Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Chelsea eliminuje Manchester, The Blues grają w półfinale FA Cup.

Chelsea eliminuje Manchester, The Blues grają w półfinale FA Cup.

Piłka nożna | 01 kwietnia 2013 16:03 | Michał Kozera

fot. Catatan Bola Photo Gallery/flickr.com

To nie było typowe spotkanie gigantów Ligi Angielskiej. Nietypowy termin meczu – tuż po zakończeniu ligowej kolejki odbił się na jakości widowiska. Zmęczeni gracze spotkanie rozgrywali w dość spokojnym tempie, a jedyną bramkę zdobył Demba Ba.


Mecz taki, po którym nie ma wiele do powiedzenia. Pierwsza połowa charakteryzowała się częstą walką w środku pola i niewieloma groźnymi sytuacjami. Dopiero pod koniec pierwszej części spotkania zespoły ruszyły to śmielszego ataku i mogliśmy zobaczyć kilka bardzo dobrych piłek.


Mnie poraziła niezgrabność graczy Manchesteru. W szeregach diabłów doszło do ciekawych zmian – na prawej obronie zagrał totalnie próżny w pomocy Antonio Valencia, Phil Jones zaś towarzyszył w środku pola Carrickowi i Cleverleyowi.


Przed meczem głośnym echem odbił się brak w kadrze Wayne’a Rooneya, który według słów Fergusona nie był gotowy na mecz.


Od pierwszej minuty mecz rozpoczął Nani, który spisywał się znacznie poniżej oczekiwań. Nie mógł dogadać się z kolegami, był niecelny i nieskuteczny. Ze zdecydowanie lepszej strony zaprezentował się Danny Welbeck.


W ekipie gospodarzy bardzo dobre spotkanie rozegrał Juan Mata oraz Eden Hazard. Na pochwałę zasługuje w zasadzie cała ekipa The Blues – grali składniej, dynamiczniej i o wiele pewniej. Dwaj wspomniani zawodnicy nieźle napędzali akcje, a ten pierwszy wyraźnie miał ochotę pokonać Davida De Geę w ramach rewanżu za poprzedni mecz, gdy bramkarz Diabłów czubkiem buta wyjął strzał Maty.


Dopiero druga połowa przyniosła akcje godne tej rangi spotkania. Czy ćwierćfinał FA Cup zasługuje na piękne bramki?


No Ba.


Demba zachwycił mnie, kibica przeciwników. Świetnie minął linię obrony i w niesamowity sposób odbił/wytrącił/wyhaczył długie (i równie dobre) podanie Maty. Piłka przelobowała bezradnego De Geę, który nie miał szans na wyjęcie tego strzału. I nawet się za to nie zabierał.


Gol w 49 minucie nie jest dobry, bo to niemal jak rozpoczęcie meczu ze słabym bilansem. Dla Diabłów w zasadzie nie powinno być różnicy – słabym bilansem była ich ospała gra. Być może widać trudy sezonu, który przecież zaczęli i długo rozgrywali z pokaźnym bilansem strzeleckim.


Gol w 49 minucie jest świetny, bo od początku zaznacza się przewagę nad rywalem. Tak też się stało. Chelsea weekend mogła zaliczyć do fatalnych po porażce 1:2 z Southampton, na szczęście jednak „Fuck off” Benitez tym razem znalazł złoty środek na wygranie meczu. Kto wie – może na koniec swojej kampanii w Londynie kibice mu podziękują?


Chyba prędzej ewentualne sukcesy zostaną zapisane wyłącznie piłkarzom.


Ci dziś, powtórzę raz jeszcze, zagrali naprawdę nieźle. Tym razem to nie Chicharito pokonał Cecha – to Czech był lepszy od Meksykanina. W pierwszej połowie stopą wyciągnął strzał z dystansu, w drugiej zaś nie dał się drugi raz z rzędu przelobować po uderzeniu głową. Bronił wiele więcej, chociaż znaczna część akcji albo kończyła się na obronie Chelsea, albo lądowała na aucie.


Ogromną szansę miał Robin van Persie. Holender z 7 metrów posłał piłkę wysoko ponad poprzeczką i tym samym potwierdził swoją niemoc. To już 12 mecz bez jego bramki. Klubowy, bo w reprezentacji notuje świetne występy. W Manchesterze nie może się wstrzelić, ba, marnuje okazje, które można nazwać ‘setkami’. Drugi Torres?


Na Chelsea czeka kolejny Manchester. Tym razem to City stanie na drodze londyńczykom. Ja będę kibicował The Blues – jeżeli przegrywać, to z mistrzem.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)