Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Rok po Euro

Rok po Euro

Piłka nożna | 10 czerwca 2013 14:15 | Jakub Kacprzak


Minął już rok od pierwszego meczu Euro 2012. Wielkie nadzieje, łatwa grupa, nadzieja na historyczny, bo pierwszy awans do fazy pucharowej mistrzostw Starego Kontynentu. Jak się skończyło, każdy dobrze wie. Jednak warto przyjrzeć się jak ten rok wpłynął na pozycję piłkarzy i trenera, którzy tworzyli kadrę. Kto się wybił, a kto zniknął w czeluściach futbolowego świata? Czy dzięki Euro ktoś zyskał rozgłos, przeszedł do lepszego klubu? Czy Mistrzostwa Europy dały nam cokolwiek dobrego pod względem sportowym?


Przyjrzymy się wpierw kadrze jaka została powołana na turniej. 3 bramkarzy: 22-letni Grzegorz Sandomierski (Jagiellonia Białystok), 22-letni Wojciech Szczęsny (Arsenal F.C.), 25-letni Przemysław Tytoń (PSV Eindhoven); 7 obrońców: 25-letni Sebastian Boenisch (Werder Brema), 20-letni Marcin Kamiński (Lech Poznań), 28-letni Damien Perquis (Sochaux), 27-letni Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund), 32-letni Marcin Wasilewski (RSC Anderlecht), 28-letni Jakub Wawrzyniak (Legia Warszawa), 28-letni Grzegorz Wojtkowiak (TSV 1860 Monachium); 10 pomocników: 26-letni Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund), 28-letni Dariusz Dudka (AJ Auxerre), 24-letni Kamil Grosicki (Sivasspor), 23-letni Adam Matuszczyk (Fortuna Düsseldorf), 25-letni Adrian Mierzejewski (Trabzonspor), 30-letni Rafał Murawski (Lech Poznań), 27-letni Ludovik Obraniak (Girondins Bordeaux), 26-letni Eugen Polanski (FSV Mainz 05), 22-letni Maciej Rybus (Terek Grozny), 19-letni Rafał Wolski (Legia Warszawa); 3 napastników: 23-letni Robert Lewandowski (Borussia Dortmund), 21-letni Artur Sobiech (Hannover 96), 29-letni Paweł Brożek (Celtic FC). Trenerem był Franciszek Smuda


Po Euro kluby zmienili Sebastian Boenisch, który dość długo, bo do listopada szukał nowego pracodawcy. W końcu trafił na zasadzie wolnego transferu do Bayeru Leverkusen. W barwach Aptekarzy rozegrał 15 spotkań, z czego 11 w podstawowej jedenastce. Strzelił jedną bramkę i zaliczył trzy asysty. Grzegorz Sandomierski po wypożyczeniu do Jagielloni Białystok nie wrócił do Genk. Belgijski klub po raz kolejny wypożyczył go, tym razem do angielskiego Blackburn Rovers. Na debiut czekał jednak do kwietnia 2013 roku. Rozegrał w całym sezonie siedem spotkań, wpuścił 12 bramek. Zagrał niestety tylko dzięki temu, że dwaj pozostali bramkarze doznali kontuzji. Damien Perquis z francuskiego Sochaux przeniósł się do hiszpańskiego Realu Betis. Zagrał jednak w zaledwie 10 spotkaniach, z czego 7 rozpoczynał w podstawowym składzie. 671 minut rozegranych przez cały sezon chluby nie przynosi. Częste kontuzje miały oczywiście wpływ na to, ale Perquis sezon 12/13 może uznać za stracony i nieudany. Dariusz Dudka także zamienił Francję na Hiszpanię. Z Auxerre poszedł do Levante. I słuch po nim zaginął. Zagrał w zaledwie TRZECH(!) meczach. Raz wyszedł w podstawowym składzie. Na murawie spędził łącznie 123 minuty. Adam Matuszczyk powrócił z wypożyczenia w Fortunie Dusseldorf do FC Koln. Odbudował się w sezonie 12/13. Zagrał w 28 spotkaniach, z czego 24 rozpoczynał w pierwszym składzie. Strzelił jedną bramkę i zaliczył jedną asystę. Eugen Polanski niespodziewanie zamienił Mainz na Hoffenheim w zimowej przerwie. Łącznie rozegrał w sezonie 23 mecze, w 18 wychodził w podstawowej jedenastce. Jego bilans to zero goli i sześć asysty. Rafał Wolski odszedł z Legii do włoskiej Fiorentiny. Zagrał jednak tylko w jednym spotkaniu. W ostatnim meczu sezonu wszedł na 30 minut. Paweł Brożek, który był wypożyczony do Celticu Glasgow, przeszedł do Recreativo Huelva. W Segunda Division zagrał w 18 spotkaniach. Trzynastokrotnie wybiegał w podstawowym składzie. Strzelił zaledwie dwie bramki.


Podsumowując. Na 23-osobową kadrę, tylko ośmiu zawodników zmieniło klub, z czego jeden został wypożyczony, jeden powrócił z wypożyczenia do macierzystego klubu, trzech przeszło na zasadzie wolnego transferu. Za Perquisa zapłacono ok. 750 tys. euro, za Wolskiego natomiast ok. 2,7 mln euro, a za Polanskiego 3 mln euro. Mistrzostwo kraju w sezonie 12/13 zdobył tylko Jakub Wawrzyniak z Legią i Marcin Wasilewski z Anderlechtem. Jednak Wasyl występował niezwykle rzadko w swoim zespole i jego wkład w trofeum był znikomy. Dortmundzkie trio, a więc Błaszczykowski, Lewandowski i Piszczek doszli do finału Ligi Mistrzów i zostali wicemistrzami kraju. Jeśli natomiast chodzi o trenera Smudę to objął on 2 stycznia SSV Jahn Regensburg. Miał za zdanie uratować klub przed spadkiem. Nie udało mu się to, a zespół SSV pod jego wodzą zdołał odnieść tylko jedno zwycięstwo. Od sezonu 13/14 Smuda będzie ponownie trenować Wisłę Kraków. Jak więc widać sezon po Euro 2012 nie był udany dla piłkarzy naszej kadry. Powody do zadowolenia mogło mieć niewielu. Kiepski wynik na ME miał z pewnością wpływ na to, że o naszych piłkarzy nie starały się najlepsze kluby.


Niestety po objęciu kadry przez Waldemara Fornalika styl gry się nie zmienił, a reprezentacja ma już tylko matematyczne szanse na awans do mundialu w Brazylii. Trudno bowiem wierzyć, że drużyna, która przegrała u siebie z Ukrainą i zaledwie zremisowała na wyjeździe z Mołdawią nagle wygra z Czarnogórą, Anglią i Ukrainą. Tym bardziej, że mecze z dwiema ostatnimi ekipami gramy na wyjeździe. Z podstawowego składu, który wybiegł na inauguracyjne spotkanie na Euro, w meczu z Mołdawią zagrało tylko czterech (Błaszczykowski, Lewandowski, Polanski i Rybus). Patrząc na bilans meczów pod wodzą Fornalika to nie wygląda on dobrze. W 13 spotkaniach zanotowaliśmy sześć zwycięstw, trzy remisy i cztery porażki. Strzeliliśmy 24 bramki, a straciliśmy 15. Niestety nie wygraliśmy z żadnym poważnym rywalem. Trudno doceniać zwycięstwa jeśli na rozkładzie ma się San Marino, Mołdawię, Liechtenstein, RPA, Macedonię i krajowy skład Rumunii. O ile remis z Anglią mógł pobudzić nadzieję, tak już po tym spotkaniu wszystko zaczęło się pogarszać. Ostatnim rywalem z pierwszej dziesiątki FIFA, z którym wygraliśmy była Argentyna, którą w 2011 roku pokonaliśmy 2:1. Jednak warto zwrócić uwagę na to, że zespół z Ameryki Południowej przyjechał nawet nie w trzecim, a czwartym składzie. Gdyby brać pod uwagę pojedynki z rywalem, który przyjechał w najmocniejszym składzie to okazuję się, że ostatnie zwycięstwo z renomowanym przeciwnikiem odnieśliśmy przeciwko Wybrzeżu Kości Słoniowej w 2010 roku. A na naprawdę spory sukces czekamy od eliminacji do Euro 2008 gdy pokonaliśmy Portugalię. Było to w 2006 roku.


Najgorsze jest to, że nie możemy się już uznać nawet za europejskich średniaków. Jesteśmy obecnie na 64 miejscu w rankingu FIFA. Nie potrafimy wygrać ze 134 Mołdawią. Strzelamy mało bramek. W meczu przeciwko San Marino ledwo co udało się strzelić pięć bramek. Gdyby nie dwa rzuty karne wykonywane przez Roberta Lewandowskiego, zwycięstwo byłoby znacznie mniej okazałe. Denerwuje w trenerze Fornaliku to, że nie wykorzystuje meczów towarzyskich do eksperymentów. Od lat mamy problemy z obsadą lewej obrony. Selekcjoner z uporem maniaka stawia na bardzo słabego na poziomie reprezentacyjnym Wawrzyniaka. Gdy Fornalik obejmował kadrę obiecywał, że zrobi wszystko, by zmienić styl gry kadry. Tymczasem nie zmieniło się nic. Nadal gramy w systemie 1-4-5-1. Na spotkania ze słabeuszami takimi jak Mołdawia, Liechtenstein czy San Marino wychodziliśmy z dwójką defensywnych pomocników. Trener nie wykorzystuje kompletnie potencjału zawodników. Nie wierzę bowiem w to, że dortmundzkie trio zapomina jak się gra gdy przyjeżdżają na kadrę. Razi brak pomysłu na rozgrywanie piłki. Nie potrafimy zaskoczyć rywala, a nasze akcje wyglądają chaotycznie i niezdarnie.


Jeśli weźmiemy pod uwagę Euro 2008, el. MŚ 2010, Euro 2012 i obecne el. do mundialu w Brazylii to w 22 spotkaniach udało nam się uzbierać raptem 23 punkty na 66 możliwych. Strzeliliśmy 34 gole, a straciliśmy 28. Najprawdopodobniej zabraknie nas na drugich z rzędu Mistrzostwach Świata. Ucieka nam już nawet grupa średniaków. Spadamy w rankingach, polskich zawodników, którzy liczą się w czołowych europejskich klubach można policzyć na palcach jednej ręki. Pod względem sportowym Euro 2012 nie dało nam nic dobrego. Pod względem infrastrukturalnym wypada to lepiej. Mamy coraz więcej nowoczesnych obiektów piłkarskich. Po jednym we Wrocławiu, Gdańsku, Poznaniu, Lubinie, Krakowie i Kielcach, oraz dwa w Warszawie. Odremontowano dworce, wybudowano drogi. Pod tym względem na pewno Polska na Euro 2012 skorzystała. Jednak trudno nie mieć odczucia, że można było wygrać znacznie więcej, a minimalistyczny cel jaki został osiągnięty wcale nie cieszy tak bardzo.


Jaka czeka nas przyszłość? Trudno powiedzieć. Raczej nie prezentuje się ona zbyt kolorowo. Mamy duży potencjał. Wielu młodych zawodników wybija się w zagranicznych ligach. Niestety pod wodzą Waldemara Fornalika trudno oczekiwać sukcesów. Bojaźliwy styl prowadzenia kadry przez byłego trenera Ruchu Chorzów nie daje wiary w to, że coś zmieni się na lepsze. Należy więc liczyć, że prezes Zbigniew Boniek wraz z resztą zarządu PZPN podejmie odpowiednie kroki i doczekamy się zmiany na stanowisku trenera.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)