Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Chelsea Londyn z trofeum Ligi Europejskiej, Ivanović uciszył Portugalię!

Chelsea Londyn z trofeum Ligi Europejskiej, Ivanović uciszył Portugalię!

Piłka nożna | 17 maja 2013 00:38 | Michał Kozera

fot. pmarede/flickr.com

Mecz wymiany ciosów, uderzania głową w mur, mecz na szczycie – finał Ligi Europejskiej. Spotkanie Benfiki Lizbona oraz Chelsea Londyn dostarczyło niezapomnianych emocji – bo kto nie zapamięta zwycięskiej bramki w doliczonym czasie? To było coś, co trzeba było zobaczyć – Chelsea Londyn zwycięzcą europejskich rozgrywek!


Pierwsze pięć minut spotkania to wzajemne próby rozkopania piłki w kierunku bramki rywala, z niewielką korzyścią dla Benfiki. Gorąco zrobiło się tylko raz, w polu karnym Petra Cecha, gdzie w dość nietypowy sposób piłkę zablokował klatką piersiową Cahill, co rywale chcieli zamienić na rękę i rzut karny. Nie udało się i chyba przez niesłuszne podenerwowanie bardzo brzydki faul na Ramirezie popełnił Matić. Serb wpadł od tyłu w nogi Ramireza powalając go na ziemię i o dziwo – nie otrzymał za to nawet żółtego kartonika.


Portugalczycy ponownie mogli postraszyć już w 11 minucie, ale na piłkę przy nodze pomysłu nie miał Cardozo, a jego strzał w nogi obrońców powtórzył zaraz Salvio i do realnego zagrożenia nie doszło. Czerwoni nie odpuszczali i po minucie znów rozklepywali postawiony w polu karnym autobus Chelsea, tym razem jednak piłka poleciała w darze kibicom. The Blues zapracowali na pierwszą żółtą kartkę dzięki faulowi Oscara na Perezie. Poszkodowani zamienili przewinienie na dość nieszablonowo wykonany rzut wolny, który poskutkował niebezpieczną kopaniną za piłką w polu karnym. I tym razem nic z niej nie wynikło.


Odpowiedź Chelsea skończyła się niestety tylko na linii obrony O Glorioso, jednak mimo wciąż nieotwartego wyniku na widowiskowość spotkania nie można narzekać. Kolejne dziesięć minut to ciągłe próby Benfiki na skuteczne dobranie się do skóry siatce Cecha. Nie oznacza to jednak słabej postawy The Blues, którzy próbowali każdą piłkę przeradzać w akcję. Ze skutkiem marnym, jak przy dość przypadkowej akcji w 32 minucie, jednak w sposób cieszący oczy.


Po pół godzinie śmiało można było przyznać miano najczęściej faulowanego Davidowi Luizowi. Ciężko się powstrzymać w tej sytuacji przed komentarzem o szansie graczy z Lizbony na dogryzienie byłemu klubowemu koledze. Póki co, chociaż to im wychodzi. Za to Lampard pokazał, jak postraszyć bramkarza rywali, potężnym strzałem sprawdzając umiejętności Artura. Ten jednak nie w ciemię bity i wiedział, że piłkę taką wybić najlepiej na rożny. Z którego nie wyniknęło nic.


Im bliżej końca, tym częściej piłkę w rękach ma czeski golkiper, nie zanosi się jednak na akcję poważnie zagrażającą jego możliwościom. Tymczasem na żółtą kartkę zasłużył sobie Garry nieprzepisowo zatrzymujący Oscara, który dość szybko chciał przemknąć obok niego z piłką. Rzut wolny zamieniony przez Lamparda na ekspedycję w kosmos był dobrym momentem na zakończenie pierwszej połowy – pełnej akcji oraz braku wykończenia.


Za przewinienia poprzedniej połowy odgryzł się Ramirez faulując Pereza oraz, podobnie jak Matić, unikając kartki za swoje grzechy. Odegrać po chwili mogli się napastnicy Benfiki, na szczęście jednak dla Cecha, Azpilicueta pierwszy dopadł do piłki i wybił ją na rożny. 50 minutę Portugalczycy będą wspominać bardzo źle – świetne dośrodkowanie Nico Gaitana na gola z główki zamienił Cardozo. Niestety dla niego – sędzia liniowy odgwizdał spalony – minimalny, lecz słuszny. Kolejny spalony zdarzył się Ramirezowi 5 minut później, to nie przeszkodziło Arturowi w widowiskowej interwencji wślizgiem.


Teraz to Chelsea zajęła się kreowaniem większości widowiska. Z dużą zawziętością piłki zabierali Oscar, Mata, starając się szybko i skutecznie rozbić obronę oponentów, jednak podobnie jak w przypadku „dominatorów” pierwszej połowy, piłka najdalej lądowała w rękach bramkarza (lub na rożnym).


Interesujący jest doprawdy przypadek Torresa. Piłkarz, który przecież ma mocno przerąbane u kibiców The Blues, w lidze gra, co najmniej, bardzo słabo. Cień tego, kim był w Liverpoolu, nieskuteczny, ciapowaty, więcej psuł niż pomagał.


I strzelił gola! 60 minuta i świetna, indywidualna akcja Hiszpana. Nie dał rady mu Luisao, próbujący go przewrócić Brazylijczyk sam upadł. Nie podołał również Artur, minięty tak, jak może mijać tylko Torres. Mógł być karny, mógł podać do Maty, bramka jednak wylądowała na koncie Torresa – 1:0 dla Chelsea Londyn i tylko 30 minut dla Benfiki na rozbicie angielskiego muru. A dla Fernando to już 9 gol w europejskich pucharach.


Benfica Lizbona 0:1 Chelsea Londyn


The Blues na fali ruszyli z kolejną akcją – z piłką wzdłuż pola karnego popędził znowu Torres, Luisao zdecydował się jednak poprawić po nieudanym faulu, po którym padł gol i teraz dość boleśnie potraktował rywala. Mata rzut wolny wysłał prosto w mur. W 66 minucie przyszedł czas na zmiany – Rodrigo mógł odpocząć, a Lima wszedł na boisko, ustawiając się od razu w murze. Zszedł również Melgarejo, zmieniony przez Johna.


Ogromnego pecha miał zaledwie minutę później Azpilicueta, broniący w polu karnym piłki dotknął jej ręką i decyzja sędziego nie mogła być inna niż wapno. Trybuny zawrzały, ale prawdziwy szał rozpoczął się już po wykonaniu jedenastki – Cardozo pewnie strzelił w lewą połowę bramki, zwolnioną przez Cecha. Swojego 7 gola przypłacił skurczem łydki, domyślam się jednak, że Paragwajczyk zgodziłby się jeszcze na wiele takich niedogodności, jeżeli tylko każda wiązałaby się ze zdobytym golem.


Benfica Lizbona 1:1 Chelsea Londyn


Kolejny karny mógł mieć miejsce w 75 minucie, gdy trzymany przez Luisao Torres padł na murawę. Sędzia nie zdecydował się tym razem na odgwizdanie jedenastki, chociaż moim zdaniem taka decyzja byłaby usprawiedliwiona. W całej sytuacji najbardziej ucierpiał Garry, starający się zatrzymać przed Torresem. Efektem, niestety, okazała się kontuzja. Szansę na niecały kwadrans gry otrzymała Jardel.


Ależ szansę miał Cardozo w 82 minucie. Uderzona wolejem piłka śmiało zmierzała pod poprzeczkę, udało się jednak Cechowi wybić ją na rzut rożny. A za 5 minut – Frank Lampard – fenomenalny strzał z 20 metrów, nie do obrony przez Artura, niestety trafia w poprzeczkę. Jęk zawodu na trybunach mówi wszystko.


Ależ niespodziankę sprawia Branislav Ivanović! W 92 minucie rzut rożny dla Chelsea i piłka ląduje na głowie Serba, a ten pakuje ją do bramki zupełnie bezradnego Artura! 2:1 w doliczonym czasie gry, to już jest niemal pewne zwycięstwo! Szansę ma jeszcze Benfica, ale kolejny raz po zamieszaniu w polu karnym piłka wraca w stronę środka i sędzia Björn Kuipers gwiżdże po raz ostatni!


Zaledwie dwie minuty temu Benfica zacierała ręce na dogrywkę, a teraz Portugalscy gracze leżą załamani na murawie. Puchar Ligi Europy dla Chelsea Londyn! Drugie w ciągu roku europejskie trofeum ląduje w rękach The Blues dzięki bramkom Torresa oraz Ivanovica!

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)