Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Golleada na Bernabeu
Cristiano Ronaldo
Cristiano Ronaldo

Golleada na Bernabeu

Piłka nożna | 09 maja 2013 17:44 | Adrian Szymczak

W ramach 36. kolejki Primera Division, wyjątkowo w środowy wieczór spotkały się drużyny Realu Madryt i Malagi. Gospodarze zajmujący drugie miejsce w tabeli rozprawili się z szóstą w tabeli drużyną gości i to w stosunku aż 6-2 ! Sześć bramek wpadło w samej pierwszej połowie spotkania…


Kibice, którzy w środowy wieczór zasiedli na trybunach Santiago Bernabeu na pewno nie mogli narzekać na nudę w pierwszej części spotkania. Już w 3 minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Lukę Modricia piłkę do bramki gości pakuje środkowy obrońca Realu - Raul Albiol. Po strzelonej bramce Królewscy trochę „usiedli” i oddali pole gry zawodnikom Malagi. Ci wykorzystali to bez najmniejszych skrupułów i w 15 minucie meczu Santa Cruz strzela bramkę dającą remis. Podrażniony Real obudził się i zaczął kreować coraz to dogodniejsze sytuacje bramkowe. W 21 minucie Sergio Sanchez fauluje w polu karnym Cristiano Ronaldo i sędzia dyktuje „jedenastkę” dla Królewskich. Zawodnik Malagi został wyrzucony z boiska za ten faul. Wykonawcą jedenastki był nie kto inny jak sam poszkodowany, lecz tym razem stare porzekadło się sprawdziło. Ten kto został sfaulowany nie powinien wykonywać „11”. Tym razem portugalczyk strzelił w środek bramki a bramkarz Malagi Willy obronił jego strzał nogami. To nie przeszkodziło Los Blancos przy konstruowaniu kolejnych ataków i uprzykrzaniu życia obrońcom Malagi. W 25 minucie Willy złapał piłkę w ręce po podaniu od swojego obrońcy i sędzia podyktował rzut wolny pośredni w odległości około 7m od bramki gości. Xabi Alonso wysunął piłkę Ronaldo a ten ze stoickim spokojem i niebywałą precyzją umieścił piłkę w prawym górnym rogu bramki. 2-1 na Bernabeu po 30 minutach gry. Real nie zwolnił tempa i kolejna bramka padła już 34 minucie gry. Po firmowej madryckiej kontrze Mesut Ozil pokonuje bramkarza Malagi a asystę zalicza Cristiano Ronaldo. Malaga nie poddała się i prowadziła z Realem otwartą gre co przyniosło efekt w 38 minucie. Kapitalnym strzałem zza pola karnego popisał się Antunes tym samym pokonując bezradnego Diego Lopeza. Obie drużyny prowadziły szybką, otwartą gre co stanowiło nie lada atrakcję dla kibiców. W 40 minucie kontuzji doznał bramkarz Malagi Willy i w jego miejsce wszedł Kameni. Nie pocieszył się on za długo czystym kontem, bowiem w 45 minucie po ładnej składnej akcji piłkę do bramki ładuje Karim Benzema. Kolejną asystę zalicza przy tej bramce Ronaldo. Pierwsza połowa kończy się imponującym wynikiem, aż 4-2!


Druga połowa to zupełnie inny obraz gry. NIESTETY. Po tak doskonałej pierwszej połowie obie drużyny obniżyły nieco loty w drugiej części gry. Real obrał sobie za cel kontrolowanie gry i w znacznej części dobrze to zadanie dobrze wychodziło podopiecznym Jose Mourinho. Malaga próbowała zdziałać coś ciekawego lecz ich ataki były bardzo szarpane. W 64 minucie meczu Luka Modric popisał się świetnym strzałem z lewej nogi z ok. 20m. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki Kameniego. Bardzo podobna bramka do tej z meczu Ligi Mistrzów z Manchesterem United. Grająca w 10 Malaga nie potrafiła zbytnio odpowiedzieć Królewskim. Kontry były nieudane i szybko się kończyły. W 73 minucie po faulu na Ronaldo Demichelis dostał drugą żółtą kartkę i od tej chwili Malaga musiała grać w 9. W 76 minucie Jose Mourinho postanowił dać szanse gry kolejnemu „canteranos” i na boisku zameldował się boczny obrońca – Fabinho. Kilka minut później kontuzji doznał Mesut Ozil i został zniesiony na noszach z boiska, co nie jest dobrą wiadomością dla fanów Blancos. Real panował niepodzielnie i w 91 minucie ustalił wynik spotkania. Po dwójkowej akcji rezerwowych Di Maria – Fabinho ten pierwszy precyzyjnym strzałem w długi róg po raz szósty pokonuje bramkarza Malagi.

 

Real Madryt pewnie pokonał przyjezdnych z Malagi 6-2. Obejrzeliśmy kawał dobrego futbolu na Santiago Bernabeu. Mieliśmy wszystko: piękne bramki, czerwone kartki, kontuzje. Piłkarze z Madrytu zagrali dla swoich kibiców. W końcu muszą jakoś im zrekompensować przegraną ligę i Ligę Mistrzów.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)