Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Lepiej było nie patrzeć

Lepiej było nie patrzeć

Piłka nożna | 27 marca 2013 01:09 | Jakub Kacprzak
Robert Lewandowski
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Robert Lewandowski

Dwa spotkanie. Obydwa na Stadionie Narodowym. Rywale: Ukraina (48 w rankingu FIFA) i San Marino (ostatnie miejsce). Przed tymi dwoma meczami mieliśmy dwa scenariusze. Albo zdobycie 4 pkt, albo kompletu. Z naszymi południowo-wschodnimi sąsiadami mieliśmy walczyć, gryźć trawę i starać się o to, by wygrać choćby jedną bramką, a z San Marino dać pokaz skuteczności. Piszę te słowa po obydwu spotkaniach. Znamy wynik, znamy styl w jakim kadra grała. I nasuwa mi się jedna myśl. Jak bardzo cofnęliśmy się w piłkarskim rozwoju? Dla osób o słabych nerwach proponuję, by przy czytaniu mieli ze sobą kubek melisy.


Waldemar Fornalik już swoimi powołaniami dał nam niezły mix decyzji. Z jednej strony trzeba go było pochwalić za Radka Majewskiego i Bartosza Salamona, ale zganić za to, że wziął Wasilewskiego i Polańskiego, który mógł zagrać jedynie z San Marino, bo z Ukrainą pauzował za kartki. Wierzyłem, że na pierwsze spotkanie wyjdzie optymalna jedenastka, która pokaże charakter. Nie liczyłem na zmianę ustawienia formacji. Wiadomo było, że z San Marino mogliby zagrać młodzieżowcy i uzyskać dobry wynik. Niestety okazało się, że marzenia o choćby czterech punktach trzeba było włożyć między bajki Andersena i Brzechwy. Marcowa misja pod tytułem: Eliminacje do MŚ 2014 zakończyły się kompletny fiaskiem. Udało nam się ograć jedynie kelnerów, barmanów i bankierów. Styl jaki zaprezentowali nasi reprezentanci również nie dał powodu do dumy. A najgorsze jest to, że selekcjoner Fornalik jakby kompletnie się tym nie przejmował. Bilans obydwu spotkań to 6 strzelonych bramek i 3 stracone. Dwa gole strzelił Piszczek, tyle samo Lewandowski, po jednym trafieniu zaliczyli Teodorczyk i Kosecki.


Jednak to co najbardziej rzuca się w oczy to statystyki stałych fragmentów gry. Łącznie mieliśmy 27 rzutów rożnych. Do tego 41 rzutów wolnych po faulach, w różnych sektorach boiska. Liczba goli strzelona po nich? Zero. Fornalik miał po Smudzie zmienić wiele, ale stałe fragmenty gry pozostawił w stylu, jakim jego poprzednik poprowadził spotkanie z Grecją – czyli bez zmian. Łącznie oddaliśmy 33 strzały na bramkę rywala. W światło poleciało 20. Z tych 20 prób wpadło nam 6 bramek, z czego dwie po rzutach karnych. Strzelaliśmy więc w światło bramki ze skutecznością na poziomie 60,6%. Natomiast jeśli chodzi o gole to skuteczność tą mamy na poziomie zaledwie 18,1%. Rywali sfaulowaliśmy w tych dwóch meczach razem wziętych 15 razy. Oni nas 41.


Niby statystyki nie zawsze oddają prawdę o meczu, ale jeśli przeanalizujemy suche liczby to wyjdzie nam, że nasza reprezentacja nie umie wykonywać stałych fragmentów gry i nie gra agresywnie. Przeciwko Ukrainie faulowało zaledwie 4 naszych zawodników. Dwukrotnie Boenisch, Krychowiak i Wasilewski, a raz Łukasik. Ciekawostką z meczu przeciwko San Marino niech będzie to, że Eugen Polanski faulował dwukrotnie i zakończył mecz z żółtą kartką. Zresztą jeszcze lepiej pod tym względem spisali się Krychowiak i Milik. Pierwszy sfaulował rywala zaledwie raz i zarobił żółtą kartkę. Drugi też faulował raz, ale kartonik obejrzał za symulowanie w polu karnym. Waldemar Fornalik w oby meczach wystawił dwie różne linie defensywy. Jedynymi, którzy zagrali w obu spotkaniach byli Piszczek i Glik. Z sześciu naszych obrońców zaledwie czterech faulowało rywali. Dla porównania podam tylko, że w reprezentacji Ukrainy przynajmniej jeden faul mieli wszyscy zawodnicy, którzy pojawili się na boisku poza bramkarzem Piatovem. W składzie San Marino takich piłkarzy, którzy choćby jeden raz popełnili przewinienie było dziewięciu.


Jakie negatywne wnioski nasuwają się po obydwu spotkaniach? Oto ich lista:
 

- Brak agresywności i woli walki
- Brak założeń taktycznych
- Fatalnie wykonywane stałe fragmenty gry
- Słaba skuteczność
- Beznadziejne zmiany
- Brak reakcji na to co dzieje się na murawie w czasie gry
- Wstawianie do składu zawodników nie grających w swoich klubach
- Katastrofalne decyzje taktyczne
- Brak stylu
- Chaos
 

Część tych minusów trzeba przytwierdzić do Waldemara Fornalika. Człowiek, który miał zmienić kadrę, do tej pory zmienił jedynie stan swoje konta, gdyż co miesiąc zarabia 140 tysięcy złotych. Też bym chciał tyle zarabiać, za to, że udaję kogoś kim nie jestem. Bo prawdziwym selekcjonerem, trenera Fornalika nazwać absolutnie nie można. Gdy w pomeczowym wywiadzie Bartosz Salamon przyznał, że kadra nie trenowała stałych fragmentów gry nie wiedziałem czy śmiać się, czy może płakać. Tak samo jak po słowach Kuby Błaszczykowskiego, który stwierdził, że w przerwie meczu przeciwko Ukrainie w szatni zamiast mobilizacji, Fornalik analizował błędy jakie popełnili. Zresztą były trener Ruchu Chorzów popis nieudolności dał także na konferencji prasowej i przedmeczowym wywiadzie z San Marino. Uciekał od rozmowy na temat meczu z Ukrainą, podawał przykład Leo Messiego, choć sprawa dotyczyła zawodnika Ukraińców, a w wywiadzie stwierdził, że zawiódł go Teodorczyka, choć ten dał najlepszą zmianę ze wszystkich trzech przeciwko naszym pierwszym rywalom, a na dodatek, w przeciwieństwie do Milika, zdobył przeciwko San Marino Bramkę. Do tego należy dodać zakaz udziału Arturowi Borucowi w programie Cafe Futbol. Błazenada całkowita.


Jednak nie tylko Fornalik pokazał, że z kadrą powinien się pożegnać. Boenisch, Wasilewski, Polanski, Mierzejewski, Kosecki to gracze, którzy nie powinni wystąpić w żadnych z tych spotkań. Nawet pomimo tego, że Kosa zdobył bramkę. Sebastian z wyraźną nadwagą, brakiem szybkości, dynamiki i chęci do powrotu pod własne pole karne zawalił nam mecz z Ukrainą. Wasilewski to chłop bardzo ambitny, ale powinien być wobec siebie szczery i gdy trener Fornalik powiedział mu, że wystawia go w podstawowym składzie stwierdzić, że odmawia, bo nie gra od dawna w klubie i przez to nie czuje gry. Polanski w ostatnich dwóch spotkaniach Hoffenheim zagrał łącznie 23 minuty. Nawet przeciwko amatorom z San Marino prezentował się wybitnie słabo. Mierzejewski wykonał więcej rzutów rożnych niż na treningu, ale co z tego, skoro żaden nie był choćby przyzwoity, a częstotliwość z jaką gubił piłkę mogłaby posłużyć za znalezienie jakiejś stacji radiowej. Kosecki owszem, zdobył bramkę przeciwko San Marino, ale przeciwko Ukrainie był kompletnie bezproduktywny i nic nie dał dobrego swą zmianą. Także w drugim spotkaniu wieloma momentami nie wiedział co ze sobą zrobić i w zasadzie bardziej przeszkadzał kolegom niż im pomagał.


Za obydwa mecze wystawiam więc takie to łączne noty graczom i trenerowi (Skala 1-10):
 

Waldemar Fornalik: - 10. Tak minus dziesięć. Fatalny dobór składu, który mi kojarzy się z sabotażem kadry, kretyńskie zmiany zarówno z Ukrainą jak i San Marino (wprowadzenie Wasilewskiego na ostatnie pięć minut było chamstwem dla wszystkich tych, którzy znają się na piłce). Udawanie trenera to niestety nie to samo co bycie trenerem.


Artur Boruc: 8. Przeciwko Ukrainie nie mógł nic zrobić, ale i tak kilka razy uratował nam skórę. W meczu z San Marino miał być bezrobotny, a okazał się bohaterem ostatniej akcji, broniąc w sytuacji sam na sam. Najlepszy nasz zawodnik w oby spotkaniach.


Łukasz Piszczek: 6. Pomimo strzelenia dwóch bramek nie można zapomnieć o błędach w obronie i tym, że często tracił piłkę. Tłumaczy go gra z kontuzją, ale wymaga się od niego o wiele więcej.


Marcin Wasilewski: 1. Nie dał kadrze nic dobrego, a niestety wiele popsuł. Przy bramkach spóźniony z kryciem i nieobecny. Nawet gdy wszedł na ostatnie pięć minut z San Marino zdążył popełnić błąd, po którym najsłabsza drużyna na świecie powinna zdobyć bramkę. W tym sezonie nie powinien zostać już powołany i jeśli kiedykolwiek ma jeszcze się w kadrze pojawić to musi zmienić klub i grać w nim regularnie.


Kamil Glik: 2. W kadrze istny Dr. Jekyll i Mr. Hyde. Potrafi uratować nam remis z Anglią, a w spotkaniu z Ukrainą zawalić na całej linii. W Torino pewny i solidny, w reprezentacji wciąż się spala przez co popełnia fatalne błędy. A jego brak umiejętności w opanowaniu piłki to najbardziej przerażający filmik jaki w życiu widziałem.


Bartosz Salamon: 7. Nie miał roboty w defensywie, ale widać w nim ogromny potencjał. Opanowany, świetny w dalekich podaniach, umiejący podłączyć się do akcji ofensywnej. Widać, że gra we Włoszech od lat. W przeciwieństwie do wielu swoich kolegów od razu po przyjęcia gasi piłkę do ziemi i podnosi głowę do góry, by znaleźć odpowiedniego zawodnika do podania. Jest w nim przyszłość!


Kuba Wawrzyniak: 4. Kuba, jak to Kuba. Bez rewelacji. Raz czy dwa podłączył się do akcji ofensywnej, ale w obronie nie miał nic do roboty, choć jedną z dwóch groźnych akcji San Marino stworzyło po akcji jego stroną. Niestety musimy go mieć, bo Boenisch jest jeszcze gorszy.
 

Sebastian Boenisch: -10. Tak jak Fornalik. Fatalny, beznadziejny, bezproduktywny. Może gdyby grał na lewym skrzydle, a nie lewej obronie byłby bardziej przydatny. Bo chłop umie strzelić i dośrodkować, ale brakuje mu sił i ma za dużo kilogramów, by być obrońca. Główny winowajca utraty bramek z Ukrainą.
 

Grzegorz Krychowiak: 5. Niestety jak cała reprezentacja, tak i on zawalił spotkanie z Ukrainą. Brakowało jego waleczności i ambicji. Jednak na środek pola jest pewniakiem. Tak jak Salamon to przyszłość naszej reprezentacji i obecnie pewny punkt.


Daniel Łukasik: 3. Talent niewątpliwie ma, ale jest jeszcze za mało ograny, by wystawiać go w meczach tak ważnych jak ten z Ukrainą. Niech się ogrywa i wróci za rok do kadry.


Eugen Polanski: 1. Nie rozumiem dlaczego zagrał przeciwko San Marino. Na tle kelnerów nie wyglądał jak ktoś, kto piłkarskiego rzemiosła uczył się w Niemczech. Kandydat do tego, by z kadrą pożegnać się na dłuższy okres.


Kuba Błaszczykowski: 6. Starał się przeciwko Ukrainie, zaliczył asystę, szarpał i robił co mógł. Niestety problem w kadrze jest ten, że gdy rusza Kuba to poza Piszczkiem i Lewandowskim reszta stoi i patrzy. To powodowało, że miał non stop przy sobie 2-3 rywali, którzy go niemiłosiernie kopali i nie dawali możliwości odegrania nikomu, bo niestety nikt mu nie pomagał. Przeciwko San Marino miał zagrać od pierwszych minut, ale ze względu na uraz pachwiny musiał obejrzeć mecz z trybun.


Radek Majewski: 4. Spalił się chłopak. Za duże obciążenie po tak długiej przerwie z reprezentacją. Widać, że chciał, ale nie wiedział do końca jak to zrobić. Szkoda, że przeciwko San Marino nie dostał drugiej szansy, bo byłby z pewnością bardziej pożyteczny niż Mierzejewski i Polanski. Warto dać mu jeszcze szansę.


Maciej Rybus: 4. Podobnie jak w przypadku Błaszczykowskiego. Niestety ocena o dwie noty gorsza, gdyż brakowało z jego strony szarpnięć. Sam przyznał, że nie wie w jakiej jest formie po zaledwie dwóch ligowych kolejkach w Rosji. Dobry jeden rzut wolny to za mało, ale warto mieć na niego oko.


Kuba Kosecki. 3. Beznadziejny przeciwko Ukrainie. Jego zmiana nic nam nie dała, a sam Kosa nie wiedział co ze sobą zrobić. Przeciwko San Marino powinien mijać rywali jak slalomowe tyczki, a jedynie plątał się pod ich nogami. Bramka strzelona była głównie zasługą znakomitego podania Lewandowskiego. Szkoda, że Kuba nie jest w tej formie co w zeszłym sezonie, czy choćby rundę temu.


Adrian Mierzejewski: 1. Jak można tak fatalnie wykonywać stałe fragmenty gry mając, aż tyle szans? Zero przydatności przeciwko San Marino. Właściwie można stwierdzić, że bardziej pomógł naszym rywalom niż im zagroził.


Kamil Grosicki: 6. Jeździec bez głowy. Szybkość, dynamika i przebojowość są po jego stronie, ale wyraźnie brakuje mu opanowania i chłodnej głowy w niektórych momentach. Bardzo ładna asysta przy golu Teodorczyka. Szkoda, że Fornalik nie dał mu szansy przeciwko Ukrainie. Na ten moment powinien być pierwszym lewym skrzydłowym w kadrze.


Ludovic Obraniak: 1. Miał doskonałą okazję, by odkupić wszystkie swoje winy. Zamiast bramki, trafił z 4 metrów prosto w Piatowa. Do tej pory nie rozumiem czemu lewonożny zawodnik uderzał prawą nogą w sytuacji, gdzie dużo lepiej byłoby mu uderzyć swoją lepszą kończyną. Powinien pożegnać się z kadrą. 


Robert Lewandowski: 6. Przeciwko Ukrainie powtórzył się scenariusz z poprzednich spotkań. Osamotniony, nie dostawał podań, jeśli już jakaś piłka szła w jego stronę to musiał walczyć o nią z dwoma rywalami w powietrzu. Cofając się po piłkę próbował coś zmienić w grze kadry, ale nie było chętnych do pomocy. Z San Marino zaliczył dwie bramki z rzutów karnych i jedną asystę. Widać, że gdy gra za plecami drugiego napastnika to ma więcej swobody i lepiej się czuje.


Łukasz Teodorczyk: 6. Z Ukrainą dał dobrą zmianę. Szkoda, że wszedł tak późno. Szkoda również, że Waldemar Fornalik tak źle go potraktował. Jednak napastnik Lecha odpłacił się bramką przeciwko San Marino. Warto próbować wariant gry z nim i Lewandowskim.


Arkadiusz Milik. 2. Chciał, ale mu nie wychodziło. Początkowo robił sporo wiatru w polu karnym San Marino, ale nie przynosiło to większych efektów. Potem kompletnie zniknął. Widać, że brakuje mu regularnych występów.


Podsumowując. Dla mnie największym problemem tej kadry jest trener Fornalik, który popełnia tyle błędów i na dodatek zachowuje się tak dziwnie, że groźnie przypomina mi coraz bardziej Franciszka Smudę. A im mocniej się do niego upodabnia, tym szybciej z reprezentacją powinien się pożegnać. A ci, którzy meczu nie oglądali mogą spać spokojnie. Nic dobrego nie stracili, a wiele pozytywnego zyskali. Na koniec sam idealnym podsumowaniem jest to, co Zbigniew Boniek napisał na swym Twitterze: Przepraszam. Dawno nie widziałem tak słabego meczu kadry. Co prawda to prawda panie prezesie!
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)