Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Przyszłość Realu nazywa się Varane

Przyszłość Realu nazywa się Varane

Piłka nożna | 14 maja 2013 22:30 | Adrian Szymczak
Raphael Varane podczas treningu Realu Madryt
fot. katabasis
Raphael Varane podczas treningu Realu Madryt

Sezon dla tego młodego zawodnika już się skończył. Był to sezon, w którym miała miejsce eksplozja jego talentu. Wszedł w świat dorosłej piłki z niesamowitym impetem. Prawdziwe objawienie. Z racji tego chciałbym wszystkim przybliżyć sylwetkę jednego z najlepiej zapowiadających się piłkarzy młodego pokolenia – Raphaela Varane’a!


27 czerwca 2011 roku do sali konferencyjnej przy Concha Espina 1 w Madrycie wszedł wysoki, chudy, ciemnowłosy Francuz. Szerokim uśmiechem zaskarbił sobie przychylność prasy, a Jorge Valdano powiedział: „Chodź Rafa, usiądziesz tutaj”. Zacznijmy jednak od początku…


Urodzony 25 kwietnia 1993 roku we Francji, dokładniej w Lille. Syn Gastona i Annie. Tata podrzucał młodemu Rafie piłkę do rugby, lecz ten zamiast ją rzucać – zaczął ją kopać. Wtedy ojciec zrozumiał, którą drogę pokazać synowi. W 2000 roku Raphael pojawił się na treningu lokalnej drużyny AS Hellemmes. Ojciec zawsze powtarzał młodemu Francuzowi, żeby pracował nad sobą i ulepszał swoje umiejętności. Zaszczepił w nim futbolowego bakcyla. Po dwóch latach gry dla lokalnej drużyny pojawiły się oferty większych klubów. Młody zawodnik mógł przebierać w ofertach Valenciennes, Arras, Lille i Lens. Varane zdecydował się dołączyć do tego ostatniego czyli RC Lens.

 

Miał doskonałe warunki fizyczne: wysoki, dobrze zbudowany. Klub zauważył talent Rafy i posłał go do specjalnej szkoły sportowej, gdzie na co dzień mógł polepszać swoje umiejętności, a w weekendy bronił barw młodzieżowych drużyn Lens. Bardzo skromny chłopak głównie skupiał się na piłce, lecz nie zapomniał też o szkole. Zawsze pilnie się uczył i potrafił połączyć naukę ze sportem. Trenerzy drużyn młodzieżowych nie wróżyli Raphaelowi jakieś wielkiej kariery. Nie widzieli w nim niczego nadzwyczajnego. Jednak musiał mieć w sobie to „coś”, dzięki czemu dostał powołanie do seniorskiej drużyny RC Lens w 2010 roku. Ówczesny trener Lens Jeana-Guya Wallemme zaufał Varanowi. Wiedział, że w tym chłopaku drzemie pewien potencjał, który można rozbudować. Jean- Guy Wallemme podjął ryzyko i podpisał z Varanem jego pierwszy profesjonalny kontrakt piłkarski.

 

7 listopada 2010r. w meczu z Montpellier HSC niespełna siedemnastoletni Raphael Varane wychodzi w pierwszym składzie RC Lens jako środkowy obrońca. Prezentował się w niespotykany jak na jego wiek sposób. Emanował od niego spokój i opanowanie. Był bardzo dojrzały w swojej grze. Dzięki takiemu debiutowi i ciężkiej pracy na treningach Rafa zadomowił się w pierwszej jedenastce drużyny Lens. W sezonie 2010/2011 wystąpił w 23 spotkaniach strzelając 2 bramki. Jego gra nie mogła przejść bez echa. Wartość rynkowa młodego Francuza rosła i coraz to większe kluby chętnie podsyłały swoich scoutów, żeby oglądali Raphaela. Mówiono, że interesował się nim m.in. Manchester United, Olympique Lyon, Arsenal Londyn, PSG. Jednym ze scoutów obserwujących Varane’a był pracujący dla Realu Madryt – Zinedine Zidane. Po obejrzeniu próbki możliwości nastolatka z przedmieść Lille, Zidane zdecydował się zarekomendować tego zawodnika Florentino Perezowi i Jose Mourinho. Obaj panowie jednogłośnie stwierdzili, że trzeba sprowadzić Varane’a do Madrytu. I tak też się stało. 10 milionów euro kosztował Real Madryt transfer, w którego zasadność wątpiło wielu zwolenników drużyny Królewskich. Wielu z nich twierdziło także, że jest to chłopaszek niewiele lepszy od madryckich „canteranos”.

 

Nikt z nich nawet nie myślał o tym, że po pewnym czasie będą jednym tchem wymieniali najlepszych zawodników drużyny i w tej wyliczance znajdzie się Raphael Varane. Młody Francuz podpisał aż 6-letni kontrakt z Królewskimi. Posunięcie bardzo ryzykowne, ale przecież tak bardzo polecał go Zinedine Zidane… W Madrycie, mało który stoper mógł ze spokojem kłaść się do snu. Bardzo często dochodziło do rotacji, sprzedaży, wypożyczeń. Rywalizacja w Madrycie o pozycję środkowego obrońcy jest dość ciekawa. Oprócz Varane’a jest tam również drugi kapitan Królewskich Sergio Ramos. Poza tym mamy Raula Albiola, Pepe i Ricardo Carvalho. W dniach, w których miały się rozwiązać sprawy kontraktu i ogłoszenia transferu, Varane był zajęty maturą i w wielu wywiadach podkreślał fakt, że „ok, transfer fajna sprawa, ale teraz mam maturę” – geniusz. Rafa bez większych problemów zaaklimatyzował się w Madrycie. Na zdjęciach z pierwszych treningów w drużynie Realu widać, że trzymał się ze swoim rodakiem Karimem Benzemą, ale również nie stronił od rozmówek z Mesutem Ozilem czy też Cristiano Ronaldo. Kto bacznie obserwował obóz Realu Madryt i zwrócił uwagę na Varane’a, mógł dostrzec w tym zawodniku nieskazitelną klasę i profesjonalizm. Real w końcu kupił nieoszlifowany diament. Lecz o ten diament trzeba odpowiednio zadbać. I tak też się stało. Jose Mourinho wziął pod swoje skrzydła Francuza i dał mu pełne pole do popisu.

 

21 września 2011 Mourinho dał szansę młodzianowi i Rafa wyszedł w pierwszym składzie Realu Madryt na mecz z Racingiem Santander. Nie miał w tym meczu zbyt wiele okazji do popisu, lecz imponował niesamowitym spokojem i imponującymi warunkami fizycznymi. 18 lat, pierwszy skład Realu Madryt, pełne 90 minut bez błędów – nad wyraz ciekawe. 3 dni po tym meczu przyszedł czas na kolejne spotkanie Varane’a w barwach Królewskich. Francuz ponownie wyszedł w podstawowym składzie. Tym razem oczarował Santiago Bernabeu swoimi umiejętnościami. Spokój, gracja, elegancja. Bezbłędne wyprowadzanie piłki, walka w powietrzu. Do tego wszystkiego dołożył bardzo efektowne trafienie piętką. Przez 91 minut stracił tylko 2 piłki, odzyskując przy tym 9. Madryt powoli zaczął się przekonywać, że ten chłopak „ma papiery na granie”. W całym sezonie 2011/2012 Varane wystąpił w 15 spotkaniach strzelając przy tym 2 bramki. Ten chłopak z każdym dniem stawał się wyraźnie co raz lepszy. W tym samym sezonie zdobył swój pierwszy tytuł mistrza Hiszpanii z Realem.

 

Jego pozycja w zespole wzrosła wraz ze startem kolejnego sezonu. Stał się trzecim stoperem drużyny zaraz za Sergio Ramosem i Pepe. Kontuzja tego drugiego pozwoliła na pokazanie swoich wszystkich umiejętności Raphaelowi. Stał się podstawowym stoperem Los Blancos. Przyszedł czas jego pierwszego w życiu El Clasico, w którym brał czynny udział. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że cały piłkarski świat oglądał poczynania Varane’a w pierwszym meczu półfinału Pucharu Króla. Na Santiago Bernabeu padł remis 1-1. Rafa w tym meczu był po prostu GALAKTYCZNY. Wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Xaviego. Zaliczył 12 odbiorów, tracąc tylko 2 piłki. Był istnym koszmarem Messiego, Fabregasa, Pedro. Imponował szybkością, inteligencją, spokojem. Strzelił bramkę dającą nadzieje zawodnikom z Madrytu. Prasa pokochała Raphaela Varane’a. Mnóstwo nagłówków było zatytuowanych m.in.: „Narodziny gwiazdy”, „Król Varane”. W rewanżowym spotkaniu nie było inaczej. Piękna, skuteczna gra i kolejna strzelona bramka. El Clasico w Pucharze Króla należało do Varane’a. Moim zdaniem najlepszą statystyką opisującą grę Raphaela Varana jest fakt, iż Francuz przez 720 minut nie popełnił żadnego faulu! Środkowy obrońca, na takim poziomie, w takim wieku – niepojęte. Przez 100 dni zaskarbił sobie serca wielu kibiców Królewskich. Również trener reprezentacji Francji Didier Deschamps postanowił powołać Raphaela do seniorskiego zespołu. Rafa wystąpił w kilku meczach dobrze się w nich prezentując. W niedawnym meczu Realu Madryt z Espanyolem Barcelona Raphael doznał kontuzji kolana i czeka go zabieg chirurgiczny. Tym samym kończy on swój udział w Primera Division i nie zagra w finale Pucharu Króla z Atletico Madryt. A szkoda, bo pewnie Falcao miałby nie lada problem z Francuzem.


Umiejętności i potencjał jakimi dysponuje Raphael Varane świadczą o tym, że mamy do czynienia z zawodnikiem, który przy takim rozwoju, za parę lat będzie najlepszym środkowym obrońcą na świecie. Już w wieku 19 lat takie nazwiska jak Messi, Van Persie, Drogba czy też Aguero nie robią na nim wrażenia. Ciekawe co będzie za parę lat?

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)