Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Quo Vadis Dumo Katalonii?

Quo Vadis Dumo Katalonii?

Piłka nożna | 03 maja 2013 23:02 | Jakub Kacprzak


Nic nie trwa wiecznie. Ludzie przychodzą i odchodzą, zwycięstwa zamieniają się w porażki. Jednak wszystko ma jakąś przyczynę. I warto sobie zadać pytanie: Dlaczego Barcelona w tak fatalnym stylu odpadła z półfinału Ligi Mistrzów? Co stało się z drużyną, która jeszcze dwa sezony była uznawana za najlepszą w historii futbolu? Wypalenie materiału? Zmęczenie? Powodów spadku formy Katalończyków jest więcej.


1) Uzależnienie od Messiego
W tym sezonie ligowym, Barcelona zdobyła już 101 bramek. 44 były dziełem Argentyńczyka, który dorzucił także 12 asyst. Efekt – 55% goli w samej Primera Division Blaugrany, pada przy udziale Messiego. Drugim najlepszym strzelcem w lidze jest Cesc Fabregas, który bramek zdobył… 10. Tak jest. Różnica pomiędzy pierwszym, a drugim najlepszym strzelcem w Dumie Katalonii wynosi 34 gole. 15 zawodników wpisywało się w tym sezonie na listę strzelców, a ciekawą statystyką jest to, że cała drużyna strzeliła od Messiego tylko 13 goli więcej. To pokazuje jak mocno Argentyńczyk odbił swe piętno na Barcelonie. I nie jest to dobre. Gdy Leo nie przebywa na murawie, nagle FCB staje się drużyną o mniejszym potencjale. Żaden trener nie powinien pozwolić, by jego zespół był tak zależny od jednego zawodnika. Vilanova niestety do tego doprowadził. To jak istotny dla gry Hiszpanów jest Messi było widać w spotkaniach z PSG i Bayernem. Gdyby nie wejście w rewanżowym meczu przeciwko paryżanom, to najprawdopodobniej nie byłoby Blaugrany w półfinale. Podsumowując. W lidze i rozgrywkach europejskich Barcelona zdobyła 119 bramek. 52 gole były dziełem Messiego, który dorzucił także 15 asyst. A więc ze 119 trafień, 67 było przy bezpośrednim udziale Leo. Z jednej strony mamy więc do czynienia z kapitalnym zawodnikiem, ale z drugiej problem Barcelony. Reszta składu nie może tylko liczyć na geniusz Argentyńczyka.


2) Brak wartościowych zmienników
Myślisz wychowankowie – mówisz La Masia. Szkółka Barcelony jest doskonała i niemal co roku dostarcza wielu utalentowanych młodziaków. Jednak władze Dumy Katalonii zapomniały, że nie samymi wychowankami człowiek żyje. A jest ich na ten sezon w składzie Blaugrany 15. Niestety brak doświadczenia u wielu z nich rzuca się w oczy. Do tego poziom jaki prezentują nie jest jeszcze na tyle wysoki, by móc zastąpić podstawowych graczy. No właśnie. Ławka rezerwowych Barcy nie powala na kolana. Śp. Kazimierz Górski zawsze mawiał, że na każdą pozycję musisz mieć przynajmniej jednego piłkarza, który nie obniży poziomu gdy zastąpi podstawowego zawodnika. Przegląd skład FCB i co widzę? Valdes do czołówki bramkarzy na pewno nie należy, a tym bardziej już Pinto. Obrona? Wystarczyło, że Carles Puyol i Javier Mascherano doznali kontuzji i Tito Vilanova miał ból głowy. Niestety ból ten spowodował, że zapomniał o Ericu Abidalu i w starciu przeciwko Bayernowi postawił na żółtodzioba Bartrę. Skończyło się to bardzo słabym występem w obydwu meczach Hiszpana. Na prawej obronie ma tylko Daniego Alvesa. Martin Montoya nie jest choćby w połowie zawodnikiem o takim potencjale jak Brazylijczyk. Nieco lepiej to wygląda w pomocy, ale też mówiąc kolokwialnie „dupy nie urywa”. Najgorzej wygląda sprawa w ataku. Vilanova często w tym sezonie rezygnował z klasycznego napastnika i przesuwał na środek ataku Messiego, a po bokach ustawiał Pedro i Alexisa Sancheza. Brak klasycznej „dziewiątki” spowodował, że przeciwko Katalończykom dobrym ekipom gra się łatwiej. I tu dochodzimy do kolejnego podpunktu.


3) Brak klasycznego napastnika
Odkąd David Villa wrócił po fatalnej kontuzji nie jest tym samym zawodnikiem. Co gorsza Barcelona pozbywając się Zlatana Ibrahimovica straciła wysokiego zawodnika z ofensywy. Jedynego takiego. Nagle Real, Milan, PSG, Bayern, a nawet Celtic zdały sobie sprawę, że pokonanie Blaugrany może być łatwe. Wystarczy wybijać ich z rytmu i nie dać posyłać prostopadłych podań po ziemi. Oczywiście łatwo się mówi, ale w tym sezonie udawało się to rywalom Katalończyków nader często. Barca miała w swojej historii wielu wybitnych, klasycznych napastników. Romario, Stoiczkow, Ronaldo, Kluivert, Eto’o, Ibrahimovic. A obecnie żadnego. To powoduje, że łatwiej jest bronić przeciwko FCB. Tym bardziej jeśli w pełni sił nie jest Messi, o którym już pisałem. Brak napastnika z prawdziwego zdarzenia sprowadza nas do kolejnego podpunktu, którym jest…


4) Nieprzemyślane transfery
Nie można Barcelony pochwalić za działania na rynku transferowym. Gdy przyszedł Guardiola, od razu pozbyto się Ronaldinho i Deco, a nastepnie wymieniono Eto’o na Ibrę, którego po sezonie sprzedano za marne grosze. Wyrzucenie pieniędzy w błoto na Dmytro Czyhrynskiego, Ibrahima Affelaya, który jest obecnie wypożyczony. Za 30 mln euro sprzedano Yaya Toure. Wychowano sobie co prawda Sergio Busquetsa i sprowadzono Javiera Mascherano, oraz Alexa Songa, ale bez wątpienia cała trójka nie jest tak dobra jak reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej. Patrząc na bilans sprowadzonych i sprzedanych graczy ma się wrażenie, że Barcelona nie do końca panuje nad swymi ruchami na rynku transferowym. Dużo pieniędzy wyrzuconych w błoto i osłabienie kadry.


5) Vilanova to nie Guardiola
Można Tito Vilanovę lubić, należy szanować i podziwiać za walkę z rakiem, ale już trenerem wybitnym nazwać go nie można. W przeciwieństwie do swego poprzednika, nie jest Vilanova mistrzem strategii. Widać wyraźnie, że nie do końca potrafi ustawić skład w ten sposób, by wydobyć ze swych podopiecznych to co najlepsze. Gdzieś zgubili się jego podopieczni, a tiki-taka stała się mało skuteczna. Guardiola dbał o atmosferę i odpowiednie podejście swoich graczy. Vilanova natomiast ma z tym problem. Gdy trzeba było zaryzykować w pierwszym meczu na Allianz Arena, trener Barcy tego nie zrobił. Wprowadził jedynie Villę, który zastąpił Pedro. Atakujący za atakującego. Nie chciał zaryzykować choć nie miał nic do stracenia. Mam dziwne wrażenie, że gdyby Vilanova miał poprowadzić klub bez Messiego to ciężko byłoby mu cokolwiek osiągnąć.
 

6) Brak formy i kontuzje kluczowych zawodników

Kolejnym problemem jest brak formy. Począwszy od Valdesa idąc przez resztę formacji, niemal wszyscy graczy Blaugrany są bez formy. Szczególnie dziwi wypalenie Iniesty i Xaviego, którzy zawsze potrafili stanąć na wysokości zadania i grali bez względu na wszystko doskonale. Jednak najgorzej prezentuje się Pique. To co wyprawia ten środkowy obrońca, to czysty kryminał. W pierwszym meczu na Allianz Arena jeździł na tyłku, wkręcany w murawę przez bawarskich zawodników. W rewanżu miał przebłyski w pierwszej połowie, ale drugą zawalił, dodatkowo trafiając do własnej bramki. Jeśli dodamy kontuzje jakie nękają czy to Messiego, czy też Puyola i Mascherano, ukaże nam się obraz nędzy i rozpaczy w kadrze Blaugrany.


To moim zdaniem sześć głównych błędów, jakie Barcelona popełniła ostatnimi czasy. Miały one wpływ na to jak wygląda ten sezon. Co należałoby zmienić? Z pewnością uaktywnić się na rynku transferowym. Sprowadzić kilku charakternych graczy, którzy może nie są magikami techniki, ale za to gryzą trawę i walczą od pierwszej do ostatniej sekundy spotkania. Potrzeba Blaugranie lepszej ławki rezerwowych, klasycznego napastnika i po prostu zwyczajnych wyrobników, którymi w poprzednich latach byli Toure czy Keita. Nie uważam też, że Neymar jest Barcelonie potrzebny. Bardziej przydałby się im ktoś taki jak Rooney, Lewandowski, Mandżukić, a więc gracze potrafiący zarówno grać w powietrzu, jak i zastawić się z piłką tyłem do bramki, ale i wykreować sobie sytuację, znaleźć się odpowiednio w polu karnym. No i trener. Czy Vilanova powinien zostać? Moim zdaniem nie. I na koniec jeszcze pewna myśl. Gerard Pique chyba chce przejść do Bayernu Monachium. Zgolił włosy i wygląda jak Pep Guardiola, strzelił samobója w rewanżu przeciwko monachijczykom. Ktoś wrzucił ciekawe zdjęcie na portal społecznościowy, który idealnie to obrazuje. I tym humorystycznym akcentem zakończmy ten artykuł.




 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)