Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Zmiennicy ratują Lechię

Zmiennicy ratują Lechię

Piłka nożna | 20 maja 2013 21:40 | Przemysław Drewniak
Jarosław Bieniuk w powietrznej walce o piłkę z Mehdim Ben Dhifallahem
fot. x-news / T-Mobile Ekstraklasa
Jarosław Bieniuk w powietrznej walce o piłkę z Mehdim Ben Dhifallahem

W ostatnim meczu 27. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lechia Gdańsk pokonała na wyjeździe Widzew Łódź 2-1 i przerwała trwającą od ponad dwóch miesięcy serię ośmiu meczów bez zwycięstwa. Dla przyjezdnych obie bramki strzelili piłkarze wprowadzeni na boisko w drugiej części gry – Adam Duda i Mateusz Machaj. Dzięki wygranej w Łodzi drużyna z Trójmiasta awansowała na ósme miejsce w tabeli.


Widzew Łódź 1-2 Lechia Gdańsk


Czy uda się zapełnić w ataku lukę po Mariuszu Stępińskim? To pytanie najczęściej padało z ust kibiców Widzewa w poprzedzającym ligową kolejkę tygodniu. Odpowiedź miało dać już spotkanie z Lechią, w którym w roli wysuniętego napastnika wystąpił Mehdi Ben Dhifallah. Wspomagać go miał podwieszony pod niego Bartłomiej Pawłowski, a na pozycji skrzydłowego obok Marcina Kaczmarka zagrał tym razem Alex Bruno. Wariant ten nie do końca się sprawdził. Pawłowski przez długie fragmenty meczu był mało widoczny, a największe zagrożenie sprawiał wtedy, gdy schodził na swoją nominalną pozycję. Przeciętnie spisywał się także grający „na szpicy” Tunezyjczyk. Inna sprawa, że pomocnicy nie rozpieszczali go jakością dogrywanych podań.


Mimo tych problemów, grający z większym zaangażowaniem Widzew miał w pierwszej połowie nieznaczną przewagę nad drużyną z Pomorza. Gospodarze najczęściej atakowali prawą stroną, gdzie w akcje ofensywne doskonale włączał się Łukasz Broź. To prawy obrońca łodzian dał swojej drużynie prowadzenie, skutecznie egzekwując rzut karny w 35. minucie spotkania. Jedenastkę sprokurował Krzysztof Bąk, który w walce o górną piłkę z Ben Dhifallahem w nieprzemyślany sposób zagrał piłkę ręką.


Widzew prowadził do przerwy 1:0, ale zamiast pójść za ciosem po zmianie stron, podopieczni Radosława Mroczkowskiego dali się zepchnąć do defensywy coraz lepiej grającej Lechii. Na początku stałe fragmenty gry gości nie przynosiły jeszcze zamierzonego skutku, a słabo spisywał się z przodu Grzegorz Rasiak, na którego Bogusław Kaczmarek po raz pierwszy w tej rundzie postawił od pierwszej minuty. Kluczowe dla wyniku spotkania okazały się jednak zmiany przeprowadzone przez doświadczonego szkoleniowca gdańszczan. Adam Duda pojawił się na boisku w 65. minucie, a już niespełna 120 sekund później dał Lechii wyrównanie. Bardzo dobre prostopadłe podanie z głębi pola posłał Rasiak, a 22-letni wychowanek gości najszybciej dobiegł do piłki i efektownie przelobował wychodzącego z bramki Macieja Mielcarza.


Piłkarzy Lechii nie zadowalał remis. Biało-zieloni nie ustawali w atakach, chcąc przerwać fatalną serię meczów bez zwycięstwa. Na prowadzenie udało im się wyjść kwadrans przed zakończeniem meczu, gdy błysnął kolejny rezerwowy, Mateusz Machaj. Pomocnik gości przypomniał o swoim największym atucie, jakim jest uderzenie z dystansu. Strzałem zza pola karnego po podaniu Ricardinho zmieścił piłkę tuż przy słupku i zaskoczył bezradnego w tej sytuacji Mielcarza. Do końca meczu Widzew starał się uratować choć jeden punkt, ale gdańszczanie nie pozwolili im na zbyt wiele. Lechia nie nastawiła się na obronę wyniku, nadal grając wysoko i starając się odbierać piłki już na połowie rywala. Właśnie dzięki temu goście bez problemu dowieźli końcowy rezultat do końca spotkania.


O słabości drużyn znajdujących się w drugiej części tabeli Ekstraklasy niech świadczy fakt, że Lechia, która wygrała swój pierwszy mecz od 11 marca, awansowała z 12. na 8. miejsce w tabeli. Podobny skok mógł po tej kolejce zaliczyć Widzew, ale w wyniku porażki łodzianie mają już tylko pięć punktów przewagi nad strefą spadkową. I muszą oglądać się za siebie, bo na finiszu sezonu czekają ich niełatwe starcia z Legią, Koroną i Podbeskidziem.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)