Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Hej Sokoły! Omijajcie mundial, bramki, pole karne.

Hej Sokoły! Omijajcie mundial, bramki, pole karne.

Piłka nożna | 23 marca 2013 00:29 | Jakub Kacprzak


Miała być walka od pierwszego do ostatniego gwizdka. Miały być bramki i radość. Bramki były. Niestety o dwie więcej dla rywali. Walki widać było tylko przez jakieś 15 minut w pierwszej połowie. Polska w fatalnym stylu przegrała z Ukrainą 1:3 i znacznie skomplikowała sobie sytuację w grupie. Jako, że nie miałem sił słuchać żadnego pomeczowego studia, postanowiłem sam zastanowić się nad tym dlaczego wypadliśmy tak słabo i co należałoby zmienić, by było inaczej. Wnioski me możecie zarówno potraktować jak papier toaletowy, przedstawić własne (polemika na ten temat mile widziana), lub przyjąć je.


Od razu napiszę, że dla mnie winę za porażkę ponosi Waldemar Fornalik. Oczywiście to nie on kopie piłkę, ale w profesjonalnym futbolu sprawa wygląda tak, że aby były wyniki potrzeba sprawnego działania wszystkich członków klubu/kadry. Piłkarze w swoich klubach grają świetnie, prezes Boniek spisuje się doskonale, kibice dają z siebie wszystko. Problemem jest trener. O ile do samych powołań nie można było się zbyt mocno przyczepić tak już wystawienie w podstawowej jedenastce Wasilewskiego, który grzeje ławę w Anderlechcie i brak wprowadzenia od razu na drugą połowę drugiego napastnika (czekanie na ten manewr prawie do 80 minuty) pokazują, że Fornalik się pogubił. Rozumiem, że wyboru wielkiego też nie ma, ale uważam i wymagam, aby selekcjoner kadry wyciągał 100% potencjału z tych piłkarzy, których ma do dyspozycji. Tymczasem były trener Ruchu Chorzów nie pokazał nam w żadnym z dotychczasowych spotkań, że umie wydobyć z reprezentacji wszystko co najlepsze. Prawda jest taka, że z Anglią powinniśmy wygrać, bo w tak słabej formie chyba już ich nigdy nie ujrzymy. Ukraina do tej pory w eliminacjach grała piach, a my pozwoliliśmy jej w meczu na Stadionie Narodowym na nowo uwierzyć w siebie.


Zrozumiałbym to wszystko gdyby rzeczywiście nasi piłkarze spisywali się słabo w swych klubach. Tymczasem potencjał do wykorzystania Fornalik ma ogromny. Lewandowski to najlepszy strzelec Bundesligi i czołowy snajper Ligi Mistrzów. Błaszczykowski rozgrywa najlepszy sezon w karierze, Boruc broni doskonale w Southampton, Glik wyróżnia się w Torino, Krychowiak to najjaśniejsza postać w Reims. Jednak przeciwko Ukrainie zagrali wystraszeni, nie wierzący w swe umiejętności kopacze, którzy nie mieli w sobie woli walki. Nie wierzę, że nie chciało im się. Chciało i to bardzo, a może nawet za bardzo. Rzecz w tym, że trener odpowiada nie tylko za odpowiednie ustawienie taktyki i dobór składu, ale i umiejętne nastawienie psychiczne wśród swych podopiecznych. Na konferencji prasowej po meczu Kuba Błaszczykowski zdradził nam jeden ważny szczegół tego jak wyglądała sytuacja w szatni podczas przerwy. „Zastanawialiśmy się też w przerwie, dlaczego jest tak, że musimy dostać dwie bramki, żeby w ogóle zacząć grać w piłkę” – to słowa naszego kapitana. Idealnie ukazują one jak fatalnie swą pracę wykonuje Fornalik. Prawdziwy trener nie powinien dopuścić do takiej sytuacji! Nie powinien dać myśleć zespołowi o tym co jest źle i pogłębiać ich zrezygnowania tylko odpowiednio motywować. Przerwa nie jest od tego, by dokładnie analizować to co było źle i dobijać piłkarzy. Należy dać im wiarę, że może być lepiej. Fornalik całkowicie o tym zapomniał i zepsuł to. A wynik tego wszystkiego widzieliśmy w drugiej połowie.


Miałem możliwość obejrzeć z bliska wszystkich trenerów naszej Ekstraklasy w sezonie 2011/2012. Ze wszystkich, z którymi rozmawiałem i widziałem jak pracują jedynie Michał Probierz i Czesław Michniewicz zrobili na mnie dobre wrażenie. Prawda jest taka, że w Ruchu Chorzów, Fornalik miał komfort pracy, bez działania pod presją. Klub nie musiał martwić się ani o utrzymanie, ani też nie miał parcia na mistrzostwo i grę w europejskich pucharach. Teraz, gdy stawką jest awans do mundialu w Brazylii widać braki u naszego selekcjonera. Obiecywał, że postara się zmienić styl gry reprezentacji. Gramy tak samo schematycznie i przewidywalnie jak za czasów Smudy, a większość bramek pada po akcjach tria z Dortmundu, którzy sami muszą rozgrywać i atakować, by stworzyć zagrożenie. Miała być próba przejścia na taktykę z dwoma napastnikami. Raz Fornalik tego spróbował, nie udało się i dalsze próby przepadły. A szkoda, bo z pewnością Lewandowski cała nasza ofensywa skorzystałaby na tym. Denerwuje również w Fornaliku to, że nie reaguje odpowiednio szybko na to co dzieje się na murawie. Zmiana w przerwie Rybusa na Koseckiego nic kompletnie nie dała. Wejście Obraniaka odbyło się w 59 minucie spotkania, a Teodorczyka w 76. Skoro na przerwę schodziliśmy przegrywając dwiema bramkami to bardziej logiczne byłoby zrobienie zmian na odwrót. Najpierw wprowadzić drugiego napastnika, jeśli to nie przynosiłoby efektów, zdjęcie defensywnego pomocnika i wstawienie ofensywnego gracza drugiej linii i wzmocnienie skrzydła na sam koniec. Nie kończyłem, żadnego kursu trenerskiego, nie prowadziłem żadnego zespołu, a takie rzeczy są dla mnie oczywiste. Pytam więc, dlaczego nie dla trenera reprezentacji?!


Nie można winić Fornalika za to, że spalił się w tym meczu kompletnie Radek Majewski. Takie rzeczy się zdarzają. Trening to jedno, a gra o punkty to zupełnie inna bajka. Ale skoro Fornalik widział, że Radek nie radzi sobie w pierwszej połowie, że nie wywiązuje się z powierzonych mu zadań to czemu dał mu jeszcze prawie kwadrans na grę? Przerażał też brak jakiegokolwiek pomyślunku w naszych akcjach. Ukraińcy mieli ułatwione zadanie, bo wiedzieli, że 75% sukcesu leży w dobrym kryciu Błaszczykowskiego i Lewandowskiego. W tym tkwi problem naszej kadry. Jeśli ktoś z dortmundzkiej trójki nie pokaże się z dobrej strony to leżymy i kwiczymy niczym Ryszard Kalisz podczas robienia mu lewatywy. Nie było w naszej grze wymienności pozycji, Lewandowski, by dostać piłkę, musiał cofać się do linii środkowej boiska (próżno było szukać wtedy na pozycji napastnika Radka Majewskiego czy potem Ludo Obraniaka). Wszystko wyglądało tak jakby ci ludzie widzieli się na murawie po raz pierwszy i nie mieli pojęcia jak nawzajem sobie pomóc.


Nie ma co zwalać winy na sędziego, który nie pokazał Ukraińcom żadnej czerwonej kartki. Nie ma co się złościć na Piatova, który bronił doskonale. Prawda jest taka, że Obraniak mając sytuację sam na sam, stojąc pięć metrów od bramki, trafił w bramkarza Ukrainy. Prawda jest taka, że Wasilewski kompletnie nie radził sobie w defensywie co chwile gubiąc krycie. Prawda jest taka, że Sebastian Boenisch lepiej radziłby sobie jako lewy pomocnik niż obrońca. Jednak Fornalik nie chce eksperymentować. Z San Marino zapewne znów wyjdziemy taktyką 1-4-5-1. A puenta jest na dziś taka. Smuda zmian czynić nie zamierzał, a Fornalik zmienić kadry tym bardziej nie chciał.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)