Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Fuck logic - czyli podejście "kibiców"

Fuck logic - czyli podejście "kibiców"

Piłka nożna | 09 maja 2013 15:26 | Jakub Kacprzak

fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl

Pisałem już, że piłkarski świat zwariował. Jednak było to raczej pozytywne. Niestety, by w naturze zachowała się równowaga, ktoś musi spieprzyć to co dobre. Smutną prawdą jest, że w tej roli występują pseudo kibice. Czytam o stadionowej wojnie w Łodzi, słucham o zdziwieniu, że wojewoda z danego miasta chce zamknąć sektor gości, oglądam finał Pucharu Polski. Wszystkie te wydarzenia sprowadzają się do jednej puenty. Czy ci ludzie naprawdę nie mają rozumu?


Rozumiem naprawdę wiele. Jestem człowiekiem tolerancyjnym, lecz szczerze gardzę głupotą i się jej po prostu brzydzę. Piłka nożna jest dla mnie wspaniałą i piękną dyscypliną, a kibice bardzo ważną częścią całego spektaklu jakim powinien być mecz. Jednak ostatnimi czasy zauważyłem, że ludzie chodzący na mecze w Polsce, zapominają co jest istotne. W Łodzi ŁKS i Widzew walczą o stadion. Jedni narzekają na drugich, wysyłają sobie wzajemnie listy. Chcą, by ich ukochany klub miał własny obiekt, który powstanie na miejscu, w którym obecnie stoi stary. Ok. Rozumiem to. Historia jest ważna. Jednak nie rozumiem jednego. Skoro kibicom Widzewa tak zależy na stadionie przy Al. Piłsudskiego, to dlaczego na ostatnim meczu z Jagiellonią przyszło ich zaledwie 4,5 tysiąca? Była to zaledwie połowa osób mogących łącznie wejść na stadion. Trwają negocjacje na temat nowego obiektu, kibice głośno domagają się, by powstał tam gdzie oni chcą, a na meczu jest ich garstka? To jest po prostu kpina. Wpierw czyny, potem słowa. Tak to powinno wyglądać. Załóżmy, że nad budową prywatnego stadionu, zastanawia się jakiś poważny inwestor. Analizuje wszystkie za i przeciw. Nagle spogląda w statystykę frekwencji i wszelkie argumenty za włożeniem pieniędzy w nowy obiekt pękają niczym mydlana bańka. Nie dziwię się władzom miasta, że wciąż nie podjęły decyzji na temat tego gdzie i jak pojemny ma powstać stadion. Skoro na mecz Ekstraklasy nie przychodzi obecnie 9 tysięcy widzów, to jak wierzyć, że przyjdzie ich ponad trzy razy więcej?


Fani ŁKS-u również się ostatnio nie popisują. List z poparciem przez znanych artystów, aktorów, muzyków i gwiazdy wszelakie okazał się być mocno wątpliwy. Piotr Zelt, Michał Wiśniewski i Jakub Koźba wysłali do gazet sprostowanie, że ich nazwiska pojawiły się pod listem bez uzgodnienia tego z nimi. Możliwe jest, że więcej osób nie było poinformowanych o tym, że użyto ich mienia. Nie można tak robić. Kibice najstarszego w Łodzi klubu piłkarskiego nie mogą działać w ten sposób. Strzelili sobie samobója, który dodatkowo nadszarpnął i tak fatalną sytuację. Tym bardziej, że wciąż nie mamy pewności jak będzie nowy ŁKS wyglądać. Wciąż mówi się, że nowy stadion pomoże w odbudowie klubu. Pytam się: jak? Na mecze w Ekstraklasie nie przychodził komplet. Ostatnie derby Miasta Tuwima obejrzało nieco ponad trzy tysiące osób, co było najniższym wynikiem w historii. Teraz czytam, że fani Rycerzy Wiosny są oburzeni postawą prezydent Hanny Zdanowskiej, która ich oszukała, bo obiecała, że stadion będzie. Skoro obiecała, to czemu nie wzięli tego na piśmie? Ja mogę powiedzieć, że co noc sypiam z Angeliną Jolie i Monicą Bellucci. Mamy takie czasy, że wszystko trzeba mieć na piśmie. Tym bardziej, że z listu wynika, iż nie były to oficjalne, a kuluarowe rozmowy. Nie rozumiem więc całego oburzenia.


Co bym proponował fanom obydwu łódzkich zespołów? Pojednanie i współpracę. Można się nie lubić, ale trzeba wzajemnie szanować. Wiem, że dla niektórych jest to zbyt ciężkie do pojęcia, ale wspólne działania na korzyść futbolu w Mieście Tuwima bardzo by pomogły. Ja jestem za jednym, miejskim stadionem, na terenach Orła. Niech powstanie obiekt na 15-20 tysięcy miejsc, a obok mniejszy, pięciotysięczny stadion dla żużla. Wiem, że tereny przy 6-sierpnia i Włókniarzy są bardziej ełkaesowskie. Jednak nie ma nigdzie indziej miejsca bardziej odpowiadającego na budowę obiektu sportowego. W bliskiej odległości są hotele, dojazd jest idealny, a od Dworca Kaliskiego mamy kilka minut na nogach. A przede wszystkim, Łódź nie ma tyle pieniędzy, by wybudować dwa osobne obiekty. Poza tym jaki to ma sens? Gdyby na każdym meczu czy to ŁKS-u, czy też Widzewa byłby komplet publiczności – wtedy ok, kibice obydwu drużyn mieliby poważny argument. A tak? Jak już pisałem wyżej – wpierw dobre czyny, potem słowa. Wzajemne wysyłanie sobie listów nic tutaj nie da.


Na koniec jednak coś, co najbardziej mnie zabolało. Trwa wielka nagonka w związku z zamykaniem przez wojewodów danych miast, sektorów dla kibiców gości. Wszyscy są tym oburzeni. Kibice wołają o wolność słowa i sprawiedliwe traktowanie. Przychodzi rewanżowy mecz finału Pucharu Polski. Co robią kibole Śląska Wrocław? Odpalają zakazane race. Nie mam przeciwko czemuś takiemu nic złego, ale po cholerę rzucano je na murawę? I to jeszcze we własnych piłkarzy? W momencie gdy trwa wielka nagonka, kibole dają kolejny powód, by zamykać sektory! Jaka w tym logika? Kompletnie żadna. Ewidentnie komuś brakuje rozumu i tak jak powiedział prezes PZPN, Zbigniew Boniek – matka idiotów ciągle jest w ciąży. Nie rozumiem, nie popieram i jestem zażenowany tym co zrobiono na finale PP. Jak ma być normalnie, skoro kibole ciągle dają powód, by traktować ich jak bandę chuliganów? 


Kibice chcą, by ich szanowano. Jednak wpierw muszą pokazać sami, że na ten szacunek zasługują. Niech stadiony będą pełne, oprawy przepiękne, doping od pierwszej do ostatniej minuty. Wtedy pokażą, że należy im się tenże szacunek. Pełna frekwencja oznacza zysk dla klubu, telewizja chętniej będzie pokazywać mecze, a dobra atmosfera na stadionie zachęci do tego, by oglądać mecze na żywo. Mam więc prośbę do wszystkich, którzy mianują się kibicami z krwi i kości – ZACZNIJCIE MYŚLEĆ! 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)