Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Andrzej Juskowiak przed Derbami Polski: Więcej szans daję Lechowi
Andrzej Juskowiak
fot. lechpoznan.pl
Andrzej Juskowiak

Andrzej Juskowiak przed Derbami Polski: Więcej szans daję Lechowi

Piłka nożna | 17 maja 2013 17:51 | Dominik Wardzichowski

Były reprezentant Polski i poznańskiego Lecha, Andrzej Juskowiak prognozuje dla nas wynik Derbów Polski – najważniejszego meczu w tym sezonie w T-Mobile Ekstraklasie, który prawdopodobnie rozstrzygnie o mistrzostwie Polski. „Jusko” widzi wiele atutów po obu stronach, ale nieznacznie więcej szans daje Lechowi. Przy tym porusza wiele ciekawych wątków dotyczących obu drużyn.

 

Czy myśli Pan, że ten, kto wygra to spotkanie zostanie mistrzem Polski?
Jest to bardzo prawdopodobne, bo patrząc jak ostatnio radzą sobie Lech i Legia w lidze, że regularnie zwyciężają, to jest to bardzo możliwe. Trzeba jednak pamiętać, że zostają trzy kolejki do końca po tym meczu. Ktoś, kto jednak wygra ten pojedynek dostanie pozytywnego kopniaka i nie powinien do końca odpuścić. Kolejne zwycięstwa będą wtedy łatwiej przychodzić. Co innego, jeśli byłby to mecz w sytuacji, gdyby oba zespoły gubiły regularnie punkty w ostatnich tygodniach, ale ostatnie wyniki nie wskazują na to, żeby tak się stało. Zwycięstwo w tak prestiżowym meczu, pod koniec sezonu powinno tylko dodać pewności zawodnikom. Wtedy można będzie już myśleć tylko o pozostałych zwycięstwach, dających tytuł.


Legia po zdobyciu Pucharu Polski miała problem z Radovicem i Ljuboją. Czy to może wpłynąć na korzyść Lecha?
Nie, myślę, że już powoli zapomniano o tym wszystkim, co wydarzyło się przed kilkoma dniami. Widać to było w ostatnim meczu Legii z Jagiellonią. W pierwszych minutach Legia pokazała dużą determinację i agresywność, co dało jej łatwe zwycięstwo. Szukałbym raczej pozytywów w drugą stronę – dla Legii. W tej chwili trener Urban odebrał piłkarzom alibi, bo może nie mówiło się o tym głośno, ale można było wyczuć, że Ljuboja jest hamulcowym warszawian. Często schodził bowiem do boku, spowalniał akcję i trzeba było od nowa budować atak pozycyjny. Poza tym Ljuboja nie był ostatnio w takiej dobrej dyspozycji jak chociażby jesienią. Do tego Dwaliszwili czy Saganowski prezentują niezłą formę, także nie było żadnych wielkich sentymentów. Odstawili na boczny tor Ljuboję, ale dali też ostrzeżenie innym zawodnikom, że nie ma świętych krów w zespole. Sytuacja z Radovicem jest nie do końca jasna. Wiadomo, że jest teraz bardziej wartościowym zawodnikiem, potrzebuje go drużyna i nie pozbyto go się tak łatwą ręką jak Ljuboję, więc można dwuznacznie oceniać tą sytuację. Z jednej strony wydaję mi się, że to jest pewien etap, do którego Legia musiała dojść, bo Ljuboja miał ostatnio momenty, że słabiej grał, ale z drugiej strony był to zawodnik, którego jeszcze w Polsce nie było.

 

Lech gra teraz najbardziej widowiskową piłkę w T-Mobile Ekstraklasie. Czy zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że autorem tych sukcesów jest trener Lecha, Mariusz Rumak?
Wydaję mi się, że na to złożyła się dobra dyspozycja kilku zawodników. Świetnie w ostatnim czasie grają Tonew czy Lovrencsics. To właśnie oni decydowali o tym, że Lech wygrywał. W meczach Lecha i Legii nie zawsze pierwsze jedenastki się sprawdzały. Trener Rumak w ostatnim czasie to skorygował w meczu z Widzewem. Na pewno trener ma pomysł na to, jak wykorzystać możliwości swoich zawodników. Lech od początku tego sezonu bardzo dobrze gra skrzydłami, bo ma akurat takich zawodników, którzy potrafią grać do przodu, są kreatywni, potrafią dośrodkować w pełnym biegu i napastnika, który potrafi wykorzystać dobre dośrodkowania. To jest właśnie pomysł, do którego realizacji dąży Rumak. Do tej pory to naprawdę funkcjonuje i się sprawdza. Teraz tak szybko z obrony do ataku nie potrafi przechodzić nawet Legia Warszawa. Lechowi zajmuje to naprawdę bardzo mało czasu, kilku zawodników jest zawsze przygotowanych po odbiorze piłki, do tego żeby szybko zaatakować. W większości spotkań, zwłaszcza na wyjazdach Lech świetnie to wykorzystywał. Czasami miał z tym problemy, bo nieczęsto zdarzało się tak, że to właśnie Lech grał z kontry. Kilka meczów na własnym boisku w ten sposób przegrał. U siebie do końca tego sezonu poznaniacy nie powinni mieć jednak problemów z wygrywaniem spotkań, bo teraz nie mają już trudnego terminarza.

 

Kto Pana zdaniem będzie faworytem tego spotkania?
Lech jak na razie bardzo dobrze grał na wyjazdach, ale to nie będzie taki mecz, jak te do tej pory, kiedy gospodarze atakowali i można było strzelić coś z kontry. Solidna, dobra obrona może być kluczem do sukcesu, Lech do tej pory tracił na wyjazdach bardzo mało bramek. Nie zapominajmy jednak, że Legia ma nad Lechem dwa punkty przewagi i dla nich remis jest nawet niezłym wynikiem. Oni na własnym boisku raczej nie będą chcieli grać va banque i otworzyć się. O wyniku może rozstrzygnąć tak naprawdę jedna bramka. Obydwa zespoły mają atuty. Legię może cieszyć dobra dyspozycja Dwaliszwiliego. Tutaj jednak większe szanse daję Lechowi, dlatego że w ostatnich tygodniach zdarzały się im mniejsze wahania formy. Legia na przykład fatalnie zagrała ze Śląskiem i tak dobremu zespołowi nie powinny zdarzać się takie mecze, gdzie praktycznie nic nie wychodziło. Legia cudem dowiozła tą jedną bramkę przewagi i zdobyła Puchar Polski. Inny zespół, będący w lepszej dyspozycji pokonałby wtedy warszawian spokojnie dwoma lub trzema bramkami. Jeżeli w sobotę kilku zawodników nie zagra na swoim poziomie, to wpłynie to na wynik meczu.

 

Nie boi się Pan, że piłkarze obu drużyn mogą sobie nie poradzić z presją trybun, bo jest to mecz, na który patrzy cała piłkarska Polska.
Jesienią był to mecz, który pokazał, że można w polskiej Ekstraklasie grać na wysokim poziomie, szybko operować piłką, przechodzić z ataku do obrony i stwarzać sytuacje. Przyjemnie oglądało się to spotkanie, bo Lech zagrał bardzo dobrze do przodu, oprócz tego, że nie wykorzystywał sytuacji, które stworzył. Na wynik wówczas duży wpływ miała też kontuzja Manuela Arboledy kilka dni wcześniej. Brakowało go wtedy w obronie, bo był to człowiek, który zawsze jako pierwszy atakował człowieka z piłką pod własnym polem karnym, dlatego też piłkarze Legii dwukrotnie w zasadzie wjechali z piłką do bramki. Wiadomo, że w przypadku równej ilości punktów na koniec sezonu liczy się bezpośrednie spotkanie więc tutaj Legia jest w uprzywilejowanej pozycji. Natomiast to spotkanie jest ważne dla Legii, bo jeżeli Lech wygra w obojętnie, jakim stosunku bramkowym, to tylko od niego będzie zależało, jak to dalej się potoczy. Jeśli jest presja, to trzeba z tą presją dać sobie radę. Mnie tylko martwi, że mecz odbędzie się o 13:30 i zespoły nie są przyzwyczajone do gry o takiej godzinie, bo raczej jest to termin zarezerwowany dla zespołów najmniej medialnych. To jest jakiś znak zapytania, jak sobie poradzą, bo ma być wysoka temperatura. Przygotowanie motoryczne w tym dniu może mieć kapitalne znaczenie dla wyniku tego pojedynku. Wydaję się, że dłuższą ławkę rezerwowych ma Legia, ale w ostatnich meczach, to nie zawsze się sprawdzało, że zawodnicy wchodzący z ławki byli wzmocnieniami. Spodziewam się, że detale mogą zdecydować, kto wygra.

 

Transkrypcja: Hubert Błaszczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)