Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Koniec enklawy Danijela Ljuboi

Koniec enklawy Danijela Ljuboi

Piłka nożna | 11 maja 2013 18:25 | Przemysław Drewniak
Danijel Ljuboja nie zagra już w barwach Legii
fot. Wojciech Tarchalski / Superstar.com.pl
Danijel Ljuboja nie zagra już w barwach Legii

Po dwóch sezonach gry w Legii Warszawa, z polską ligą żegna się największa jej gwiazda ostatnich lat, napastnik Danijel Ljuboja. W piątek władze klubu usunęły go ze składu pierwszej drużyny po tym, jak prezes Bogusław Leśnodorski przyłapał go na nocnej zabawie w klubie „Enklawa”, zaledwie kilka godzin po zdobyciu przez Legię Pucharu Polski. Wydarzenie to było dla Legii tylko pretekstem do pozbycia się ekscentrycznego i najlepiej opłacanego w Ekstraklasie piłkarza.


Inwestycja spłacona

Gdy w czerwcu 2011 roku ogłoszono, że Legia pozyskała byłą gwiazdę ligi francuskiej, wszyscy byli pod wrażeniem. Po raz pierwszy piłkarz o tak znanym w europejskim futbolu nazwisku trafił do klubu z Polski. Wprawdzie Ljuboja miał już 32 lata i czasy świetności za sobą, ale nikt nie miał wątpliwości, że Serb jest jeszcze w stanie grać na wysokim poziomie i wprowadzić do gry Legii nową, niespotykaną dotąd na polskich boiskach jakość. W Warszawie zagwarantowano mu zarobki na poziomie pół miliona euro netto za sezon, co jest rekordowym wynikiem historii Ekstraklasy. Zastosowano także szczególny system premiowania zawodnika – Ljuboja miał dostawać po dwa tysiące euro za każdą strzeloną bramkę w lidze.


Już pierwsze tygodnie pobytu Ljuboi w Legii pokazały, że Serb nie przyjechał do Polski tylko po pieniądze. Zarówno podczas meczów jak i treningów widać było, że to profesjonalista i piłkarz przed duże „P”. Prezentowanym poziomem przewyższał o kilka klas zarówno rywali, jak i kolegów z drużyny. W pierwszym sezonie w barwach „Wojskowych” we wszystkich rozgrywkach zdobył 14 bramek, będąc najważniejszą postacią w ofensywie swojego zespołu. W tym czasie Legia doszła do 1/16 finału Ligi Europy, zdobyła Puchar Polski i wicemistrzostwo kraju. Pozyskując Ljuboję, przy Łazienkowskiej trafiono w dziesiątkę nie tylko pod względem sportowym - serbski napastnik wzmocnił wizerunek klubu, przyciągnął widzów na stadiony w całej Polsce i sprawił, że Legia stała się bardziej rozpoznawalną marką w Europie.


Parasol ochronny

Inaczej niż pod względem sportowym można jednak oceniać Ljuboję jako osobowość. Słynący z trudnego charakteru napastnik niemal z każdym poprzednim klubem żegnał się w atmosferze skandalu. W Warszawie dopilnowano więc, by Serb miał w drużynie niepodważalną pozycję. Stanowił w Legii swego rodzaju enklawę. Trener Maciej Skorża ani razu nie odważył się na to, by w trakcie meczu przedwcześnie zdjąć Ljuboję z boiska, czy w ogóle nie wystawić go do gry w wyjściowym składzie. Klub roztaczał nad piłkarzem parasol ochronny nawet wtedy, gdy ten nieodpowiednio zachowywał się poza boiskiem. We wrześniu ubiegłego roku, Ljuboja został w środku nocy zatrzymany przez policję za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu z nadmierną prędkością. Wówczas Legia stłumiła sprawę w zarodku, załatwiając ją wewnątrz klubu. Wobec Ljuboi nie wyciągnięto poważnych konsekwencji. Jesienią Serb nadal prezentował się na boisku bardzo dobrze – był pierwszy w klasyfikacji strzelców ligi, a Legia zajęła na półmetku sezonu fotel lidera Ekstraklasy.


Stanowczy prezes

Sytuacja zmieniła się, gdy zimą Legię objął Bogusław Leśnodorski. Nowy prezes jasno dał do zrozumienia, że w klubie ze stolicy Ljuboja nie jest nietykalny. Zapowiedział, że nie przedłuży z Serbem kontraktu na dotychczasowych zasadach, proponując mu 30-procentową obniżkę zarobków. Dla Leśnodorskiego sprawa była prosta – Ljuboja nie może być traktowany inaczej niż pozostali piłkarze klubu. Albo zgodzi się na proponowane warunki, albo po zakończonym sezonie pożegna się z Legią.


Żądania Leśnodorskiego momentalnie przełożyły się postawę Ljuboi na boisku. Wiosną Serb spuścił z tonu, trafiając do siatki tylko dwa razy w dziesięciu rozegranych meczach. Oliwy do ognia dolał trener Jan Urban, który w przeciwieństwie do swojego poprzednika nie bał się posadzić napastnika na ławce rezerwowych. Najpierw ściągnął go z boiska już w przerwie meczu z Zagłębiem Lubin, gdy słabo grająca Legia remisowała u siebie 0:0. Po zejściu Ljuboi zespół gospodarzy zagrał efektownie i strzelił trzy bramki, udowadniając, że potrafi funkcjonować bez swojej największej gwiazdy. Wówczas Serb ostro wyraził swoje niezadowolenie z decyzji trenera, krzycząc i rzucając bidonem po szatni Legii. Takim zachowaniem na pewno nie zaskarbił sobie sympatii kolegów z drużyny. Dwa tygodnie później, w meczu z Pogonią, Ljuboja pojawił się na boisku zaledwie piętnaście minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego.


Afera drinkowa

Wydarzenia z warszawskiego klubu „Enklawa” w nocy ze środy na czwartek były dla Leśnodorskiego jedynie pretekstem do tego, by pozbyć się z Legii problematycznego Ljuboi. Prezes o czwartej nad ranem przyłapał na zabawie w dyskotece Serba, który w ten sposób świętował zdobycie przez Legię Pucharu Polski. Świętował, choć… nie zagrał w tegorocznej edycji tych rozgrywek edycji ani minuty! Tajemnicą poliszynela jest fakt, że Ljuboja w ostatnich miesiącach symulował urazy, wybierając sobie mecze, w których chce zagrać. Przed rewanżowym starciem w finale przeciwko Śląskowi Wrocław, napastnik zgłosił, że nie jest gotowy do gry, bo od kilku dni boli go serce. Swoją dolegliwość leczył drinkami w jednej z warszawskich dyskotek, choć już w sobotę jego drużynę czekał bardzo ważny mecz w Białymstoku. Gdyby miało to miejsce jeszcze rok temu, sprawa pewnie rozeszłaby się po kościach. Leśnodorski uznał jednak, że to doskonały moment, by zakończyć współpracę z Ljuboją i oddelegować go do drużyny Młodej Ekstraklasy. Taka sama kara nie spotkała przecież jego rodaka Miroslava Radovicia, który w tym samym czasie w najlepsze bawił się u boku Danijela, a gdy zobaczył wchodzącego do lokalu prezesa Leśnodorskiego, zaproponował mu wspólne wypicie drinka.


Po mistrzostwie?

Ljuboja żegna się z Legią w takich samych okolicznościach, w jakich odchodził z poprzednich klubów. Kontrowersyjne rozstanie nie przekreśla jednak tego, czego Serb dokonał przez dwa lata pobytu w Polsce. Na jego transferze Legia niewątpliwie zyskała i pokazała kierunek innym klubom naszej ligi. Bo właśnie pozyskiwanie takich gwiazd wyciąga kibiców sprzed telewizorów na stadiony i buduje Ekstraklasie pozytywny wizerunek w oczach piłkarzy w całej Europie.


Pytanie tylko, czy aby prezes Leśnodorski nie wybrał złego momentu, by rozgłosić w mediach aferę związaną z serbskim piłkarzem. Wokół klubu, któremu towarzyszy ogromna presja w wyniku walki o mistrzostwo Polski, zrobiło się nagle jeszcze większe zamieszanie, niż dotychczas. Ta sprawa może odbić się negatywnie na dyspozycji drużyny, której rada poparła Ljuboję w rozmowie z prezesem. Ten jednak pozostał nieugięty i kto wie, czy tym samym nie zaszkodził piłkarzom Legii w walce o pierwszy od siedmiu lat mistrzowski tytuł.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)