Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Odwieczna rywalizacja Warszawy z Poznaniem, czyli decydujące starcie w walce o mistrzostwo!

Odwieczna rywalizacja Warszawy z Poznaniem, czyli decydujące starcie w walce o mistrzostwo!

Piłka nożna | 15 maja 2013 14:12 | Dominik Wardzichowski
Fanatyczni kibice Legii.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Fanatyczni kibice Legii.

Legia, Lech. Lech czy Legia? To pytanie zadają sobie wszyscy kibice piłkarscy w Polsce. Odwieczna rywalizacja pomiędzy Warszawą i Poznaniem wkracza w decydującą fazę, a stawką spotkania na Pepsi Arenie będzie tytuł mistrza Polski anno Domini 2013.


Po pierwszym meczu finału Pucharu Polski we Wrocławiu, wydawało się, że Legii nikt i nic nie będzie w stanie zatrzymać. Podopieczni Jana Urbana prezentowali się niezwykle solidnie i pewnie zmierzali w kierunku mistrzowskiej korony. Momentem przełomowym był jednak rewanż w Warszawie, kiedy to Legia została zupełnie zdominowana przez Śląsk. Jan Urban pewny po zwycięstwie w pierwszym finałowym spotkaniu, w Warszawie wystawił mocno eksperymentalny skład. Śląsk szybko objął prowadzenie, a piłkę do siatki skierował kapitan Legii - Michał Żewłakow. Emocje w finale odżyły na nowo. Legia nie spodziewała się, że wrocławianie będą w stanie, aż tak zdominować Legię i to na jej stadionie. Legionistom nie pomagała nawet fantastyczna atmosfera na trybunach.


Śląsk nabrał wiatru w żagle, a Legia grała bardzo niedokładnie i nie potrafiła sobie stworzyć praktycznie żadnej groźnej sytuacji pod bramką Rafała Gikiewicza. Legioniści mieli w tym meczu więcej szczęścia niż rozumu i ostatecznie to oni cieszyli się po ostatnim gwizdku sędziego. Legia jako jedyny zespół w historii, zdobyła Puchar Polski trzy razy z rzędu. To budzi szacunek, ale prawdziwa bomba w klubie przy Łazienkowskiej wybuchła tuż historycznym triumfie.

 

Serbscy piłkarze Legii tak bardzo cieszyli się ze zwycięstwa, że do rana świętowali w warszawskim klubie „Enklawa”. Mieli oni jednak wielkiego pecha, bo w tym samym klubie znajdował się ich prezes - Bogusław Leśniodorski. A wszystko działo się przed bardzo ważnym dla Legii meczem z Jagiellonią. Trudno powiedzieć, czy piłkarze mieli prawo świętować zdobycie pucharu, tuż przed wyjazdowym meczem w Białystoku, ale piłkarze pili, piją i pić będą. Inni pewnie też świętowali, ale mieli na tyle oleju w głowie, że nie dali się przyłapać.

 

W mediach wywiązała się głośna dyskusja na temat serbskich imprezowiczów. A prezes Legii zdecydował, że Ljuboja zostanie odsunięty o pierwszego zespołu, a Radović będzie musiał zapłacić dotkliwą karę finansową. Wydawało się, że ta afera może Legii tylko zaszkodzić. Ale nic bardziej mylnego. Legia pewnie wygrała w Białymstoku, chociaż miała ułatwione zadanie. Legioniści praktycznie przez cały mecz grali z przewagą jednego zawodnika i ostatecznie pokonali Jagiellonię 3:0.

 

Tak naprawdę prawdziwą wartość Legii będzie można ocenić po meczu z „Kolejorzem”. Legia to jednak klasowy zespół i potrafi się sprężyć w odpowiednim momencie. Gdy podopieczni Jana Urbana podejdą do meczu z Lechem maksymalnie skoncentrowani, to może skończyć się jak w poprzedniej rundzie w Poznaniu. I wtedy tańczyć będą kibice Legii.

 

Problemy Legii to woda na młyn dla piłkarzy Lecha. Poznaniacy, którzy w ostatnim czasie prezentują się znakomicie, na dzisiaj wydają się faworytem starcia w Warszawie. To prawda, że Legia zagra przed własnymi, fanatycznymi kibicami, ale skoro przeciętny w tym sezonie Śląsk Wrocław, potrafił zdominować „Legionistów” na ich stadionie, to dlaczego nie miałby tego zrobić Lech. Tym bardziej, że podopieczni Mariusz Rumaka nie przegrali w tej rundzie ani jednego spotkania na wyjeździe.

 

Piłkarzami, którzy ciągną ostatnio poznańską lokomotywę, są: Kasper Hamalainen i Gergo Lovrencsics. To właśnie Fin i Węgier stwarzają największe zagrożenie pod bramką rywali. Jeśli dodać do tego, zaskakująco skutecznego Bartosza Ślusarskiego i zawsze nieobliczalnego Łukasza Teodorczyka, to ofensywa „Kolejorza” może budzić respekt. A przecież jest jeszcze Tonew.

 

Jednak najważniejszą osobą w Lechu jest trener - Mariusz Rumak. Swoją pewnością siebie i wielką ambicją dał piłkarzom poczucie, że są w stanie wygrać z każdym. To właśnie Rumak odmienił grę Lecha w ostatnim meczu z Widzewem. Szkoleniowiec Lecha zmienił w przerwie bezproduktywnych: Łukasza Teodorczyka i Karola Linnety’ego, a w ich miejsce wprowadził Bartosza Ślusarskiego i Kaspara Hamalainena. Fin stał się głównym konstruktorem akcji ofensywnych Lecha, a Ślusarski zdobył trzecią bramkę dla „Kolejorza”. Ostatecznie Lech przejechał się po Widzewie i łodzianie musieli wracać do domu z bagażem czterech goli.

 

Patrząc na tabelę, to obecnie w lepszej sytuacji jest Legia. Ale kiedy popatrzymy na grę obu zespołów w ostatnich kilku meczach to faworytem wydaje się być Lech. Poznaniacy są ostatnio w wielkim gazie, a ich seria w meczach wyjazdowych powinna budzić wielki respekt.

 

Z całą pewnością nikt w tym spotkaniu nie odpuści, bo gra będzie toczyć się o najwyższą stawkę! O tytuł mistrza Polski anno Domini 2013!

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)