Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Gra o Stadion

Gra o Stadion

Piłka nożna | 15 kwietnia 2013 14:00 | Jakub Kacprzak

fot. Zuzanna Kacprzak

Spring is coming… a wraz z wiosną nadszedł koniec jednego z mocarstw. Królestwo z zachodniej części Centrum chwiało się ku upadkowi od dawna. Ostatecznie ogromne długi, brak perspektyw na rozwój i fatalni władcy zmieniający się co chwilę spowodowali, że Zachód pozostał bez królestwa. Na Wschodzie jednak również nie dzieje się dobrze. Chwieje się kraina dwóch byłych mocarstw, które niegdyś władały światem polskiego futbolu. Dziś kurz unosi się nad zamkami obydwu królestw, wojna prowadzona z królową całej krainy doprowadza do buntów, walk i wzajemnej niechęci. Nie jest to dobry czas dla Wschodu i Zachodu. W powietrzu czuć napięcie. Jak to się wszystko skończy? 


Gdy na tronie krainy zwanej Centrum zasiadła Hanna Zdanowska wierzono, że będą to rządy mądre, pełne sukcesów i przyszłych korzyści. Jednak zamiast tego zobaczyliśmy damską wersję Joffrey’a Baratheona. Patrzącą jedynie na własne, wyolbrzymione ego, zachłanną na władzę i pieniądze, a co najgorsze, nie mającą pojęcia czym powinno być prawdziwe zarządzanie ludem. Niestety otacza się ona zdradzieckimi doradcami. Każdy w rządzie knuje niczym Littlefinger i Lord Varys. O prawdziwych zamiarach nikt nie mówi, bowiem jeden przeciwko drugiemu tutaj jest. Brakuje jednak honorowego, podążającego właściwymi wartościami człowieka w stylu Eda Starka. Wschód ma władcę przypominającego Stannisa Baratheona. Człowieka marzącego o władzy, mającego za sobą armię, ale otaczającego się złymi doradcami i nie grającego według reguł. Zachodem nikt już nie włada. Do korony doczepić się jednak chciało wielu. Jednak większość z nich przypominało nadwornych błaznów niż prawowitych władców. Jednak bezkrólewie na Zachodzie nie oznacza, że druga strona Centrum całkowicie się poddała. Obie krainy walczą bowiem o to, co ma ich uratować. Co jest dla nich niczym św. Graal – Stadion. Mityczny już cel, o który walczą, knują i wzajemnie sobie wyrywają obydwie strony.


Twierdza idealna, mająca przynosić zysk, splendor i rozświetlać szarą rzeczywistość centralnej krainy. Obecne zamki Wschodu i Zachodu bardziej przypominają baraki niż porządne obiekty straszące rywali i dające poczucie bezpieczeństwa. Sylwester Cacek wierzył, że ma prawo do nowej twierdzy, tak jak Stannis wierzy w to, że jest prawowitym następcą tronu. Miało być blisko celu. Zdanowska rozpisała rozporządzenie. Miano znaleźć chętnych do współpracy. Wszystko jednak upadło. Wściekły Cacek grozi przeprowadzeniem wschodniego królestwa do innej krainy. Niczym Stannis, posunie się do wszystkiego byleby tylko dojść do upragnionego celu. Jednak czy posunie się tak daleko, że poświęci swych poddanych, zabierze historię wschodniego królestwa i podąży gdzie indziej? Na Zachodzie jest Jarosław Turek, który wciąż mianuje się jako władca tejże krainy. Człowieka, który jest niczym Tywin Lannister. Bogaty, mający możliwości, ale nie ceniący wartości i mający się za najważniejszego z najważniejszych. Nie widzi, że jego dążenia doprowadziły do upadku. Że jego podopieczni, których wybierał i ufał im zrujnowali Zachód. Stannis walczy z Tywinem o Stadion. Damska wersja Joffrey’a natomiast ma jeden słaby punkt. Jest bowiem z Zachodu i każdy wie, że jej serce bije dla tegoż królestwa. Stannis zdążył już stwierdzić, że rząd woli ratować trupa za wszelką cenę niż myśleć o przyszłości całego Centrum.


Cała sytuacja wygląda tragicznie. Ludzie boją się, że dojdzie do zamieszek. Jaki jest bowiem sens dawania Stadionu królestwu, które tak naprawdę przestało istnieć? Jednak czy Wschód może mieć pewność, że w nowej twierdzy będzie silniejszy i potężniejszy? Teraz, gdy na obecnym obiekcie widać pustki? Zastanawia mnie też jakich kart przetargowych użyją obydwie strony. Prawda może być dla wszystkich bolesna, a wynik szokujący. Jeśli sam Zachód dostanie Stadion to będzie to ogromna kpina ze strony Zdanowskiej. Wschód będzie wściekły i z pewnością nie skończy się to zbyt miło. Należy sobie zadać pytanie. Czy nie lepiej byłoby postawić jeden, duży Stadion gdzieś w neutralnym, nowym miejscu? Dla obydwu stron byłoby to najlepsze rozwiązanie. Zanim Zachód się odbuduje (o ile to nastąpi, choć mam nadzieję, że się uda) minie kilka lat. Wschód wciąż funkcjonuje, toczy wojny z innymi królestwami i walczy o sukces. Nie można go pozbawiać szansy na rozwój.


Gra o Stadion trwa i zbierze zapewne niejedno żniwo. Zapowiadają się ciężkie czasy dla Centrum. I jedyne co można na koniec powiedzieć to: Brace Yourself… Game of Stadiums is coming. 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)