Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Człowiek zagadka

Człowiek zagadka

Piłka nożna | 08 czerwca 2013 23:23 | Jakub Kacprzak


Jedni obwołali go już nowym Pele. Inni zastanawiają się co potrafi. Ja osobiście nie jestem do końca pewien czy może spełnić pokładane w nim nadzieje. Barcelona kupując niedawno Neymara sprawiła sobie spory problem. Bowiem nikt do końca nie wie, czy młody reprezentant Canarinhos spełni pokładane w nim nadzieje. Z punktu marketingowego oczywiście jest to transfer niezwykle udany. Napastnik ma podpisaną umowę reklamową z Nike podobnie jak Blaugrana. Jako produkt, nikt nie ma wątpliwości, że Neymar się spłaci momentalnie. Przyciągnie nowych kibiców, a przede wszystkim Brazylijczyków, którzy musieli sporo czekać na nową gwiazdę z kraju kawy. Teraz dostali wielbionego przez wielu piłkarza, który jednak daje nam poczucie niepewności.


Podstawowa sprawa. Dla Neymara będzie to pierwszy klub w Europie. Do tej pory przeciwko klubom ze Starego Kontynentu mogliśmy go oglądać jedynie na Klubowych Mistrzostwach Świata w 2011 roku. Dwa lata temu w starciu, co ciekawe, właśnie z Barceloną, Santos z Neymarem w składzie poległ 0:4, a gwiazdor tego felietonu nie pokazał nic nadzwyczajnego. Za porażkę przyjęto również jego występ z kadrą na Igrzyskach Olimpijskich 2012 w Londynie. Pomimo, że Canarinhos doszli do finału, to ostatecznie przegrali z Meksykiem, a Neymar strzelił w całym turnieju tylko trzy bramki. W dorosłej reprezentacji również do tej pory nie wykazał się w ważnych meczach. Na Copa America 2011 zdobył tylko dwa gole, a kadra odpadła w ćwierćfinale z Paragwajem po rzutach karnych. Choć jego bilans bramkowy dla Brazylii to 20 bramek w 30 meczach, to jednak trudno znaleźć wielkie drużyny, którym strzelał gole. Dwukrotnie trafiał przeciwko Argentynie i raz przeciwko Niemcom. I to tyle jeśli chodzi o klasowe drużyny z czołówki rankingu FIFA. Na poziomie międzynarodowym Neymar do tej pory zawodził i nie wiadomo jak zagra pod presją w Lidze Mistrzów, czy choćby w Primera Division.


Dla Santosu rozegrał 103 spotkania, w których zdobył 54 gole jeśli chodzi o brazylijską ligę. Nie jest więc mega skutecznym napastnikiem. Porównując go do byłych brazylijskich gwiazd Barcelony można wręcz odnieść wrażenie, że Blaugrana postąpiła wbrew sobie. Do tej pory najsłynniejszymi reprezentantami Canarinhos, którzy grali dla Katalończyków byli Romario, Ronaldo, Rivaldo i Ronaldinho. Jednak ich przybycie na Camp Nou kompletnie różniło się od tego, w jaki sposób został ściągnięty Neymar. Romario miał za sobą 109 występów i 98 goli dla PSV Eindhoven zanim pojawił się w Barcelonie. Kwota jego transferu wynosiła 12 mln. Był on już uznanym graczem na całym świecie i Blaugrana dokładnie wiedziała czego może się po nim spodziewać. Ronaldo przychodził do klubu jako mistrz świata z 1994 roku (choć nie zagrał na mundialu ani minuty), oraz jako król strzelców ligi holenderskiej w barwach PSV Eindhoven. Katalończycy zapłacili za Il Fenomeno 19 mln dolarów. Po raz kolejny sprowadzali zawodnika, który miał doświadczenie zarówno w europejskich rozgrywkach jak i reprezentacji. Potem w Blaugranie pojawił się Rivaldo. Jego historia nie była jednak związana z PSV Eindhoven. Do Barcy przyszedł z Deportivo la Coruna, w barwach którego rozegrał 41 spotkań i zdobył 21 bramek. Zanim przybył do Europy grał już jednak przez pięć sezonów w Brazylii. I znów Katalończycy wiedzieli kogo ściągają. Tym bardziej, że Rivaldo miał za sobą sezon w Hiszpanii. Kwota za jaką go kupiono do Dumy Katalonii wynosiła 23,5 mln. Ostatnim wielkim gwiazdorem z kraju kawy, jaki grał dla Barcelony był Ronaldinho. Człowiek, który przywrócił blask zespołowi ze stolicy Katalonii nie był jednak kimś bez doświadczenia. Do Blaugrany dołączał jako mistrz świata z mundialu w 2002 roku, a także po 2 sezonach gry dla Paris Saint Germain. Został sprowadzony na Camp Nou za 32 mln euro. Jak widać na tych przykładach, Barcelona sprowadzała ludzi, którzy znaczyli już coś w Europie i znali zarówno futbolowy jak i życiowy styl.


W przypadku Neymara wszystko potoczyło się inaczej. Mówi się, że wraz ze wszystkim kosztami wydano na niego prawie 70 mln euro. Sporo jak na gracza, który nigdy nie grał ani na mundialu, ani w żadnym europejskim klubie, a jego największym sukcesem jest triumf w Copa Libertadores oraz srebro na IO. Należy także zadać sobie pytanie czy Barcelonie potrzebny jest zawodnik o takim stylu gry. Mając Iniestę czy Messiego nie potrzebowali oni usilnie kolejnego świetnego dryblera. Tym bardziej niezrozumiałe jest to, że Blaugranie ewidentnie brakuje wysokiego napastnika, który dobrze gra głową. Neymar pod tym względem nie prezentuje wielkich umiejętności. Poza tym kocha być cały czas pod grą i kreować akcje. Będziemy mieć w jednej drużynie trzech magików dryblingu. Dodatkowo wątpliwości budzi temperament Brazylijczyka. Niegdyś potrafił obrazić się na klubowego trenera za to, że ten nie dał mu strzelać rzutu karnego. Neymar naubliżał mu i został zawieszony. Władze klubu chciały wymóc na szkoleniowcu zmianę drużyny, ale ten nie zgodził się i został z klubu zwolniony. Tutaj nie będzie mógł sobie pozwolić na takie gwiazdorzenie. Dodatkowo spoczywać będzie na nim ogromna presja. Doskonale wiadomo, że europejskie rozgrywki to nie to samo co ligi w Ameryce Południowej. Zastanawia także to jak fizycznie Neymar sobie poradzi. O ile hiszpańska liga nie jest tak atletyczna to już w starciach w Lidze Mistrzów wystarczy, by Barcelona trafiła na zespół z Wysp Brytyjskich i dla Brazylijczyka mogą zacząć się problemy. Nie jest on silny fizycznie, nie ma tak silnych nóg jak choćby Messi.


Dlatego cały ten transfer budzi we mnie spore wątpliwości. Barcelona często ostatnimi czasy nie trafiała z transferami. Teraz bierze kogoś kto z jednej strony może być geniuszem przywracającym Blaugranę na szczyt, a z drugiej jednym z największych niewypałów. Jak będzie? Przekonamy się już za kilka miesięcy.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)