Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Historia żyjącej legendy Realu Madryt

Historia żyjącej legendy Realu Madryt

Piłka nożna | 17 kwietnia 2013 13:23 | Adrian Szymczak
Raul Gonzalez
fot. Tsutomu Takasu
Raul Gonzalez

W 1992 roku, ówczesny prezes Atletico Madryt Jesus Gil, zrobił jedną z największych przysług dla całego Madridismo. 15-letni Raul Gonzalez Blanco zasilił młodzieżowe drużyny Realu Madryt na zasadzie wolnego transferu, gdyż prezes Atletico zdecydował rozwiązać wszystkie drużyny młodzieżowe z powodu oszczędności. Nastolatek z San Cristobal de Los Ángeles (przedmieścia Madrytu) bardzo szybko zwrócił na siebie uwagę trenerów Królewskich.

 

W sezonie 1993/1994 Raul zdobył dla drużyny Realu Madryt C 13 bramek w 7 spotkaniach, co nie mogło obejść się bez echa. Siedemnastoletni wówczas Raul dostał swój pierwszy ważny w życiu telefon. Osobą, która do niego dzwoniła był sam Jorge Valdano. Młody Gonzalez dostał powołanie na towarzyski mecz z Realem Oviedo. Był to dla niego wielki przełom. W pierwszym występie w oficjalnej koszulce Realu Madryt, obok takich sław jak Butrageno czy Michael, młody Hiszpan radził sobie bez większych problemów. Zakończył ten mecz z bramką na koncie. Już wtedy mówiono, że ten chłopak zrobi furorę. Po meczu z Oviedo Raul dostał powołanie do drugiej drużyny młodzieżówki Realu Madryt. Zagrał debiutancki mecz w Palamos i na tym skończył swoją „karierę” w drugiej młodzieżówce. Po meczu w Palamos, Raul dostał drugi z telefonów, który pamięta przez całe życie. Telefonującym był dobrze wszystkim znany Rafael Benitez - trener młodzieżowego zespołu Realu Madryt. (tak! Benitez w latach 90-tych prowadził madrycką młodzież). Informacja, jaką przekazał Raulowi zmieniła jego życie. „Jedziesz do Karlsruhe z pierwszą drużyną”- powiedział Benitez.

 

Kilka dni po tym wydarzeniu, młody Raul stawia się w Ciudad Deportiva (ośrodek treningowy Realu Madryt). Z tym wiąże się ciekawa anegdotka. Otóż hierarchia w drużynach piłkarskich jest dość mocno ustalona, Raul miał dylemat, czy przebierać się w szatni pierwszej drużyny czy też wybrać szatnię młodzieżowców. Po chwili namysłu Gonzalez wybrał szatnię cantery. Taką skromnością cechował się przez całą swoją karierę. 25 października 1994 roku Raul rozegrał ponad 30 minut w meczu z niemiecką drużyną. Po meczu Jorge Valdano przyznał się, że momentami miał ogromne wątpliwości, czy dobrze zrobił wystawiając tego „dzieciaka” wśród dojrzałych gwiazd. Jednak Raul swoimi zagraniami bardzo szybko rozwiewał wątpliwości trenera. Nie trzeba było długo czekać (dokładnie tydzień) i Raul otrzymał pierwsze powołanie na oficjalny mecz Realu w Primera Division.

 

29 października 1994 roku, Raul Gonzalez przywdziewa trykot Realu Madryt i w wieku 17 lat i 4 miesięcy staję się najmłodszym piłkarzem, który zagrał w oficjalnym meczu Primera Division. W drodze do Saragossy po raz kolejny widać, że Raul jest naprawdę skromnym człowiekiem. W luksusowym autokarze większość piłkarzy leży sobie na wygodnych fotelach, a Raul siedzi z rękoma skrzyżowanymi i z prostymi plecami w pełnym skupieniu. Nadszedł jednak moment rozluźnienia i młody Hiszpan rozłożył się na fotelu i zasnął jak zabity. Debiut Raula był praktycznie idealny, wychodziły mu wszystkie zagrania. Brakowało tylko najważniejszego – bramki. Po meczu z Saragossą, Valdano wypowiedział znamienne zdanie: „Nawet w dniu, który będzie u Raula jednym z najsłabszych, Real Madryt nigdy nie będzie się czuł tak, jakby grał w dziesiątkę”.

 

Niemoc strzelecka bardzo dręczyła Hiszpana. Jednak nie zwątpił we własne umiejętności i jedyne o czym myślał to lista piłkarzy powołanych na następny mecz, którym były derby z lokalnym rywalem - Atletico Madryt. I stało się. Trener ogłosił listę na której znalazł się także Raul i to także od pierwszej minuty! Nastąpiła także bardzo symboliczna zmiana pokoleniowa. Młody Raul zastąpił na pozycji napastnika legendę Realu - Emilio Butrageno. Do tego wszystkiego Raul otrzymał koszulkę z numerem 7, którą „odziedziczył” po El Buitre. Nie oddał tej 7 przez kolejne 18 lat… Santiago Bernabeu bardzo ciepło przywitało młodzieńca, który biegał z 7 na plecach. W 43 minucie meczu derbowego Raul popisał się genialnym strzałem w „okno” bramki strzeżonej przez bramkarza Atletico. W tym meczu Raul dorzucił jeszcze asystę. Było to dla niego ogromne przeżycie. Grając przeciwko klubowi w którym się wychował, walnie przyczynił się do zwycięstwa Realu Madryt. Jego serce było podzielone. Był to dla niego wielki wieczór. Madridismo dowiedziało się wtedy, że mają prawdziwy skarb w swoich szeregach.

 

W tym samym sezonie Raul łącznie w 30 meczach strzelił 10 bramek (28/9 w Primera Division). Był to początek niesamowitej kariery młodego chłopaka z przedmieść Madrytu. Raúl od sezonu 1994/1995, aż do sezonu 2009/2010 grał w pierwszym składzie Realu Madryt, stanowiąc o jego sile ofensywnej i walnie przyczynił się do zdobycia przez Real Madryt ostatnich dziewięciu tytułów – sześciu Mistrzostw Hiszpanii oraz trzech Pucharów Ligi Mistrzów. Po zakończeniu kariery przez Fernando Hierro został kapitanem reprezentacji oraz Realu. Raúl w Primera Division rozegrał 542 spotkania, w których strzelił 228 bramek. Z takim dorobkiem stał się trzecim najskuteczniejszym strzelcem w historii La Liga. W Lidze Mistrzów zagrał w 135 spotkaniach i strzelił w nich 66 bramek. Te statystyki kapitalnie obrazują jak wielkim talentem był Raul Gonzalez i jak ważnym był ogniwem w szeregach Królewskich.

 

W ciężkich dla Madrytu latach, Real wzmacniał się kolejnymi gwiazdami, które stopniowo posyłały Raula na ławkę rezerwowych. Na boisku spędzał coraz mniej czasu, lecz w szatni nadal był niesamowitym przywódcą. Każdy zawodnik mógł się do niego zwrócić z problemem. Stał się żywą legendą grającą w Realu i był wzorem do naśladowania dla młodych chłopców z madryckiej cantery, którzy marzą o takiej samej karierze. Nowy trener Realu, Jose Mourinho, nie widział już w składzie pełnym gwiazd miejsca dla 33-letniego już wtedy Raula. Ten zdecydował się na prawdopodobnie najbardziej bolesny moment w jego karierze. Zdecydował, że opuści Real Madryt, ale nadal wyrażał chęci kontynuowania kariery piłkarskiej. 26 lipca 2010 roku nastąpił moment, który El Capitano zapamiętał na całe życie. Wtedy po raz ostatni z loży honorowej spojrzał na murawę Santiago Bernabeu i popłynęły mu łzy. „Hala Madrid!” - tak brzmiały jego ostatnie słowa, jako zawodnika Realu Madryt. Skończyła się pewna epoka w historii klubu, jak i samego zawodnika. Raul przeniósł się do niemieckiego Schalke 04, gdzie w 66 meczach Bundesligi strzelił 28 bramek. W Schalke również otrzymał koszulkę z numerem 7. W 2012 roku Raul ponownie zmienił klub. Tym razem padło na arabski Al Sadd. Tutaj również z numerem 7 na plecach El Siete zdobywa bramki na boiskach w Arabii Saudyjskiej. 13 kwietnia zespół Raula Al Sadd przypieczętował mistrzostwo Qatar Stars League. El Siete dołożył do tego sukcesu sporą cegiełkę.


Raul był i jest piłkarzem, którego wręcz trzeba pokazywać młodym adeptom sztuki piłkarskiej, żeby czerpali z niego przykład do naśladowania, bo takim niewątpliwie jest nieustępliwy i zawsze walczący do końca RAUL GONZALEZ BLANCO. Gdy on skończy karierę, skończy się również pewna epoka w historii hiszpańskiej i światowej piłki.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)