Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Księstwo, które będzie królestwem

Księstwo, które będzie królestwem

Piłka nożna | 30 maja 2013 14:43 | Jakub Kacprzak

Gdyby wszystkich mieszkańców tego miasta-państwa zgromadzić na Stadionie Narodowym w Warszawie, nie zapełniliby wszystkich miejsc. Pod względem powierzchni jest ono ponad czterokrotnie mniejsze niż warszawskie osiedle Żoliborz. Wydawać mogłoby się, że w takim miejscu ciężko o piłkę nożną na najwyższym poziomie. Jednak Monako już niebawem może stać się futbolową potęgą. Wszystko dzięki rosyjskim petrodolarom Dmitrija Rybołowlewa. Jednak ci, którzy sądzą, że dopiero teraz AS Monaco wyjdzie na powierzchnię, są w dużym błędzie.


Klub ten jest siedmiokrotnym mistrzem Francji. Ostatni raz pierwsze miejsce zajął w 2000 roku. W 2004 roku doszedł do finału Ligi Mistrzów, gdzie uległ FC Porto. W sezonie 2010/2011 spadli oni z Ligue 1 i teraz po trzech latach przerwy wracają do najwyższej klasy rozgrywek. Wracają z wielkimi ambicjami i jeszcze większymi pieniędzmi. Wielkie nazwiska wiązane z grą w księstwie nie powinny jednak nikogo dziwić. Monaco bowiem od dawien dawna przyciągało znanych piłkarzy. W barwach zespołu z malutkiego księstwa występowali m.in. Eric Abidal, Emmanuel Adebayor, Fabien Barthez, Olivier Bierhoff, Youri Djorkaeff, Patrive Evra, Ludovic Guly, Thierry Henry, Jurgen Klinsmann, Jan Koller, John Arne Riise, Emmanuel Petit, Maicon czy Fernando Morientes. Trenowali ich m.in. Didier Deschamps i Arsene Wenger. Ten pierwszy poprowadził Monaco do największego sukcesu jakim był finał Champions League. Nie powinno więc dziwić, że teraz, gdy klub ten ma ogromne zasoby finansowe, sprowadza świetnych piłkarzy. Pierwszym ruchem przed powrotem do Ligue 1 było sprowadzenie Joao Moutinho i Jamesa Rodrigueza. Obydwaj przyszli z FC Porto. Być może to tylko przypadek, ale osłabienie drużyny, która pokonała ich podczas jedynego występu w finale Ligi Mistrzów jest mocno wymowne.


Na tych dwóch piłkarzy wydano ok. 70 mln euro. Jednak to nie jedyne zakupy jakie Monaco planuje przeprowadzić. Sprowadzono również Ricardo Carvalho, a na ich celowniku są również Radamel Falcao, Victor Valdes i Angel di Maria. Po stronie klubu jest także jedna istotna rzecz. Monako jest rajem podatkowym. W momencie gdy cała Francja wymaga od najbogatszych płacenia 75% podatku, tak księstwo jest zupełnym przeciwieństwem jeśli chodzi o podatki. Dzięki temu ASM może być prawdziwym rajem dla tych, którzy chcą dużo zarobić i walczyć o najwyższe cele. Samo Monako to przepiękne miejsce, gdzie bogatym żyje się naprawdę fenomenalnie. A jest bardzo wątpliwe, by Rybołowlew szybko zrezygnował z pakowania wielkich pieniędzy w klub. Wraca więc Monaco do Ligue 1 z jednym celem. Walki z PSG o tytuł nie tylko najbogatszych, ale i najlepszych. Już teraz ich pojedynki zapowiadają się niezwykle ciekawie. Oczywiście można mieć wątpliwości czy kolejna drużyna zasilana przez rosyjskie petrodolary to dobra rzecz dla światowego futbolu, ale jedno nie ulega wątpliwości. Wyścig zbrojeń we Francji można uważać za rozpoczęty.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)