Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Zwycięski Lech. Reiss strzela!

Zwycięski Lech. Reiss strzela!

Piłka nożna | 22 kwietnia 2013 11:06 | Hubert Błaszczyk
Zawodnicy Lecha świętują z kibicami.
fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news
Zawodnicy Lecha świętują z kibicami.

W korespondencyjnym pojedynku Lecha i Legii nadal utrzymuje się status quo. W niedzielę zawodnicy z Poznania pokonali po efektownym pojedynku 3:1 Zagłębie i nadal tracą do warszawian cztery punkty. Wydarzeniem dnia była bramka strzelona przez Piotra Reissa! Wcześniej Śląsk w meczu przyjaźni zremisował z Lechią.


Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 1:1
Błędy, błędy i jeszcze raz błędy – to mogli obejrzeć głównie kibice, którzy zdecydowali się tego dnia na mecz Śląska z Lechią. Obie bramki w tym spotkaniu rywalom sprezentowali bramkarza Śląska i Lechii. Marian Kelemen w ostatnich tygodniach nie prezentuje zbyt wysokiej formy. W pojedynku z Lechią popełnił fatalny błąd przy wyprowadzaniu piłki, który zakończył się bramką Piotra Wiśniewskiego. Śląsk długo bił głową w mur i nie miał pomysłu na wyrównanie, ale do czego w składzie ma Piotra Ćwielonga? Pepe z dokładnością szwajcarskiego zegarka strzela w ostatnich pięciu minutach pojedynków. Tym razem również ukuł w 89. Minucie, kiedy to ulokował piłkę w siatce pomiędzy nogami Bartosza Kanieckiego. Błąd golkipera gdańszczan był ewidentny, bo strzał Ćwielonga ani nie był mocny, ani też trudny. Mecz przyjaźni rozczarował. W pierwszej połowie Śląsk grał zaskakująco słabo. Zawodnicy Levy’ego na pierwsze 45 minut nie wyszli z szatni, bo nie stworzyli żadnego zagrożenia pod bramką Lechii. W drugiej połowie też niczym się nie wyróżnili. Na punkty w tym meczu ewidentnie nie zasłużyli. Progres w grze Śląska był więc chwilowy, a wrocławianie nadal są drużyną chimeryczną. Trzecie miejsce jednak i tak wywalczą, bo w wyścigu żółwi i tak są pół prostej z przodu.

 

Lech Poznań – Zagłębie Lubin 3:1
Lech pokazał w meczu z Zagłębiem, że jest już klasową drużyną i z Legią odstaje zdecydowanie od ligowego przeciętniactwa. Wygrać z Zagłębiem łatwo jednak nie było. Koncepcja na to spotkanie rozleciała się Mariuszowi Rumakowi już na niedzielnym treningu, kiedy Luis Henriquez dowiedział się o śmierci ojca. Panamczyk w spotkaniu oczywiście nie wystąpił. Na bok obrony przesunięty został Hubert Wołąkiewicz, a w środku zagrał Ivan Djurdjevic. Mecz również zaczął się szybkim nokdaunem dla Lecha. Z 30 metrów uderzył Szymon Pawłowski. Wydawało się, że niegroźny strzał zawodnika Zagłębia wyłapie Jasmin Burić. Ten przestraszył się jednak główkującego Michala Papadopulosa i przepuścił piłkę do siatki. Co ciekawe napastnik lubinian nie dotknął nawet piłki! Niewątpliwie ta bramka znajdzie się w „Hall of shame” bośniackiego bramkarza. Burić miał szczęście, że w dużej formie są pomocnicy Lecha. Już 10 minut później było po 1, a do siatki Zagłębia trafił Gergo Lovrencsics. Węgier powoli przekonuje do siebie Mariusza Rumaka i jest bardzo prawdopodobne, że ujrzymy go za rok w koszulce Lecha. Koledze z drużyny pozazdrościł Kaspar Hamalainen. Fin w 32. minucie strzelił pięknej urody bramkę. Hamalainen strzelił precyzyjnie z 30 metrów, Gliwa mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem. W drugiej połowie Zagłębie miało więcej z gry. Przed doskonałą szansę na gola stanął Csaba Horvath. Bramki dla lubinian jednak nie ujrzeliśmy, a na trzy minuty przed końcem na 3:1 podwyższył Piotr Reiss. Dla doświadczonego zawodnika była to pierwsza po 4,5 rocznej przerwie bramka w Ekstraklasie. Był to numer 109 dla Reksia.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)