Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Gdzie sędziowie mają oczy?

Gdzie sędziowie mają oczy?

Piłka nożna | 13 kwietnia 2013 21:15 | Hubert Błaszczyk

fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl

Spotkanie Wisły Kraków z Legią Warszawa było kolejnym, w którym sędziowie bramkowi popełnili błędy. Nasuwa się więc pytanie, po co ten eksperyment? Legia pokonała w tym meczu Wisłę, ale na wygraną nie zasłużyła. W sobotę zremisował też Śląsk, a spadek do pierwszej ligi GKS-u właściwie przypieczętował Ruch Chorzów.

 

GKS Bełchatów – Ruch Chorzów 0:3
To miał być mecz o posadę Jacka Zielińskiego i zawodnicy Ruchu bardzo nie chcieli go zwolnić. Trzy bramki zaaplikowane bełchatowianom pozwoliły głęboko odetchnąć byłemu trenerowi Lecha Poznań, a chorzowianom odskoczyć GKS-owi na bezpieczne 12 punktów przewagi. Bełchatowianie nieuchronnie zmierzają do pierwszej ligi i nie zmieni tego ambitna postawa Zubasa i próba wykrzesania wszystkich sił z zawodników przez trenera Kamila Kieresia. W meczu z Ruchem zawiodła przede wszystkim defensywa, która była najmocniejsza formacją zespołu z Bełchatowa w tej rundzie. Przy drugiej bramce obrońcy GKS-u zachowali się karygodnie. Piłka w polu karnym odbijała się jak na stole ping-pongowym, a piłkę do bramki skierował niepostrzeżenie Maciej Jankowski. Trzeba być dla GKS-u sprawiedliwym. W rundzie rewanżowej prezentuje się lepiej, ale na wiosnę strzelił tylko jedną bramkę i to z rzutu karnego. W taki sposób T-Mobile Ekstraklasy się nie uratuje.


Polonia Warszawa – Śląsk Wrocław 2:2
Śląsk tym spotkaniem miał odskoczyć od grupy zespołów, które aspirują do trzeciego miejsca. Zaczęło się jednak nieszczęśliwie dla wrocławian i skończyło się równie niefortunnie. Pierwszą i czwartą bramkę zdobyła Polonia, środek meczu należał natomiast do wrocławian. Mecz zakończył się więc sprawiedliwym remisem. Trzeba przyznać, że Śląsk trzech punktów nie wywiózł ze stolicy na własne życzenie. No, ale czego można oczekiwać po drużynie, w której na szpicy biega Gikiewicz? Gdy na murawie pojawił się Mouloungui, to gra ofensywna Śląska od razu zaczęła wyglądać bardziej wyraziście. Kuriozalna była druga bramka dla warszawian, którą strzelił sobie sam plecami Marian Kelemen. Słowak to dobry bramkarz, ale czasami zdarzają mu się różne gafy. Słabszy dzień miał akurat, wtedy gdy wrocławianie potrzebowali zwycięstwa. W tabeli utrzymany został więc status quo. Trzeci jest Śląsk, ale Polonia nadal nie straciła szans na puchary.


Wisła Kraków – Legia Warszawa 1:2
Dobry mecz, w którym nie brakowało emocji, ale niestety też kuriozalnych pomyłek sędziowskich. Arbitrzy bramkowi po raz kolejny nie spełnili swojej roli. Tym razem jeden z sędziów nie zauważył, że przy pierwszej bramce dla Legii piłka opuściła wcześniej boisko. Arbiter znajdował się dosłownie metr od tej sytuacji i widział tą akcję jak na tacy. Czego więc potrzeba więcej do trafnej oceny sytuacji? Legioniści poszli za ciosem i do pierwszej bramki, dołożyli szybko drugą. Było już w zasadzie po meczu i chyba tak niestety pomyśleli zawodnicy Jana Urbana. Warszawianie oddali bowiem inicjatywę Wiśle i kilkakrotnie pod ich bramką poważnie się zakotłowało. Bramkę w 87. Minucie zdobył dla krakowian Daniel Sikorski. To nie lada wyczyn, bo Sikorski na gola w Ekstraklasie czekał już od ponad czterdziestu spotkań. Wcześniej jednak sędzia powinien odgwizdać rzut karny za zagranie w polu karnym Tomasza Jodłowca. Arbiter tego jednak nie uczynił i Wiślacy mają prawo czuć się oszukani. W końcówce podopieczni Tomasza Kulawika mogli jeszcze wepchnąć piłkę do siatki, ale zabrakło umiejętności. Dwa razy skiksowali Patryk Małecki i Gordan Bunoza. Po zakończeniu spotkania sprowokowany przez Kuciaka, ostrą jatkę wzniecił Siergiej Pareiko. Estończyk powinien chyba po odwieszeniu butów na kołek zostać zaproszony przez właścicieli KSW na jedną z gal MMA, bo to już nie pierwszy tego typu wyczyn w jego wykonaniu. Może zmierzyłby się z innym byłym zawodnikiem, Jackiem Wiśniewskim?

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)