Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Robert Demjan dla SPORT4FANS.PL: Nie czuję się gwiazdą

Robert Demjan dla SPORT4FANS.PL: Nie czuję się gwiazdą

Piłka nożna | 15 kwietnia 2013 23:00 | Przemysław Drewniak
Robert Demjan walczy o koronę króla strzelców Ekstraklasy
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Robert Demjan walczy o koronę króla strzelców Ekstraklasy

Po fatalnej rundzie jesiennej szanse na utrzymanie Ekstraklasy w Bielsku-Białej były tylko iluzoryczne. Podbeskidzie znajduje się jednak w czołówce ligi pod względem zdobywanych punktów wiosną i do wyprzedzającej go w tabeli Pogoni traci już tylko pięć „oczek”. Seria czterech spotkań bez porażki, jaką notują aktualnie „Górale”, nie byłaby możliwa bez fantastycznie spisującego się Roberta Demjana. W meczu z Zabrzu słowacki napastnik strzelił swoją 11. bramkę w tym sezonie i śmiało można już mówić o nim jako o jednej z czołowych gwiazd naszej ligi. Sam jednak się nią nie czuje, o czym opowiedział w rozmowie dla naszej strony.


Bardzo słaby Górnik, słabe Podbeskidzie, ale to drużyna z Bielska miała w swoim składzie klasowego napastnika i dlatego wygrała to spotkanie. Czy z Twojej perspektywy też tak to wyglądało?
 Zgodzę się z tym, że był to słaby mecz, ale dla nas liczą się tylko trzy punkty. Nie interesuje nas to, czy gramy dobrze czy nie. Co z tego, że będziemy się ładnie prezentowali, a potem przegramy. Wiele razy już tak było, chociażby jesienią, gdy straciliśmy w ten sposób dużo punktów.
 

Ale musisz się zgodzić, że dzisiejsze zwycięstwo było nieco szczęśliwe. Czy z taką grą Podbeskidzie ma szanse na utrzymanie?
Tutaj gra się na punkty, a nie na styl. Od początku wierzymy w to, że się utrzymamy. Najważniejsze jest dla nas to, że wygrywamy i zbliżamy się do tego celu.

Strzelasz bramkę w trzecim kolejnym meczu, ale tych goli mogło być dzisiaj więcej. Co się stało w 10. minucie spotkania?

Nie wiem, szczerze mówiąc. Po prostu źle sobie trafiłem (śmiech). Dostałem świetną piłkę od „Maliny” (Piotr Malinowski – red.), ale tego nie wykorzystałem. Najważniejsze, że udało się strzelić w końcówce, bo remis tutaj nic nam nie dawał.


Miałem wrażenie, że dopiero w ostatnich minutach przypomnieliście sobie, że walczycie o utrzymanie. Ale wcześniej w drugiej połowie gra z Waszej strony wyglądała ospale.

No tak, wszystko przez pogodę. Nagle, z niczego zrobiło się 20 stopni i naprawdę ciężko się nam grało w takich warunkach. Oczywiście w lecie nie poczulibyśmy różnicy, ale jak jednego dnia trenujemy przy jednym stopniu, a za chwilę gramy mecz w słońcu, to bardzo trudno jest się od razu przystosować.


W ostatnich tygodniach media okrzyknęły Cię rewelacją sezonu. Jak się czujesz w roli gwiazdy nie tylko drużyny, ale i całej Ekstraklasy?

Nie, nie, ja się nie czuję jak gwiazda (śmiech). Liczy się cały zespół, razem wychodzimy na boisko i walczymy. Podbeskidzie to nie tylko ja, wszyscy zapracowaliśmy na ostatnie zwycięstwa.


To dla Was drugie z rzędu zwycięstwo na wyjeździe, ale żeby się utrzymać, musicie także wygrywać u siebie...

Dokładnie tak. Czeka nas teraz bardzo ważny mecz z Bełchatowem. Najważniejszy w tej rundzie, zresztą jak każdy kolejny. Oni też jeszcze na pewno nie złożyli broni, więc nie będzie nam łatwo. Ale doskonale wiemy o co gramy, więc z naszej strony walki nie zabraknie.


Podobno na przedmeczowych zgrupowaniach relaksujecie się grając w hokeja na konsoli. Kto był tym razem górą?

Teraz nie graliśmy, bo trzeba było przeanalizować grę rywala i odpowiednio się skoncentrować. Zresztą nawet nie zabraliśmy Play Station (śmiech). Na razie najlepszy w tych gierkach jest Michal (Piter-Bućko – red.), ale już pracuję nad tym i niedługo go pogonię!


Rozmawiał w Zabrzu Przemysław Drewniak.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)