Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Legia lepsza od Lecha. Mistrz już blisko

Legia lepsza od Lecha. Mistrz już blisko

Piłka nożna | 18 maja 2013 22:59 | Hubert Błaszczyk
Ivica Vrdoljak bohaterem Legii.
fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news
Ivica Vrdoljak bohaterem Legii.

Legia Warszawa pokonała 1:0 Lecha Poznań w hicie 27. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Bramkę na wagę trzech punktów, a może i nawet mistrzostwa zdobył z rzutu karnego Ivica Vrdoljak. Zwycięstwa odniosły też drużyny Piasta Gliwice i Polonii Warszawa, które nie rezygnują z walki o miejsca gwarantujące grę w europejskich pucharach.


Legia Warszawa – Lech Poznań 1:0
To nie były zwykłe derby pomiędzy Legią i Lechem, które i tak zazwyczaj przyciągały na trybuny komplety kibiców. Tym razem walka szła o coś więcej niż tylko honor i trzy punkty do ligowej tabeli. Stawką tego pojedynku był bowiem tytuł mistrza Polski. Nikt nie ukrywał bowiem, że ten, kto wygra ten pojedynek będzie już o krok od sięgnięcia po mistrzostwo. Eksperci nie mylili się, bo Legia po wygranej nad Lechem ma 5 punktów przewag nad Kolejorzem i tylko kataklizm jest w stanie odebrać jej upragnione trofeum po 30. kolejkach T-Mobile Ekstraklasy. To nie był jednak łatwy mecz dla warszawian, bo choć Lech frontalnie nie atakował, to raz po raz był w stanie stworzyć sobie dogodne sytuacje. Najlepsze miał pod koniec pierwszej połowy, kiedy piłka po główce Tomasza Kędziory przeszła tuż obok bramki i w 60. minucie, gdy piłkę po strzale Rafała Murawskiego z linii bramkowej Legii wybił Artur Jędrzejczyk. Trzeba jednak przyznać, że Lechici w tym meczu nie mieli łatwego życia, bo już w 24. minucie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Bartosz Ślusarski, a nieco ponad dziesięć minut później na placu gry nie oglądaliśmy już Kebby Cessaya. Gambijczyk doznał urazu po jednym ze starć z Jakubem Koseckim. Gdy Cessay opuszczał boisko zatrzymał się przy Koseckim i pomiędzy oboma panami doszło do wymiany uprzejmości. Kosa po meczu stwierdził, że gracz Lecha zapewniał go, iż w kolejnym spotkaniu połamie mu nogi. To jednak kontrowersyjny pomocnik gospodarzy był bohaterem całego meczu, przeprowadzając w 84. minucie akcję, która dała Legii rzut karny. Kosecki przebojowo wszedł w pole karne, gdzie został wycięty przez Mateusza Możdżenia. Pomocnik Lecha otrzymał czerwoną kartkę, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Rzut karny wykonał kontuzjowany Ivica Vrdoljak, po czym opuścił plac gry. Pepsi Arena oszalała. Lech do końca pojedynku nie był w stanie zagrozić rywalom i chyba jest już pogodzony z tytułem wicemistrza, wszakże to też duży sukces poznaniaków, którzy rundę wiosenną mieli bardzo dobrą.
 

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Piast Gliwice 1:2
To był kolejny z serii meczów o życie w Bielsku-Białej, ale do tego w tym mieście zdołali się już raczej przyzwyczaić. Niekorzystny wynik w meczu w Chorzowie spowodował, że bielszczanie, by myśleć o utrzymaniu musieli z Piastem wygrać. To było widać w ich grze w pierwszej połowie tego pojedynku. Gospodarze niemal całkowicie zdominowali przyjezdnych i stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji podbramkowych. Jedną z nich w 42. minucie sfinalizował niezawodny Robert Demjan. Aż strach pomyśleć, gdzie byliby Górale gdyby nie słowacki napastnik, który niejednokrotnie ratował punkty drużynie Czesława Michniewicza. Piast natomiast w pierwszej połowie nie wyglądał zupełnie na zespół, który już za dwa miesiące miałby reprezentować Polskę w europejskich pucharach. Gliwiczanom rozpędzić się w drugiej połowie dali sami gospodarze. Centrę Pavola Cicmana przeciął bowiem Bartosz Konieczny, który tym samym pokonał własnego bramkarza, rozgrywającego setny pojedynek w barwach Podbeskidzia, Richarda Zajaca. Napędzany przez Cicmana zespół Piasta ruszył do ataku. Słowak nie tylko doskonale operował piłką w środku pola, ale także groźnie strzelał na bramkę Zajaca. Ten jednak nie dał się pokonać. Wszystko jednak do czasu. W 80. minucie w polu karnym Marcin Robak poradził sobie z dwoma obrońcami i popularny Rysiek był już bezradny. W końcówce bielszczanie stworzyli sobie jeszcze dogodne sytuacje po stałych fragmentach gry, ale wynik już nie uległ zmianie. Taki rezultat oznacza, że Podbeskidzie w następnym sezonie najprawdopodobniej zagra w I lidze.


Górnik Zabrze – Polonia Warszawa 0:4
Wiele rzeczy już w tym sezonie mogliśmy zaobserwować, ale tak skutecznej Polonii Warszawa ani razu. Wszystko to w sytuacji, gdy los Czarnych Koszul jest w zasadzie przesądzony. Klub z Konwiktorskiej nie otrzymał licencji na zbliżający się sezon T-Mobile Ekstraklasy i raczej niewiele wskazuje, by miało to się stać w przyszłości. Co prawda w klubie pojawił się sponsor – Murapol, ale to w zasadzie kropla w morzu potrzeb. Gdyby jednak Ireneusz Król miał dobre intencje, to licencję mógłby załatwić sprzedażą Miłosza Przybeckiego, który otworzył wynik spotkania i rozgrywa bardzo dobrą rundę. Przebojowy skrzydłowy miał niemal udział przy każdej bramce strzelonej dla Polonii. Wynik wskazuje na dominację Czarnych Koszul. Tak jednak nie było. Na boisku rządził głównie chaos. Dobrze ustawieni taktycznie gracze Stokowca potrafili jednak to wykorzystać. Szybcy skrzydłowi w postaci Kiełba i Przybeckiego napędzali ataki, po których padały bramki. Prawdziwym jokerem w talii szkoleniowca Polonii okazał się Daniel Gołębiewski. Napastnik warszawian wszedł z ławki i strzelił dwie bramki, przypieczętowując wysoką porażkę swojego byłego pracodawcy.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)