młodszym

Pierwszy marca to Dzień Żołnierzy Wyklętych i do tej pory tak kojarzył się milionom Polaków. Teraz jednak do tego dnia przypisany zostanie także inny, tym razem piłkarski, wątek. Właśnie dziś bowiem, w ten wyjątkowy dzień, zakończenie reprezentacyjnej kariery ogłosił Artur Boruc, jeden z najlepszych polskich golkiperów w historii.

 

W polskiej reprezentacji Artur spędził 13 lat. W tym czasie miewał wzloty i upadki, ale chyba nie ma w kraju nad Wisłą człowieka, który nie pamięta fantastycznego w jego wykonaniu mundialu 2006 w Niemczech czy też heroicznej postawy podczas historycznego dla Polski turnieju Mistrzostw Europy 2008, kiedy to Polacy po raz pierwszy w historii zakwalifikowali się na tego typu turniej.


W reprezentacji Polski zadebiutował 13 lat temu w meczu z Irlandią w Bydgoszczy, jeszcze jako golkiper warszawskiej Legii. W swoim kolejnym występie z orzełkiem na piersi, w meczu przeciwko USA, obronił rzut karny. Już po dwóch kolejnych, udanych sezonach, stał się numerem jeden w bramce drużyny narodowej, w której pokazywał kunszt zwłaszcza podczas najtrudniejszych spotkań. Jego licznik występów zatrzymał się 64 spotkaniach w reprezentacji Polski – ostatnim był mecz towarzyski ze Słowenią w listopadzie ubiegłego roku.


Swoją decyzję bramkarz AFC Bournemouth przekazał wszystkim fanom za pośrednictwem Instagrama.


Ze względu na zdrowie i już „podeszły” wiek oraz konkurencję, która pozwala spać spokojnie. Ze względu na spokój ducha mojego i mojej rodziny, kończę piękną przygodę z Reprezentacją Polski w piłce nożnej. Dziękuję wszystkim szkoleniowcom z trenerem Adamem Nawałką na czele. Dziękuję kolegom piłkarzom i wszystkim sztabom szkoleniowym z którymi miałem przyjemność współpracować. Dziękuję przyjaciołom, którzy byli ze mną na dobre i na złe. Dziękuję wszystkim: zarówno tym, którzy trzymali za mnie kciuki, jak i tym niechętnym, którzy napędzali mnie do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Dziękuję wszystkim za te kilkanaście lat wzlotów i upadków. Chciałbym skupić się teraz na swoim zdrowiu i pomocy kolegom z AFCB w wywalczeniu celów na ten sezon w Premiership. Dziękuję za wszystko!” – napisał.

 

I choć ostatnimi laty Boruc pełnił w kadrze jedynie rolę numeru trzy, to nigdy nie miał z tego powodu większych problemów. W kręgach reprezentacyjnych krążyła nawet teza, że gdy przemawiał Robert Lewandowski, to cała szatnia siedziała cicho, ale gdy głos zabierał Boruc, to nawet „Lewy” stał na baczność! Pokazuje to tylko, jak wielką osobistością był w szatni reprezentacji.


„Arczi” to zawodnik, który pamięta wszystkie wzloty i upadki kadry w ostatniej dekadzie. Sam zresztą będzie miał co wspominać, bo prócz spektakularnych występów, jak mecze z Niemcami czy Austrią podczas turniejów mistrzowskich, zaliczał też konkretne „klopsy”, jak choćby legendarne już minięcie się z futbolówką podczas meczu z Irlandią Północną. Ale nie o to w tym wszystkim chodzi, wpadki zdarzają się przecież każdemu, a nie każdy potrafi bronić przez tyle lat na tak wysokim poziomie, jak on.


Cokolwiek nie napisać na temat Boruca, to będzie mało. Na pewno reprezentacja traci nie tylko świetnego bramkarza, ale także wielką osobowość, faceta z jajami, który tak bardzo nie odpowiadał zwłaszcza Franciszkowi Smudzie, który nie widział go w kadrze na polsko-ukraińskie Euro 2012, które ostatecznie zakończyło się kompromitacją drużyny „Franza” i ostatnim miejscem w chyba najsłabszej grupie turnieju.

 

 

37-letni golkiper zapisał w historii polskiej reprezentacji piękną kartę, którą ciężko będzie przebić przez najbliższe kilka(naście) lat. Dziwnie będzie zobaczyć powołania na kadrę bez nazwiska bramkarza Bournemouth na liście. Czasu i zdrowia jednak się nie oszuka, a i tak szacunek dla Boruca, że nie przeciągał tej decyzji w nieskończoność i nie rozbijał na drobne swojej legendy w reprezentacyjnych barwach. Tak czy inaczej dziękujemy za wszystko. Za lata wzruszeń, za pięknie obronione karne, za Euro 2008 i mundial 2006, za słynnego „pajacyka” podczas bronienia w sytuacjach sam na sam. Długo by wymieniać. Coś pięknego niewątpliwie dobiegło końca.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)

Piłka nożna

Najpopularniejsze

Najnowsze

Partnerzy SPORT4FANS.PL