Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Euro 2017: Sensacyjne półfinalistki

Euro 2017: Sensacyjne półfinalistki

Piłka nożna | 02 sierpnia 13:05 | Krzysztof Mokrzycki
Już jutro poznamy finalistki Euro 2017
fot. www.twitter.com
Już jutro poznamy finalistki Euro 2017

Mistrzostwa Europy kobiet wchodzą w decydującą fazę. Już jutro rozegrane zostaną półfinały i poznamy dwie najlepsze ekipy tego turnieju, które zagrają w weekend o złote medale. O ile jeden z półfinałów, może nie tyle że spodziewany, lecz na pewno też nie sensacyjny, można było przewidzieć, o tyle drugi wprawia w osłupienie sporą część fanów.



W fazie grupowej największą niespodzianką była postawa Norweżek. Ada Hegerberg i jej koleżanki nie zdołały nie tylko ugrać choćby oczka, ale jako jedyna drużyna czempionatu nie strzeliłby choćby gola, a w ostatnim meczu grupowym z Danią nie potrafiły wykorzystać nawet rzutu karnego. Drugą ekipą bez zdobytego punktu na Euro został Islandki, które okazały się gorsze od rewelacyjnych Austriaczek, Szwajcarek i Francuzek. Te ostatnie zresztą wymęczyły awans, po dwóch remisach i wygranej nad Islandią, dzięki bramce Le Sommer z karnego w końcowych minutach gry. W grupie B bez niespodzianek i dalej awansowały reprezentacje Niemiec i Szwecji, które zostawiły w pobitym polu Włoszki i Rosjanki. Co prawda Sabatino i spółka w meczu o nic pokonały Szwecję 3:2, ale wcześniej niespodziewanie uległy Rosjankom 1:2 i tak ich marzenia o awansie prysły. Dwa zespoły w fazie grupowej uzyskały komplet oczek; były to gospodynie zawodów, Holenderki, które wygrały kolejno z Norwegią, Danią i Belgią, oraz Angielki, które przejechały się po Szkotkach, odnosząc najwyższą wygraną w turnieju (6:0), a także spokojnie pokonały Hiszpanię i wymęczyły, grając rezerwowym składem, zwycięstwo nad Portugalią. Z drugiego miejsca, z zaledwie trzema oczkami, awansowały Hiszpanki.



Niemcy vs Dania 1:2
Kerschowski 3’ --- Nadim 49’, Nielsen 83’

Sędzia: Katalin Kulcsár (Węgry)




Niemcy: Schult; Blässe, Goessling, Peter, Kerschowski, Doorsoun-Khajeh (Magull 46), Demann (Islacker 62), Däbritz, Marozsán (C), Mittag, Dallmann (Petermann 88)
Dania: Petersen; Nielsen, Sorensen, Larsen, Hansen (Sandvej 69), Troelsgaard, Jensen, Kildemoes (Thørgensen 66), Veje, Nadim, Harder (C)



Czasem los płata największe niespodzianki. Spotkanie z powodu obfitych opadów deszczu zostało przełożone z soboty na godzinę 12:00 w niedzielę. Można śmiało zaryzykować tezę, że pomogło to Danii sprawić największą sensację tych Mistrzostw Europy.
Na 100% wiemy już, że tytułu, po raz pierwszy od sześciu turniejów, nie obroni reprezentacja Niemiec. Nasze zachodnie sąsiadki przegrały zasłużenie ćwierćfinał z reprezentacją Danii, która przecież w eliminacjach dała Polkom lekcję futbolu. Niemki co prawda zgodnie z planem szybko objęły prowadzenie po strzale Kerschowski i koszmarnej interwencji Petersen, ale z biegiem czasu to Dunki zaczęły przejmować inicjatywę, a Niemki kontrowały, ale nie dawały rady zaskoczyć wychodzącej z siebie i chcącej odkupić winy za straconego gola duńskiej golkiperki. W 49.minucie przy linii bocznej faulowana była Larsen, sędzia boczna podniosła chorągiewkę i Niemki stanęły, a Dunka korzystając z tego, że utrzymała się przy piłce popędziła w stronę bramki Schult i idealnie dośrodkowała na głowę Nadim, która mocnym uderzeniem pokonała golkiperkę Wolfsburga. Pod koniec meczu Dunki wyprowadziły kolejny zabójczy atak prawą flanką i po dośrodkowaniu z tej strony znakomicie w polu karnym znalazła się Nielsen i głową wyprowadziła Danię na prowadzenie. Niemki rzuciły się do przodu, ale nic już nie zdołały ugrać i największa sensacja mistrzostw stała się faktem. Będziemy mieli nowe Mistrzynie Europy.




Holandia vs Szwecja 2:0
Martens 33’, Miedema 64’

Sędzia: Bibiana Steinhaus (Niemcy)



HOLANDIA: Veenendaal, van Lunteren, Dekker, van der Gragt (van den Berg 46′), van Es ; Groenen, van de Donk, Spitse (C), van de Sanden (Jansen 76′), Miedema, Martens (Beerensteyn 87′).
SZWECJA: Lindahl, Samuelsson, Fischer, Sembrant, Andersson (Larsson 81′), Schelin (C), Dahlkvist, Seger, Asllani, Blackstenius, Rolfö (Folkesson 73′)


W meczu gospodyń z utytułowanymi Szwedkami lepsze „Pomarańczowe Lwice”. Niestety po meczu szwedzki obóz miał duże pretensje do sędzi Steinhaus o stronnicze prowadzenie zawodów, co nie zmienia jednak faktu, że to Holenderki pokazały na boisku kawałek dobrej piłki. Szalejąca na prawym skrzydle Van de Sanden sprawiała mnóstwo kłopotów szwedzkiej obronie. W 32.minucie w polu karnym sfaulowana została Miedema, ale sędzia podyktowała „tylko” rzut wolny zamiast ewidentnej jedenastki. Do piłki ustawionej na 17.metrze podeszła Martens i uderzyła tak, że fatalnie ustawiona i schowana za murem Lindahl tylko odprowadziła wzrokiem piłkę wpadającą do sieci. Kto wie, czy z tego błędu sędzi nie skorzystały gospodynie, bo co jak co, ale Lindahl karne akurat bronić potrafi. Szwedki musiały zaatakować, czyli z góry można było zakładać, że niewiele z tego wyniknie, bo one nie czują się dobrze w ataku pozycyjnym. Szczęścia szukały przy rzutach wolnych i rożnych, ale holenderska obrona nie dawała się zaskoczyć. W drugiej połowie Szwedki zgubiły piłkę w okolicy połowy boiska, przejęła ją Martens i ładnie zagrała do wychodzącej na pozycję van de Sanden, ta wbiegła w pole karne i jak na tacy wystawiła piłkę do Miedemy, a była napastniczka Bayernu Monachium nie miała kłopotu z wpakowaniem jej do pustej bramki. W końcówce gola kontaktowego zdobyła jeszcze Schelin, ale sędzia boczna dopatrzyła się pozycji spalonej najlepszej szwedzkiej piłkarki. Bliska szczęścia była też Blackstenius, ale jej uderzenie minęło bramkę Veenendaal. Holenderki w półfinale!



 

Austria vs Hiszpania 0:0, k: 5:3


Sędzia: Stéphanie Frappart (Francja)



AUSTRIA; Zinsberger – Schiechlt, Wenninger, Zadrazil (Pinther 110’), Burger, Schnaderbeck (C), Billa (Kirschberger 81’), Puntigam, Feiersinger, Aschauer, Makas (Prohaska 42’)
HISZPANIA: Panos – Torrejon (C), Paredes, Corredera, Sampedro, Paz (Torecilla 112’), Losada (Putellas 68’), Meseguer, Latorre (Hermoso 76’), Leon, Caldentey (Garcia 56’)



Piękny, holenderki sen Kopciuszka trwa. Austriaczki najpierw wygrały niespodziewanie swoją grupę z Francją, Szwajcarią i Islandią, a teraz dzięki ambicji, uporowi, walce o każdy centymetr boiska i niesamowitej Zinsberger między słupkami odprawiły faworyzowane Hiszpanki i zagrają o finał z Dunkami. Hiszpanki tego dnia były bardziej widoczne na boisku, ale z biegiem czasu to Austriaczki wyglądały lepiej fizycznie. Niemal trzy razy więcej wymienionych podań przez zawodniczki z Półwyspu Iberyjskiego i 20 strzałów w stronę austriackiej bramki nie przyniosły efektu. Austria tylko raz, za sprawą Burger, zatrudniła Panos. W dogrywce obraz gry nie uległ zmianie, Hiszpanki grały piłką, Austriaczki mądrze się broniły. Przełom nastąpił w rzutach karnych, a konkretniej w trzeciej serii. Tam pomyliła się Silvia Meseguer, której uderzenie w świetnym stylu odbiła austriacka golkiperka, pretendująca do miana najlepszej „jedynki” turnieju. Austriaczki karne wykonywały bezbłędnie i to one zagrają w półfinale. Hiszpanki z wielkim niedosytem wracają do domu. Austriaczki z kolei straciły na cały turniej Makas, która czwarty (!!!) raz w karierze zerwała więzadła krzyżowe w kolanie.




Anglia vs Francja 1:0
Taylor 60’


Sędzia: Esther Staubli (Szwajcaria)
 


Anglia: Bardsley (Chamberlain 75′) – Bronze, Houghton (C), Bright, Stokes – Moore, Scott – Nobbs, Kirby, White – Taylor.
Francja: Bouhaddi – Houara d’Hommeaux, Georges, Mbock, Karchaoui – Geyoro, Henry (C) – Diani (Thomis 65′), Abily (Lavogez 78′), Le Sommer – Delie (Le Bihan 90′)

 

 

Bezbarwna w tym turnieju Francja pokazała, że jednak ciąży na nią jakieś fatum i także w tym roku nie przywiezie z Euro żadnego medalu. Francuzki miały więcej z gry, ale nie wynikało z tego nic konkretnego. Angielki skupiły się na typowo wyspiarskim stylu gry, czyli długie podania z pominięciem drugiej linii. W pierwszej połowie nie przyniosło to oczekiwanych skutków i po bezbarwnych 45 minutach był bezbramkowy remis.
W drugiej części gry działo się nieco więcej. Przede wszystkim po godzinie meczu padła pierwsza bramka. Dobrą piłkę otrzymała najskuteczniejsza napastniczka turnieju – J.Taylor, wbiegła w pole karne i strzałem w długi róg, po rękach Bouhaddi, otworzyła wynik meczu. Golkiperka Lyonu nie jest bez winy przy tym golu, bowiem napastniczka reprezentacji Anglii uderzała z naprawdę ostrego kąta i taki strzał na tym poziomie nie powinien wpaść do siatki. Po golu Angielki cofnęły się i dalej grały swoje, ale Francuzki uparły się na ataki skrzydłami, a wrzutki nie przynosily absolutnie nic bo albo było niedokładne, albo pewnie wyłapywała je Bardlsey. Golkiperka Arsenalu jednak przy jednej z interwencji zderzyła się ze swoją obrończynią i po kilku interwencjach sztabu medycznego nie była w stanie kontynuować gry. W jej miejsce weszła Chamberlain i już w pierwszej interwencji niemal sprokurowała bramkę dla rywalek. Ostatecznie, mimo doliczonych aż 6 minut, bramki nie wpuściła i Anglia zagra o finał z Holandią. Francuzki zaś jadą do domu. W meczu półfinałowym Angielki będą musiały radzić sobie bez wspomnianej Bardsley, bowiem badania wykazały, że podstawowa bramkarka reprezentacji… złamała kość strzałkową i w tym turnieju już nie zagra. Tak czy inaczej należą się jej wielkie słowa uznania, bo jest jedyną golkiperką turnieju, która nie wpuściła w nim ani jednej bramki, a co więcej – z kontuzja grała blisko kwadrans. Twardzielka!





Mecze półfinałowe już jutro. Najpierw, o godzinie 18:00, Austria podejmie Danię i jest to zestawienie wręcz sensacyjne i kto postawił na taki skład półfinału u bukmachera, dziś pewnie bukuje bilet do ciepłych krajów. O 20:45 czeka nas z kolei danie główne, czyli pojedynek Holandii z Anglią i śmiało można spodziewać się znakomitej frekwencji. Oba mecze pokaże Eurosport.


 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)