Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Na boisku nie odpuszczają. Jutro dzień sądu Polonii Warszawa

Na boisku nie odpuszczają. Jutro dzień sądu Polonii Warszawa

Piłka nożna | 27 maja 2013 22:03 | Przemysław Drewniak
Piotr Grzelczak  ma czego żałować. W Lubinie jego Polonia powinna była wygrać
fot. x-news / T-Mobile Ekstraklasa
Piotr Grzelczak ma czego żałować. W Lubinie jego Polonia powinna była wygrać

Choć we wtorek Komisja Odwoławcza ds. Licencji PZPN może zdecydować o karnej degradacji Polonii Warszawa, Czarne Koszule nie składają broni i sprawiają problemy kolejnym drużynom Ekstraklasy. W ostatnim meczu 28. kolejki stołeczna drużyna bezbramkowo zremisowała na wyjeździe z Zagłębiem Lubin, ale przez większość spotkania przeważała i była bliższa zwycięstwa. Zabrakło skuteczności i zimnej krwi pod bramką gospodarzy.


Zagłębie Lubin 0-0 Polonia Warszawa


W poprzedniej kolejce w Zabrzu podopieczni Piotra Stokowca zaimponowali rewelacyjną skutecznością. Na boisku rywala walczącego o europejskie puchary nastrzelali cztery bramki i pokazali, że mimo problemów pozasportowych są pod względem piłkarskim jedną z najlepiej poukładanych drużyn w lidze. Okazało się jednak, że Czarne Koszule zużyli przed tygodniem całą amunicję. W spotkaniu z Zagłębiem goście stworzyli sobie kilka doskonałych okazji do pokonania Michała Gliwy, ale ani razu nie udało im się skierować piłki do siatki.


Poloniści byli w Lubinie stroną dominującą, podczas gdy gospodarze zdecydowanie zawodzili. W kadrze na ten mecz nie znalazł się ich dotychczasowy lider, Szymon Pawłowski, który prezentował ostatnio beznadziejną formę. W wyjściowym składzie jego miejsce zajął Elton Lira, ale w pierwszej połowie ledwie mogliśmy odnotować jego obecność na boisku. Zarówno on, jak i jego koledzy z drużyny grali bardzo statycznie, a pierwszy strzał w światło bramki Mariusza Pawełka oddali w... 70. minucie meczu. Miedziowi mieli szczęście, że do tego momentu nie przegrywali już różnicą kilku goli.


Podobnie jak w meczu w Zabrzu, najlepszymi piłkarzami Polonii byli szarżujący na lewej flance Jacek Kiełb, często schodzący do środka nieobliczalny Miłosz Przybecki i aktywnie włączający się w akcje ofensywne prawy obrońca Aleksandar Todorovski. Goście, choć rzadziej znajdowali się przy piłce, znacznie częściej niż mało waleczni rywale pojawiali się pod bramką przeciwnika. W decydujących momentach brakowało im jednak dobrego wykończenia. W najlepszej sytuacji do zdobycia bramki znalazł się w 29. minucie Piotr Grzelczak. Napastnik wyszedł na czystą pozycję po doskonałym podaniu od Kiełba, ale źle przystawił nogę i posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.


Widząc kompromitującą postawę swoich piłkarzy, trener Pavel Hapal musiał coś zmienić. Chwilę po przerwie bezproduktywnego Lirę zmienił David Abwo, który rozruszał opieszałą ofensywę Zagłębia. Gospodarze zaczęli napierać na bramkę rywali dopiero 20 minut przed końcowym gwizdkiem, gdy bardzo bliski zdobycia gola był Arkadiusz Woźniak. Pomocnik lubinian po ponownym wstrzeleniu piłki w pole karne został zupełnie bez krycia, ale głową uderzył wprost w nieźle dysponowanego tego dnia Pawełka. Zagłębie stwarzało zagrożenie także po stałych fragmentach gry, lecz żadna z prób nie przyniosła powodzenia.


Goście nie pozostawali dłużni. Groźnymi kontratakami nadal nękali obronę lubinian, ale tak jak w pierwszej połowie zawiodła ich skuteczność. Kiełb w doskonałej sytuacji w polu karnym gospodarzy pogubił się, przekładał piłkę z nogi na nogę, aż w końcu oddał bardzo słaby strzał na bramkę Gliwy. W doliczonym czasie gry decydujące trafienie powinien zaliczyć także Daniel Gołębiewski. Napastnik, który tydzień temu potrzebował zaledwie dziesięciu minut, by strzelić Górnikowi dwa gole, tym razem nie spisał się w roli dżokera i mając przed sobą tylko golkipera gospodarzy, posłał piłkę tuż obok słupka.


Zagłębie dołącza do grona drużyn, które by najchętniej już teraz zakończyły rozczarowujący w ich wykonaniu sezon. Drużynę Pavla Hapala latem czeka solidna przebudowa i wielu zawodników podstawowego składu pożegna się z zespołem. Podobnie jest przy Konwiktorskiej, choć tam sytuacja jest zupełnie inna. Większość piłkarzy złożyła już do piłkarskiej centrali wnioski o rozwiązanie kontraktów z winy klubu. Patrząc na to, co w ostatnich tygodniach prezentują na boisku, nie powinni mieć problemów ze znalezieniem nowych pracodawców. Losy Polonii rozstrzygną się już we wtorek, gdy PZPN ponownie rozpatrzy jej licencyjny wniosek. Wszystko wskazuje na to, że decyzja będzie negatywna, choć w przypadku Ireneusza Króla nigdy nic nie wiadomo. Po meczu trener Piotr Stokowiec poinformował, że prezes zobowiązał się wpłacić do wtorkowego południa wszystkie zaległe pieniądze na konta piłkarzy. Takich obietnic ze strony właściciela Polonii było już jednak wiele i trudno przypuszczać, by śląski biznesmen ni stąd ni z owąd wyjął z kieszeni pięć milionów złotych.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)