Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Legia zrobiła swoje

Legia zrobiła swoje

Piłka nożna | 12 maja 2013 14:04 | Hubert Błaszczyk
Władimer Dwaliszwili zdobył bramkę w meczu z Jagiellonią.
fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news
Władimer Dwaliszwili zdobył bramkę w meczu z Jagiellonią.

Wyjazdowe zwycięstwo 3:0 nad Jagiellonią Białystok spowodowało, że Legia Warszawa ponownie wróciła na fotel lidera T-Mobile Ekstraklasy. Walka o mistrzostwo Polski będzie więc pasjonująca do końca. Ciekawie będzie też na dole tabeli, gdzie GKS Bełchatów i Podbeskidzie Bielsko-Biała tracą do Pogoni Szczecin zaledwie trzy punkty.


Pogoń Szczecin – GKS Bełchatów 0:1
Mecz stojący niestety na żenującym poziomie jeśli chodzi o poziom umiejętności piłkarskich zawodników. Gdyby o zwycięstwie czy porażce decydowały stworzone sytuacje, to przyjezdni powinni ten mecz wygrać 4:0 i nikt nie mógłby mieć pretensji do Radosława Janukiewicza, że puścił cztery bramki. Obrona Pogoni w tym meczu nie istniała i pozwalała graczom ofensywnym z Bełchatowa niemal na wszystko. Już w pierwszej połowie dwukrotnie golkipera gospodarzy mógł pokonać Bartłomiej Bartosiak, dwa razy zabrakło jednak kilku centymetrów, by piłka znalazła się w siatce. W drugiej połowie więcej przy piłce znajdowali się szczecinianie. Nic z tego jednak nie wynikało, a groźne kontry wyprowadzali przyjezdni. Jedna z nich zakończyła się bramką dla podopiecznych Kamila Kieresia. Kamil Poźniak zagrał piłkę w tempo do wychodzącego Mateusza Maka, ten ubiegł stoperów Pogoni i nie miał problemów z pokonaniem bezradnego Janukiewicza. To była jedyna akcja dobrze wykończona przez napastnika gości. Mak miał jeszcze dwie sytuacje, w których stawał oko w oko z bramkarzem Portowców. Raz przegrał z nim pojedynek, a za drugim razem piłkę z linii bramkowej wybił Bartosz Ława. Swoją szansę miał też wcześniej wspomniany Poźniak, jednak również i on fatalnie zachował się w dogodnej sytuacji. W dodatku w 88. minucie karnego spudłował Łukasz Madej, który strzelił wprost w środek bramki. Gorzej karnego wykonać chyba nie można. Bełchatowianie dowieźli zwycięstwo do końca, wygrać powinni jednak co najmniej dwoma, trzema bramkami. Na dole tabeli zrobiło się więc niezwykle ciekawie. Podbeskidzie i GKS tracą już do Pogoni tylko trzy punkty, a ten pierwszy zespół ma jeszcze w zanadrzu pojedynek z podopiecznymi Dariusza Wdowczyka na własnym boisku.


Wisła Kraków – Korona Kielce 3:0
W mocno przemeblowanym składzie do spotkania z Wisłą przystąpiła Korona. Kielczanie przy Reymonta zagrali bez Pawła Golańskiego i Tomasza Lisowskiego, a na szpicy w ataku biegał młody Łukasz Jamróz. To właśnie ten ostatni mógł już na początku spotkania otworzyć jego wynik. W zamieszaniu podbramkowym Jamróz poradził sobie z dwoma obrońcami, jego próba strzału została jednak zablokowana. Pierwszy kwadrans zdecydowanie należał do gości, którzy bardzo dobrze grali pressingiem. W kolejnych fragmentach pierwszej połowy do głosu doszła Wisła. Pierwszy sygnał ostrzegawczy Scyzory dostały po rzucie rożnym dla krakowian, kiedy to Alan Uryga uderzył potężnie w poprzeczkę. Wcześniej jednak faulowany był Zbigniew Małkowski. Ostrzeżenie zostało zignorowane przez defensywę kielczan, a coraz lepiej na skrzydłach radzili sobie Patryk Małecki i Emmanuel Sarki. To właśnie po akcji Sarkiego z Boguskim do siatki trafił bardzo ładnym strzałem Michał Chrapek. Po przerwie szybko wyrównać mogli przyjezdni. Wprowadzony na plac gry w 46. minucie Mateusz Stąporski oddał jednak zbyt łatwy strzał dla rozgrywającego świetne spotkanie Michała Miśkiewicza. Do końca pojedynku kielczanie mieli jeszcze jedną dogodną sytuację. Na pięć minut przed końcem w zamieszaniu podbramkowym piłka spadła pod nogi Pavola Stano. Obrońca gości mógł być bohaterem, ale przymierzył tuż obok słupka. W odpowiedzi sytuację sam na sam wykorzystał Patryk Małecki i było już po meczu. Rozbitych gości dobił jeszcze Michał Chrapek, który zasłużył na miano gracza meczu.


Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa 0:3
Pierwsze piętnaście minut meczu Jagiellonii z Legią ustawiło całe spotkanie. Już w trzeciej minucie, kiedy ledwo wszyscy zajęli swoje miejsca na stadionie do siatki gospodarzy trafił Tomasz Jodłowiec. Obrońca Legii strzelił bramkę podobną do tej, którą zdobył w meczu przeciwko warszawianom jeszcze w barwach Śląska. W 10. minucie w zasadzie było już po spotkaniu. Świetnym podaniem Marka Saganowskiego obsłużył Janusz Gol. Sagana w nieprzepisowy sposób w polu karnym powstrzymywał Alexis Norambuena, który za swój faul wyleciał z boiska. Nadzieję na dobry wynik dał jeszcze strzelony wprost w Słowika rzut karny. Niefortunnym wykonawcą okazał się Władimer Dwaliszwili. Gospodarze zdołali dowieźć 0:1 do przerwy, ale byli pod nieustannym obstrzałem zawodników Legii. W drugich 45. minutach Legioniści trafiali jeszcze do siatki Jagiellonii dwukrotnie. Najpierw szans na korzystny rezultat gospodarzy pozbawił Michał Kucharczyk, a chwilę później drugą szansę z rzutu karnego w tym spotkaniu wykorzystał Dwaliszwili. Legia tym samym powróciła na fotel T-Mobile Ekstraklasy. O mistrzostwie zadecyduje prawdopodobnie bezpośredni mecz z Lechem Poznań, który odbędzie się w sobotę o 13:30. Po spotkaniu z Jagiellonią wiadome jest jedno – wypad na miasto Ljuboi i Radovica nie zaszkodził drużynie. W Białymstoku ponownie oglądaliśmy efektowną i efektywną Legię, a świetne zawody rozgrywał wracający do pierwszej jedenastki Janusz Gol.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)