Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna To już pewne - finał Ligi Europy 2015 w Warszawie!

To już pewne - finał Ligi Europy 2015 w Warszawie!

Piłka nożna | 23 maja 2013 20:23 | Przemysław Drewniak
Po Amsterdamie i Turynie kolej na Warszawę - finał Ligi Europy 2015 odbędzie się na Narodowym
fot. wikipedia.org
Po Amsterdamie i Turynie kolej na Warszawę - finał Ligi Europy 2015 odbędzie się na Narodowym

Dopiero co Zbigniew Boniek przeforsował preferowany przez siebie wariant reformy rozgrywek Ekstraklasy, a już może pochwalić się kolejnym sukcesem. W czwartek sekretarz generalny UEFA Gianni Infantino potwierdził, że w 2015 roku finał Ligi Europy odbędzie się na Stadionie Narodowym w Warszawie. Nie ma wątpliwości, że możemy rozpatrywać to jako spore osiągnięcie władz polskiego związku - zwłaszcza, że ranga tych rozgrywek jest z roku na rok coraz większa.


Warszawa furtką do Ligi Mistrzów?

O tym, że PZPN stara się o organizację finału LE w 2015 roku, pisaliśmy już w styczniu. Wówczas zastanawialiśmy się, czy wobec szykowanej reformy europejskich rozgrywek klubowych taki ruch ma jakikolwiek sens. Wygląda jednak na to, że Michel Platini, przynajmniej na razie, wycofuje się z rewolucyjnych planów. Zamiast nich UEFA planuje wzmocnić rangę Ligi Europy, której tegoroczna edycja okazała się sukcesem.


Według nieoficjalnych informacji, europejska federacja ma w piątek poinformować, że właśnie od 2015 roku zwycięzca Ligi Europy zagwarantuje sobie jednocześnie udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Nie dojdzie więc do sytuacji, w której triumfator LE nie będzie mógł liczyć na udział w najbardziej elitarnych rozgrywkach klubowych. Tak było rok temu, gdy w finale w Bukareszcie Atletico Madryt było lepsze od Athleticu Bilbao, ale w La Lidze zajęło dopiero 5. miejsce i nie zagrało w Champions League.


Taka decyzja spowoduje, że walka w Lidze Europy będzie opłacalna nawet dla większych klubów, którym powinie się noga w rodzimych rozgrywkach. Dotychczas bywało z tym różnie - takie kluby jak Manchester City czy Juventus traktowały udział w LE jak przykrą konieczność. Chociaż już poprzednia edycja, w której triumfowała londyńska Chelsea, pokazuje, że sytuacja ta ulega zmianie, a prestiż rozgrywek jest coraz większy. To kolejny argument przemawiający za tym, że za zwycięstwo kandydatury Warszawy PZPN-owi należą się duże brawa. Nawet, jeśli ma ono oznaczać zmniejszenie szans na organizację dwóch-trzech spotkań finałów Mistrzostw Europy w 2020 roku.


Boniek triumfuje. Ale co dalej?

Nie ma wątpliwości, że za rządów Grzegorza Laty i spółki szanse Warszawy na organizację tego prestiżowego meczu byłyby nikłe. Nie sprowadzałbym jednak tego sukcesu wyłącznie do dobrych relacji Bońka z Platinim. Decyzja UEFY przede wszystkim oznacza, że europejska federacja pozytywnie ocenia zeszłoroczne Euro w naszym kraju, a dzięki czerwowemu turniejowi PZPN stał się dla niej jednym z najpoważniejszych partnerów w Europie Środkowo-Wschodniej.


Od objęcia przez Zbigniewa Bońka stanowiska prezesa PZPN minęło niedawno pół roku. Poza zdobyciem praw organizacji finału LE, jego największymi sukcesami są jak dotąd przeforsowanie reformy ESA-37 i powołanie do życia Centralnej Ligi Juniorów, która od przyszłego roku zajmie miejsce Młodej Ekstraklasy. Być może to już więcej, niż udało się zrobić polskiemu związkowi w trakcie całej kadencji Grzegorza Laty. Ale żadna z tych decyzji nie spowoduje, że poziom gry naszej reprezentacji i rozgrywek ligowych zaliczy niebotyczny skok w górę. Czekamy zatem na coś, co rzeczywiście pomoże nam z optymizmem spojrzeć na przyszłość polskiej piłki. Bo to od tego zależy, jak po latach będziemy oceniać rządy Bońka i jego ekipy.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)