Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Słaby Real w półfinale. Wielkie serce Turków w meczu rewanżowym

Słaby Real w półfinale. Wielkie serce Turków w meczu rewanżowym

Piłka nożna | 10 kwietnia 2013 13:16 | Adrian Szymczak
Didier Drogba
fot. uefa.com
Didier Drogba

Za nami mecz rewanżowy pomiędzy Galatasaray Stambuł a Realem Madryt. Pierwszy mecz zakończył się pewnym zwycięstwem Królewskich 3-0 i mało kto się spodziewał, by Turcy mogli coś ugrać w meczu rewanżowym.


Tak jak przewidywaliśmy 50 tysięcy ludzi zgromadzonych na Türk Telekom Arena zgotowało piłkarzom z Madrytu prawdziwe piekło. Ogłuszający doping połączony ze świetną oprawą stworzył na stadionie niesamowitą atmosferę. Królewscy osłabieni brakiem Sergio Ramosa i Xabiego Alonso wyszli tylko z jednym hiszpańskim zawodnikiem w podstawowej jedenastce, którym był bramkarz Diego Lopez. Była to piewsza taka sytuacja w ponad stuletniej historii klubu. Z kolei Galata zaczęła mecz bez swojego podstawowego napastnika Buraka Yilmaza, który w pierwszym meczu obu drużyn ujrzał żółtą kartkę, która wykluczyła go z gry w rewanżu.


Początek meczu należał do przyjezdnych, którzy już w 7 minucie meczu trafili do siatki gospodarzy. Sami Khedira mocno wstrzelił piłkę w pole karne, a Cristiano Ronaldo tylko dopełnił formalności i umieścił piłkę w bramce strzeżonej przez Fernando Muslere. Po straconej bramce piłkarze Galatasaray powoli i mozolnie próbowali konstruować akcję na połowie Realu, lecz bezskutecznie. Większość piłek kierowali na swoje prawe skrzydło gdzie Wesley Sneijder co rusz dośrodkowywał, niestety bez większego zagrożenia. W 24 minucie piłkarze Królewskich mieli szansę na podwyższenie prowadzenia lecz Di Maria zmarnował świetne podanie piętką od Ronaldo. Jeszcze w pierwszej części spotkania kontuzji nabawił się Michael Essien i w jego miejsce musiał wejść Alvaro Arbeloa. Pierwsze 45 minut zakończyło się wynikiem 1-0 i nic nie wskazywało na to, co miało nadejść w drugiej części spotkania…


Ta wyglądała zupełnie inaczej niż pierwsza. Choć pierwsze dziesięć minut nie wskazywało na jakąś zmianę, Fatih Terim był zadowolony z gry swoich podopiecznych od samego początku drugiej części, gdyż co chwile mogliśmy zauważyć gesty zadowolenia w stronę swoich piłkarzy. Wyraźnie rozluźniony Real nie kwapił się do zmasowanych ataków i pozwolił na grę piłkarzom Galaty. Uskrzydleni słowami trenera i ogłuszająym dopingiem piłkarze z Turcji w 57 minucie strzelają pierwszą bramkę. Bramkę, która może kandydować do trafienia roku tej edycji Ligi Mistrzów. Autorem tego gola był Emmanuel Eboue, który popisał się potężnym uderzeniem zewnętrzną częścią stopy zza pola karnego. Diego Lopez mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem w sam górny róg swojej bramki. Od tego momentu zaczęło się prawdziwe szaleństwo na Türk Telekom Arena. Doping stał się jeszcze głośniejszy, a piłkarze Galaty uwierzyli w swoje umiejętności.Zmiany przeprowadzone przez Fatiha Terima ożywiły grę piłkarzy i w 70 minucie Galata wyszła na prowadzenie, a strzelcem bramki był Wesley Sneijder. Minutę później eksplozja radości na stadionie, gdyż zdezorientowany Real Madryt traci trzecią bramkę! Cudownym strzałem piętką popisał się Didier Drogba. Mourinho od razu zareagował i przeprowadził zmiany. Padł również czwarty gol dla Galaty, ale na spalonym był Drogba. W 88 minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę za niesportowe zachowanie wobec arbitra otrzymał rezerwowy Alvaro Arbeloa. Piłkarze z Turcji zaczęli przeprowadzać szaleńcze ataki na bramkę Diego Lopeza, lecz już bez takiego powodzenia. Efektem ubocznym tych ataków był fakt, że Galatasaray musiało się odsłonić, co bez skrupułów w 92 minucie wykorzystał Real przeprowadzając zabójczą kontrę, którą zakończył Ronaldo jednocześnie stając się samodzielnym liderem strzelców tej edycji Ligi Mistrzów z 11 bramkami na koncie.


Mecz zakończył się wygraną Galatasaray 3-2 lecz w dwumeczu lepszy był Real wygrywając 5-3. Piłkarze Galaty bez wątpienia z podniesioną głową opuszczają tegoroczną edycję Ligi Mistrzów. Pokazali prawdziwe serce do walki i ambicje, którą straszyli Real przed pierwszym spotkaniem. Mecz, którego byliśmy świadkiem na Türk Telekom Arena z pewnością zapadnie wielu kibicom w pamięci. Nie zabrakło oczekiwanych emocji, kartek i pięknych bramek.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)