Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Koniec ery futbolu. Sir Alex Ferguson odchodzi na emeryturę.

Koniec ery futbolu. Sir Alex Ferguson odchodzi na emeryturę.

Piłka nożna | 08 maja 2013 16:49 | Michał Kozera

fot. danae47/flickr.com

Trener, który przez ponad 26 lat nie zmienił klubu, wykreował takie gwiazdy jak Eric Cantona, David Beckham czy Cristiano Ronaldo, powtarzał, że nie ma ludzi niezastąpionych – dziś ogłosił przejście na emeryturę. Kończy się era Fergusona, pewien rozdział w historii piłki nożnej. Odchodzi legenda światowej piłki nożnej.


Boss już kiedyś chciał odejść na emeryturę. Było to w roku 2001, wówczas jednak udało się go przekonać, by pozostał w klubie i kontynuował swoje dzieło. Wówczas 60-latek, dziś już 72-letni menedżer niespodziewanie ogłosił, że kończy swoją działalność trenerską. Nie kończy jednak z klubem, gdzie obejmie stanowisko dyrektora oraz ambasadora ekipy.


Podczas jego urzędowania, w latach 1986-2013, aż 24 razy trenera zmienił Real Madryt. 18 razy Chelsea, 14 kluby takie jak Bayern, Juve czy lokalny rywal, Manchester City. W tym czasie Manchester United oznaczał Sir Alex Ferguson. Według pewnych statystyk, średni staż trenerski w jednym klubie wynosi rok oraz siedem miesięcy. Szkot jest tym, który te statystyki zawyża, a mogło być zupełnie inaczej.


Poprzednikiem SAFa był Ray Atkinson, trener, który stracił posadę po zajęciu czwartego miejsca w lidze. Gdy stanowisko objął Szkot, wcale nie było lepiej – jego debiutancki sezon zakończył się na 11. miejscu. Wydaje się to teraz mało możliwe, ale początki Sir Alexa na Old Trafford nie były łatwe. Nie tylko początki zresztą, bo dopiero w 1990 roku przyszły pierwsze sukcesy w postaci Pucharu Anglii. Potem był Puchar Zdobywców Pucharu, Superpuchar Europy.


Potem było wyłącznie lepiej, a punktem kulminacyjnym stał się sezon 98/99, w którym to Ferguson zapracował na swój tytuł szlachecki. Może to być jednak złe słowo, gdyż trener na formę swojego klubu pracował długo. „Chcę, żeby Manchester na lata został wielkim klubem, więc muszę zadbać o jego fundamenty, a dopiero potem myśleć o trofeach.” – odpowiadał Boss na komentarze, a nawet transparenty fanów, mówiące wyraźnie: „Trzy lata wymówek i ciągle nic. Do widzenia, Fergie.”. Dziś takie słowa są ciężkie do wyobrażenia.


Potrójna korona jest spełnieniem marzeń każdego trenera. To coś więcej niż Liga Mistrzów, to zdobycie Europy, swojej ligi oraz swojego kraju (a na dodatek Puchar Interkontynentalny). To udało się jemu i jego „dzieciakom”, a dziś tak legendarnym nazwiskom jak Giggs, Beckham, Scholes, Neville. Bramki bronił, uważany za najlepszego, Peter Schmeichel. To jest inwestycja Fergusona, jego nos (często czerwony), owoce pracy, za które powinni sobie wzajemnie podziękować z wyjątkowo cierpliwym zarządem.


Kolejne lata to kolejne trofea. Już nie tak obfite, jak w 1999 roku, jednak dzięki nim United udowadniali, że są jednym z najsilniejszych klubów w Europie. Piłkarze tacy jak Beckham czy Ronaldo rozwijali skrzydła pod ojcowskim okiem Fergusona, by potem odlecieć do innych klubów. On jednak zostawał. Wygrywał, rozwijał, siał postrach. Suszarka dopadła każdego niepokornego piłkarza, Beckham poczuł na sobie złość szkoleniowca, gdy ten kopnął z wściekłością but tak, że rozciął Becksowi łuk brwiowy. Nie ma chyba też trenera, któremu nie oberwałoby się po meczu, w którym podjął chociaż jedną, błędną decyzję. Ten człowiek ignorował wszelkie ograniczenia co do krytyki sędziów. Arbiter zawinił? Nie obeszło się bez cierpkich słów na temat jego pracy.


Ciężko policzyć ile gum do żucia wyżuł przez całą swoją karierę sir Alex. Można natomiast policzyć jego 808 meczów w Premier League. To w nich, za pomocą 527. zwycięstw zdobył aż 13 tytułów Manchesteru United. Niesamowicie wygląda ta statystyka przy 167. remisach i 114. porażkach. Kończy się pewna era, etap człowieka, który trenował i wygrywał z United tak dawno, że mało który fan zespołu jest w stanie sięgnąć pamięcią. Mecz z WBA będzie 1500. i ostatnim spotkaniem Fergusona w karierze.


Kto go zastąpi? Dziś jeszcze nie wiadomo, ale nie będzie nam dane długo czekać. Najbardziej prawdopodobną opcją wydaje się być David Moyes, trener Evertonu od 11 lat. Szkot, człowiek zarządzający klubem z niewielkimi funduszami, lecz trzymający go w wysokiej formie. Dla kibiców Diabłów zmiana trenera to coś nowego, stąd też potrzeba znalezienia kogoś, kto pozostanie z United na długo.


Ta wiadomość spadła nagle, jak grom z jasnego nieba. Ferguson zapowiadał, że jego decyzja nie będzie długo zapowiadana i tak się stało. Po 26. latach zgromadził 13 tytułów mistrzowskich. Sam Manchesterowi kibicuję od 12. lat i dla mnie SAF jest nieodłączną częścią klubu. To ktoś więcej niż trener, to żyjąca ikona, lider. Wiedziałem, że dla ludzi grających na Old Trafford czy trenujących w Carrington jest on jak ojciec. Dziś czuję, że ten ojciec zostawia swoje dzieci dorosłe, gotowe na samodzielność. Nadal będzie czuwał, z posady dyrektora, teraz jednak lider musi być inny, a kolejny sezon będzie testem na dorosłość Manchesteru United. Klub ma obecnie świetny stan finansów, młodą kadrę, świetne perspektywy. SAF zadbał o wszystko.


Dziękuję, panie Manchester United.
Dzięki, Fergie.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)