Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Pierwszy raz młodzieży Widzewa

Pierwszy raz młodzieży Widzewa

Piłka nożna | 08 kwietnia 2013 22:30 | Przemysław Drewniak
Mariusz Stępiński był jednym z bohaterów starcia z Polonią
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Mariusz Stępiński był jednym z bohaterów starcia z Polonią

Dopiero w szóstej wiosennej kolejce Widzew Łódź zaliczył swoje pierwsze zwycięstwo w tym roku. W poniedziałek podopieczni Radosława Mroczkowskiego po bardzo ciekawym meczu pokonali u siebie Polonię Warszawa 3:2 i oddalili się w tabeli od zespołów walczących o utrzymanie. Wygraną zagwarantowali łodzianom młodzieżowi reprezentanci Polski – strzelec przepięknej bramki Bartłomiej Pawłowski oraz Mariusz Stępiński, który zanotował dwie asysty.


Widzew Łódź 3-2 Polonia Warszawa


Sylwester Cacek już powinien rezerwować fundusze na wykupienie z Jagiellonii Białystok Bartłomieja Pawłowskiego. Do Widzewa 21-letni napastnik  trafił zimą z Podlasia na zasadzie wypożyczenia z opcją pierwokupu i to pod opieką specjalisty od młodzieży, trenera Radosława Mroczkowskiego, zaczął pokazywać w Ekstraklasie pełnię swoich możliwości. W spotkaniu z Polonią strzelił już trzecią tej wiosny bramkę dla Widzewa, popisując się trafieniem wyjątkowej urody. W 54. minucie przeprowadził znakomitą akcję, podał do Mariusza Stępińskiego, a ten oddał piłkę Pawłowskiemu, który zza pola karnego uderzył „fałszem” w samo okienko bramki strzeżonej przez Sebastiana Przyrowskiego. Zasłużył na tego gola jak nikt w barwach łódzkiej jedenastki – był zdecydowanie najbardziej wyróżniającym się piłkarzem gospodarzy i to przez niego przechodziła większość akcji Widzewa.


Równorzędnym partnerem w ataku był dla niego niespełna 18-letni Mariusz Stępiński. Asystował on także przy pierwszym trafieniu dla Widzewa. W 10. minucie gospodarze wyszli z kontratakiem, a Stępiński wyłożył piłkę starszemu zaledwie o rok Veljkowi Batroviciowi, który dopiero po raz pierwszy w tym sezonie rozpoczął mecz od pierwszej minuty. Wygrał pojedynek sam na sam z Przyrowskim i dał prowadzenie ekipie gospodarzy. Nikt nie miał wątpliwości, że zasłużone – Widzew był przez pierwsze pół godziny gry stroną dominującą, a Polonia miała problemy ze skonstruowaniem choćby jednej składnej akcji. Aż do 34. minuty – wtedy to prawą stroną wyszedł Tomasz Hołota, dośrodkował zbyt mocno, ale akcję zamykał Miłosz Przybecki, który nieudanie przymierzył z woleja. Piłkę po jego strzale skierował jednak w światło bramki… Marcin Kaczmarek, pechowo zaliczając samobójcze trafienie. Od tego momentu gra nieco się wyrównała, choć nadal to gospodarze mieli więcej z gry.


Stępińskiemu możemy przyznać za ten występ bardzo wysoką notę, choć dobre wrażenie zdecydowanie popsuł w żenujący sposób upadając w polu karnym Polonii w 63. minucie spotkania. Młody napastnik Widzewa przewrócił się, choć biegnący za nim Martin Baran nawet go nie zahaczał. Co gorsza, na przedstawienie Stępińskiego nabrał się sędzia Tomasz Garbowski, dyktując dla łodzian rzut karny, którego na bramkę zamienił Łukasz Broź. Od tego momentu gospodarze spokojnie kontrolowali przebieg meczu i wydawało się, że ich prowadzenie jest niezagrożone. Ale w 82. minucie po raz kolejny nie popisała się defensywa łodzian. Po rzucie rożnym w polu karnym obrońcy zbyt dużo miejsca pozostawili Tomaszowi Hołocie, który dał gościom nadzieję na wywiezienie ze stadionu przy Piłsudskiego jednego punktu. Polonia miała nawet świetną szansę na wyrównanie, ale po dośrodkowaniu Pawła Wszołka Daniel Gołębiewski nie sięgnął piłki głową.


Po zwycięstwie nad Polonią Widzew zwiększył swoją przewagę punktową nad zespołami walczącymi o utrzymanie i kosztem Zagłębia Lubin awansował na 11. miejsce w tabeli. Dziś podopieczni Radosława Mroczkowskiego zaprezentowali trochę radosny futbol, ale taką grą z pewnością będą przyciągać kibiców na swoje mecze. Polonia od momentu strzelenia pierwszego gola nie prezentowała się źle, ale ciężko wygrywać mecze, gdy nie ma się w swoim składzie ani jednego klasowego napastnika. Nie jest nim Piotr Grzelczak, któremu ewidentnie nie leży styl gry „Czarnych Koszul”. Przeciwko Widzewowi źle prezentowała się także obrona. Póki co nie widać zatem przyczyn, dla których Polonia miałaby na koniec sezonu utrzymać miejsce w pierwszej części tabeli.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)