Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Tomasz Górkiewicz dla SPORT4FANS.PL: Marzyłem o tym, by tu wrócić

Tomasz Górkiewicz dla SPORT4FANS.PL: Marzyłem o tym, by tu wrócić

Piłka nożna | 30 kwietnia 2013 10:00 | Przemysław Drewniak
Tomasz Górkiewicz (z prawej) strzelił w Gdańsku swoją drugą bramkę w Ekstraklasie
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Tomasz Górkiewicz (z prawej) strzelił w Gdańsku swoją drugą bramkę w Ekstraklasie

Historia Tomasza Górkiewicza to przykład, że w piłce nożnej ciężka praca zawsze przewyższa talent. Boczny obrońca Podbeskidzia do wirtuozów futbolu nigdy nie należał. Wielu nawet kwestionowało, czy nadaje się na występy w Ekstraklasie. Na jego miejscu wielu by już zwątpiło, ale nie on. Wychowanek Strumienia Polanka Wielka swoją ambicją, walecznością i ogromnym sercem do gry przekonał do siebie trenerów, kibiców, a w bardzo ważnym dla swojej drużyny meczu w Gdańsku popisał się swoim drugim trafieniem w najwyższej klasie rozgrywkowej.


W kadrze Podbeskidzia Górkiewicz jest piłkarzem o najdłuższym stażu w barwach klubu z Bielska-Białej. Trafił tam już jako nastolatek w 2000 roku, gdy „Górale” występowali jeszcze w starej III lidze pod nazwą BBTS Bielsko-Biała. Przez dwanaście lat Górkiewicz niemal nieprzerwanie był piłkarzem Podbeskidzia (spędził dwie rundy na wypożyczeniu w pobliskich Czechowicach-Dziedzicach), aż po sezonie 2011/2012 zrezygnował z niego trener Robert Kasperczyk. Wydawało się, że to koniec wielkiej piłki dla 28-letniego obrońcy, który na pół roku wylądował w rozpaczliwie broniącej się przed spadkiem do II ligi Polonii Bytom. Zimą Górkiewicz wrócił jednak do swojego ukochanego klubu, a dzięki kontuzji Błażeja Telichowskiego wskoczył do pierwszego składu Podbeskidzia i pokazuje się z dobrej strony. W rozmowie z naszym serwisem podzielił się swoimi wrażeniami po meczu w Gdańsku, w którym walnie przyczynił się do zwycięstwa swojej drużyny.


Jesteś w Podbeskidziu specjalistą od goli w ważnych meczach. Jak już trafiasz, to albo w półfinale Pucharu Polski z Wisłą, albo na Legii, albo tak jak dziś, na PGE Arenie. Skąd taka skuteczność przeciwko silnym rywalom?

Sam nie wiem, jak to jest. Akurat tak się składa, że na tych ładnych stadionach czasami uda mi się coś strzelić. Dzisiaj wystarczyło mi tylko wykończyć akcję po bardzo dobrym dośrodkowaniu Marcina (Wodeckiego – red.). Wszyscy cieszymy się z tej wygranej, bo przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty, mieliśmy Lechię bardzo dobrze rozpracowaną i udało się. Nadal jesteśmy w grze o utrzymanie.


A porażka mogła oznaczać, że z tej gry wypadniecie. Zwycięstwa Pogoni i Bełchatowa szczególnie Was zmobilizowały?

Wyniki rywali nie mają dla nas żadnego znaczenia. W każdym meczu chcemy zdobywać trzy punkty i jeżeli będziemy to robić, to osiągniemy swój cel i nie będziemy musieli się na nikogo oglądać.


Przed sezonem po wielu latach opuściłeś Podbeskidzie i pół roku spędziłeś w Polonii Bytom. Tymczasem zimą w Bielsku znów na Ciebie postawili i regularnie występujesz w Ekstraklasie. Spodziewałeś się, że jeszcze tu wrócisz?

Gdzieś w podświadomości marzyłem o tym, by tu powrócić i zagrać jeszcze w Ekstraklasie, choćby na takim pięknym stadionie jak ten. Na treningach zawsze ciężko pracuję, dzięki temu ponownie zdobyłem tu zaufanie i bardzo się z tego cieszę. Nie ukrywam, że w Bytomiu nie było mi łatwo, ale życzę Polonii jak najlepiej. To zasłużony klub, kibice zasługują tam na piłkę na wysokim poziomie.


W Gdańsku wygraliście już trzeci z rzędu mecz na wyjeździe, ale u siebie wygraliście w tym sezonie tylko raz. Z czego wynika ta niemoc w Bielsku?

Ciężko powiedzieć. Wiosnę rozpoczęliśmy u siebie od zwycięstwa z Jagiellonią, zagraliśmy wtedy bardzo dobrze. Potem było już słabiej, z Koroną i Bełchatowem jedną połowę graliśmy nieźle, a druga była już słabsza i końcowe wyniki w tych meczach nas nie zadowalały. Zagłębie to bardzo dobra drużyna, ale myślę, że jesteśmy gotowi, by w piątek przełamać tę złą passę i znów wygrać u siebie. Chcemy dać radość kibicom w Bielsku-Białej.


Przyjechaliście do Gdańska już w czwartek, co jak widać zdało egzamin. W piątek była okazja wyjść na miasto czy trener trzymał Was w hotelu pod kluczem?

Wariant z przyjazdem dwa dni przed meczem wypalił. Był czas żeby odpocząć po długiej podróży, spokojnie potrenować. W piątek byliśmy na molo w Sopocie, zrelaksowaliśmy się, mogliśmy odpowiednio się skoncentrować. Teraz czeka nas długa podróż do Bielska, ale po wygranym meczu to sama przyjemność.


Rozmawiał w Gdańsku Przemysław Drewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)