Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Niedziela w Ekstraklasie: Zubas broni swojego rekordu

Niedziela w Ekstraklasie: Zubas broni swojego rekordu

Piłka nożna | 07 kwietnia 2013 10:59 | Hubert Błaszczyk
Zubas wielokrotnie musi ratować swój zespół w takich sytuacjach.
fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news
Zubas wielokrotnie musi ratować swój zespół w takich sytuacjach.

450 minut – dokładnie przez taki czas bramki nie puścił bramkarz GKS-u Bełchatów, Emilijus Zubas. Golkiper bełchatowian, tym razem będzie musiał chwytać strzały zawodników Korony, którzy w tym sezonie w każdym meczu strzelali bramki. Która seria zostanie zakończona? O 17 z kolei mecz dwóch drużyn aspirujących do europejskich pucharów. Czy Piast bez Dariusza Treli da sobie radę pod Wawelem?


Korona Kielce – GKS Bełchatów X (niedziela, 14:30)

To może być ciężki mecz do oglądania. Zarówno Korona jak i GKS grają raczej toporną piłkę, dlatego wielkich fajerwerków w tym spotkaniu raczej nie zobaczymy. Kielczanie na własnym stadionie są groźnym zespołem, ale po pokonaniu Legii jedynym wartościowym wynikiem było w zasadzie zwycięstwo na własnym stadionie z Ruchem Chorzów, który prezentuje w tym sezonie nierówną formę. Remisu na wyjeździe z Podbeskidziem, czy u siebie ze Śląskiem nie można zapisać po stronie sukcesów, bo Koroniarze mieli szansę te mecze wygrać. W ostatniej kolejce w Bielsku-Białej zaprezentowali się jednak słabo, strzelając bramkę ze spalonego. Z kolei GKS w 20. kolejce odniósł pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej. Po bramce z rzutu karnego Łukasza Madeja, bełchatowianie pokonali na własnym stadionie zespół mistrza Polski, Śląska Wrocław. W kontekście tego spotkania trzeba jednak wspomnieć, że przez większą część drugiej połowy GKS grał z przewagą jednego zawodnika. Podopieczni Kamila Kieresia pomimo dogodnych sytuacji kolejnych bramek strzelić nie byli w stanie, a Śląsk miał swoje okazje i gdyby nie szczęście i umiejętności Zubasa, to ligowi outsiderzy musieliby obejść się smakiem. W niedzielnym spotkaniu stawiamy na remis. Dużo bramek tu nie zobaczymy, skończy się zapewne bezbramkowo lub 1:1.


Wisła Kraków – Piast Gliwice 1 (niedziela, 17:00)
Wisła zaprezentowała się w Gdańsku słabo. Przez blisko 60 minut nie była w stanie zagrozić bramce Lechii. Nie ma się co jednak dziwić, skoro w ataku biegał Rafał Boguski, który groźny jest od święta. Z Piastem od pierwszej minuty ma zagrać Tsvetan Genkov, a do składu wrócić Ivica Iliev. Bułgar jest irytujący, bo kładzie się i wymusza na arbitrach decyzje, ale to całkiem dobry piłkarz, który wie w jaki sposób napędzać akcję krakowian i jak zachować się pod bramką przeciwnika. Z Patrykiem Małeckim, Iliev tworzy groźny duet skrzydłowych, których Piast musi się obawiać. Gliwiczanie mają jednak swoje problemy. W meczu z Wisłą nie zagra Dariusz Trela. Jeden z najlepszych bramkarzy T-Mobile Ekstraklasy w ostatniej kolejce został ukarany czerwoną kartką i w Krakowie musi pauzować. Trela zagrał we wszystkich meczach gliwiczan w tym sezonie i niejednokrotnie ratował zespół przed stratą bramki. Brak najbardziej wartościowego, obok Tomasza Podgórskiego zawodnika może okazać się brzemienny w skutkach, bo z całym szacunkiem dla Jakuba Szmatuły, to bramkarzem na ekstraklasowym poziomie on nie jest. Asystent trenera Marcina Brosza, Dariusz Dudek zapowiada, że zespół przyjeżdża po zwycięstwo, ale są to raczej pobożne życzenia, my stawiamy na 2:1 dla Wisły.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)