Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bóg futbolu mieszka w Leicester. Lisy znów dokonały niemożliwego!

Bóg futbolu mieszka w Leicester. Lisy znów dokonały niemożliwego!

Piłka nożna | 15 marca 13:43 | Hubert Błaszczyk
Danny Drinkwater (L), Marc Albrighton (P)
fot. Facebook.com
Danny Drinkwater (L), Marc Albrighton (P)

Przed rozpoczęciem dwumeczu mało kto dawał im jakiekolwiek szanse. Futbolowi eksperci w ćwierćfinale widzieli Sevillę. Leicester było na dnie Premier League, a zespół nie potrafił wygrać meczu w lidze. Ba, nie potrafił nawet strzelić gola. I po raz kolejny okazało się, że trzy tygodnie w futbolu to wieczność. Paradoksalnie niezrozumiałe zwolnienie Claudio Ranieriego tchnęło w piłkarzy nowego ducha…

 

Po opuszczeniu King Power Stadium przez Włocha na właścicieli klubu spadły gromy. No, bo przecież, jak można było zniszczyć tak piękną historię? Rykoszetem dostało się też piłkarzom. Najbardziej doświadczeni zawodnicy – Kasper Schmeichel, Jamie Vardy, Marc Albrighton, Wes Morgan – mieli dołożyć cegiełkę do zwolnienia Ranieriego na nieformalnym spotkaniu z władzami Leicester. Piłkarze oczywiście zaprzeczali, ale niesmak pozostał.

 

Wielu sympatyków piłki nożnej, którzy zachwycili się „niesamowitym snem Lisów” w poprzednim sezonie zaczęło im życzyć spadku. Kij jednak zazwyczaj ma dwa końce. Ranieri nie wyglądał na człowieka, który może wyprowadzić mistrzów Anglii z kryzysu. Był przywiązany do nazwisk, a letnie transfery – poza Islamem Slimanim – okazały się niewypałami. Nawet jednak po Algierczyku spodziewano się więcej.

 

Po zwolnieniu doświadczonego szkoleniowca Lisy zaczęły prezentować się na miarę oczekiwań. Gole zaczął strzelać Jamie Vardy, błysk odzyskał Riyad Mahrez, a Danny Drinkwater powoli zaczął przypominać gracza, który był niezwykle ważnym elementem mistrzowskiego zespołu.

 

Wygrane z Liverpoolem i Hull City pozwalały mieć nadzieję, że Leicester City będzie stać na odrobienie strat z Sevilli. W ostatecznym rozrachunku kluczowy okazał się gol strzelony na wyjeździe przez Vardy’ego oraz fenomenalne interwencje Kaspera Schmeichela. Gdyby nie Duńczyk, to Andaluzyjczycy przyjeżdżaliby do Anglii jak po swoje.

 

W rewanżu zespół z King Power Stadium znów porwał piłkarską Europę. Wysoki pressing i mądre ataki – to musiało się podobać. Lisy napoczęły jednak rywala – a jakże – po przypadkowym trafieniu Wesa Morgana. Jamajczyk był wraz z Robertem Huthem najbardziej krytykowanym graczem mistrzów Anglii (całkiem słusznie). Kiedy drugiego gola dołożył Albrighton niemożliwe znów stało się możliwe. Nie obyło się jednak bez turbulencji. W końcówce rzut karny (drugi w rywalizacji z Sevillą) obronił Schmeichel, potwierdzając po raz kolejny niebywały talent.

 

Awans stał się faktem, a w Europie ponownie boją się Leicester. – Nie chcemy na nich trafić – powiedział wczoraj Gianluigi Buffon. I doświadczonemu bramkarzowi wcale nie można się dziwić…

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)