Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Niemiecka doskonałość

Niemiecka doskonałość

Piłka nożna | 02 maja 2013 20:10 | Jakub Kacprzak


To było jak wyścig na torze pomiędzy Porsche 911 GT3 i Seatem Toledo. Bayern był niczym doskonale schłodzony Paulaner, a Barcelona jak tani winiacz po 20 centów. Było to zderzenie dwóch różnych światów. Uważana do niedawna za jedną z najlepszych, jeśli nienajlepszą drużynę w historii została zmieciona z murawy. Bawarczycy pokazali absolutną dominację. Na poziomie półfinału Ligi Mistrzów nie było jeszcze tak ogromnej różnicy pomiędzy dwiema drużynami. Odkąd w sezonie 1994/1995 wprowadzono fazę pucharową nie było jeszcze przypadku, by półfinał zakończył się wynikiem 7:0. Nie było jeszcze tak ogromnej przewagi jednego z teamów. I prawda jest taka, że to co pokazała Barcelona była kpiną i parodią prawdziwej gry.


Spodziewałem się, że Bayern awansuje. Obejrzałem w tym sezonie sporo spotkań Dumy Bawarii i widziałem, że więcej przemawia za nimi. Jednak nie można było przewidzieć, że różnica pomiędzy wicemistrzem Niemiec i wicemistrzem Hiszpanii będzie tak duża. Co gorsza Duma Katalonii nie pokazała nic, za co można byłoby ją pochwalić. Nie było widać po podopiecznych Tito Vilanovy wiary i chęci walki. Czuli się stłamszeni i bezradni. Bayern natomiast robił swoje. Od początku do końca, przez pełne 180 minut. Znakomicie taktycznie rozegrał obydwa spotkania Jupp Heynckes. Nie wiem jak mu się to udało, ale namówił do całkowitego poświęcenia wszystkich swych podopiecznych. Nawet chimeryczny Arjen Robben wracał do obrony i grał niczym Samuel Eto’o z czasów mediolańskich pod wodzą Jose Mourinho. Trzeba to mocno zaznaczyć. Monachijczycy byli lepsi taktycznie i fizycznie. Zabrali Blaugranie wszelkie argumenty. Ataki skrzydłami? Wystarczyło, że do obrony wracali się Ribery i Robben wspierając Alabę i Lahma. Zagęszczenie środka pola ? Schweinstaiger, Martinez i Muller doskonale naciskali czy to na Xaviego, czy też na Iniestę, nie dając im możliwości grania ukochanej tiki-taki.
Bayern w defensywie przemieszczał się całym zespołem. Pressing zaczynał się od Mario Mandżukića, który poświęcił swoje popisy strzeleckie na rzecz pracy bliżej środka pola. Doskonale pracowali Ribery z Robbenem. Gdy Barcelona starała się atakować, nie miała szans na przebicie się przez obronę monachijskiego kolosa. Dwóch środkowych obrońców, a więc van Buyten i Boateng było wspieranych przez Lahma i Alabę, którzy schodzili bardziej do pola karnego, a na skrzydłach widzieliśmy francusko-holenderski duet. Do tego Schweinstaiger i Martinez. Ośmiu graczy Bayernu broniło dostępu do bramki strzeżonej przez Manuela Neura. A gdy przechodzili do ataku, to zawsze w akcji ofensywnej uczestniczyło minimum 4-5 zawodników. Wspomniany Neuer często był wykorzystywany przy rozgrywaniu piłki na własnej połowie. Cała jedenastka bawarskiej drużyny wiedziała co robić i jak grać. Zupełnie inaczej wyglądało to z perspektywy Hiszpanów.


Brak Messiego sprawił, że brakowało w ekipie Blaugrany kogokolwiek, kto sam potrafiłby ściągnąć na siebie dwóch – trzech rywali, przeprowadzić indywidualną akcję. To co uderzało w oczy, to kompletny brak ruchu zawodników bez piłki. Mnóstwo strat polegało na tym, że Katalończycy dawali się po prostu wyprzedzać rywalom. Brakowało w drużynie Vilanovy pomysłu. Słanie długich i wysokich piłek na niskiego Villę czy Sancheza to głupota jakiej dawno nie widziałem. Niestety Duma Katalonii okazała się być niezwykle zależna od Leo Messiego. Kontuzjowany Argentyńczyk nie mógł swojej drużynie pomóc. Nie był w stanie dać z siebie choćby 50%. Barcelona ten półfinał przegrała przez brak dobrych zmienników. Słaba ławka rezerwowych, kontuzje czołowych graczy, ale przede wszystkim brak pomysłu na grę. Okazało się, że Tito Vilanova taktykiem wybitnym nie jest.
Ostatecznie więc zobaczyliśmy niszczycielską siłę Bayernu. Bayernu, który nie pozostawił żadnych złudzeń. Nie pozwolił sobie na rozluźnienie tak jak z Arsenalem. Barcelona natomiast w tej edycji Ligi Mistrzów pokazała, że ma problem. Ich tiki-taka zaskoczyła tylko AC Milan i to w starciu rewanżowym na Camp Nou. Przegrali z Celticiem Glasgow, dwukrotnie zremisowali z PSG. Zagrali jeden dobry mecz, którym był rewanż u siebie z mediolańską drużyną. Ale o tym co należy zmienić w drużynie z Hiszpanii napiszę już w osobnym artykule.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)