Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Marcin Wasilewski: Ukraińcy pokazali, że wolą walki i zaangażowaniem można zdziałać dużo
Marcin Wasilewski w walce o piłce
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Marcin Wasilewski w walce o piłce

Marcin Wasilewski: Ukraińcy pokazali, że wolą walki i zaangażowaniem można zdziałać dużo

Piłka nożna | 24 marca 2013 16:26 | Hubert Błaszczyk

Marcin Wasilewski w meczu z Ukrainą rozegrał jedno ze słabszych spotkań w reprezentacji Polski w ostatnich latach. Po sobotnim treningu jako jeden z nielicznych stanął przed dziennikarzami i tłumaczył się z przyczyn porażki.


Mecz z Ukrainą został przez naszą reprezentację przegrany w słabym stylu. Co się stało Pana zdaniem i jak zapatruje się Pan na kolejne spotkania?
Wiadomo, teraz czeka nas mecz z San Marino, ale myślę, że będziemy musieli patrzeć też na wyniki innych zespołów w grupie. To nie zależy już tylko od nas, są również przeciwnicy, którzy chcą awansować i jak do tej pory wygrywają. Nie wiem, co się stało w spotkaniu z Ukrainą, ale o takich cechach jak: zaangażowanie, wola walki i zostawianie serducha nie powinniśmy w ogóle rozmawiać, a tego przede wszystkim zabrakło.


Czy przed spotkaniem nie emanowaliście zbytnią pewnością siebie? Ukraińcy przyjechali tutaj bez swojego najlepszego zawodnika, a my byliśmy podbudowani jesiennym remisem z Anglią. Oni natomiast byli w dołku.
Nie, na pewno nie. My wiedzieliśmy, że oni również są dobrze przygotowani i w jakich elementach gry są groźni, ale nie potrafiliśmy przedstawić tego na boisku. Wiedzieliśmy, że będą grać agresywnie, że są groźni w kontratakach.


Przed drugą połową wierzyliście jeszcze, że uda się zremisować?
Myślę, że była mobilizacja, szczególnie przez trzydzieści minut, przez które stworzyliśmy sobie kilka naprawdę dogodnych sytuacji. Przede wszystkim, wychodząc na drugą połowę chcieliśmy jak najszybciej zdobyć bramkę kontaktową. Niestety, mieliśmy bodajże tylko jedną sytuację Ludovica i za bardzo nie byliśmy w stanie nic zdziałać.


W drugiej połowie graliście jednak słabo.
Myślę, że siadliśmy po tej trzeciej bramce. Wiadomo, była przerwa, jakieś założenia taktyczne. Chcieliśmy oczywiście strzelić bramkę kontaktową i wrócić do gry, ożywić również kibiców, by na ponieśli. Niestety, tak się nie stało i nie byliśmy w stanie nic zrobić.


Wiadomo, że Leo Beenhakker był dobrym motywatorem. Czy podobnie jest z Waldemarem Fornalikiem?
Moim zdaniem trener jest dobrym motywatorem, ale każdy z nas powinien sam wiedzieć, po co wychodzi na boisko. Najbardziej zaskakujące dla mnie jest jednak, że będąc dobrze zmotywowanym, dajemy sobie strzelić na początku meczu dwie bramki.


Ostatni ważny mecz wygraliście w zasadzie przed czteroma laty z Czechami.
Jestem zaskoczony, bo nie prowadziłem takich analiz, ale myślę, że ten zespół ma potencjał i każdy musi zdać sobie sprawę, że nie mamy wielkich gwiazd i jeśli nie będziemy grali jako kolektyw, nie będziemy walczyli, to niewiele zdziałamy, a to było widoczne w meczu z Ukrainą. Zespół ukraiński pokazał nam, że walką i zaangażowaniem można zdziałać dużo.


W drugiej połowie kibice nie dopingowali reprezentacji, tak jak zawsze. Czy macie za złe fanom tą przerażającą ciszę?
Sami sobie taką sytuację sprokurowaliśmy. Jeśli swoją postawą na boisku, dawalibyśmy kibicom sygnał, że coś się dzieje, są sytuacje podbramkowe, to myślę, że byłby głośny doping. Nie możemy mieć pretensji do kibiców, że nie nieśli nas dopingiem.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)